Grzegorz Kuczyński: Jak Zabijają Rosjanie – Ofiary rosyjskich służb od Trockiego do Litwinienki

unknown

Tym razem będzie bardzo krótko bo naprawdę trudno jest napisać recenzje bez zdradzania tematu książki a bardzo chciałabym żeby czytelnicy sięgnęli po tę publikację bo rzeczywiście warto.

Przyznam, że od pierwszego momentu kiedy na stronie wydawnictwa Czerwone i Czarne zobaczyłam najnowsza książkę Grzegorza Kuczyńskiego tak zafrapował mnie temat (nie ma nic bardziej fascynującego od przestępstw politycznych🙂 ), że sięgnęłam po nią niezależnie od faktu, że nic nie wiedziałam na temat jej autora. I mimo, iż zdarza mi się to nad wyraz rzadko, zapewniam wszystkich czytelników, że w tym przypadku nie ma mowy o rozczarowaniu.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że książka do złudzenia przypomina drukowaną wersje programu Bogusława Wołoszańskiego „Sensacji XX wieku.” Język jest prosty, tematyka intrygująca, natomiast watek historyczny przeplatany jest wieloma autentycznymi, zakulisowymi wydarzeniami od Stalina do Putina co powoduje, że książkę czyta się jednym tchem.

Autor analizuje w książce głęboko zakorzenione w rosyjskiej mentalności służb specjalnych – byłego KGB i obecnego FSB – pojęcie zemsty i obnaża kulisy ich działania udowadniając jednocześnie, że zabójstwa były, są i nadal będą częścią polityki państwa rosyjskiego niezależnie od tego kto rządzi w danym momencie. Nie na darmo autor książki uważa, że Putin i Bieriezowski to Stalin i Trocki naszych czasów.

Warto również wspomnieć, że tak jak pierwsza cześć książki przypomina wspomniane wcześniej Tajemnice XX wieku” – tak druga cześć to emocjonalna tortura przeznaczona dla ludzi o mocnych nerwach. W zasadzie, Lukrecja Borgia mogłaby się schować ze swoimi trucicielskimi zdolnościami w obliczu wachlarza niespożytych możliwości Rosyjskiej Bezpieki (i tajemniczo brzmiącego Laboratorium X), która zagoniłaby w kozi róg nawet włoską „La Piovre.”

Najbardziej fascynującym elementem książki jest szkoła dezinformacji uprawiana przez Rosjan, która była idealnym środkiem siania chaosu informacyjnego. W zasadzie nie ma lepszego sposobu na wprowadzenie zamętu jak wskazanie na kilku winnych.

Natomiast największym szokiem w książce były słowa pisarza, Alexandra Goldfarba: „za sto lat, kiedy nasi następcy będą będąc historię rządów drugiego prezydenta Federacji Rosyjskiej, w książkach pojawią się trzy ważne „osiągniecia” Putina: aneksja Krymu, zestrzelenie malezyjskiego boeinga oraz zamordowanie Litwinienki.”

Faux pas – rozumiem, że książka nie kwalifikuje się jako wartościowe wydawnictwo literacko-naukowe, tym niemniej newet w kategorii sensacja – używanie Wikipedii jako referencji jest niedopuszczalne. Przede wszystkim dlatego, ze nie jest wiarygodnym źródłem informacji i żaden szanujący się autor nigdy nie pozwoliłby sobie na zamieszczenie jej w publikacji. Nie umniejsza to jednak wartości ksiażki,

Krótko mówiąc – jest to doskonale napisana historia rosyjskiego espionage, którą serdecznie polecam wszystkim czytelnikom na jesienne wieczory.

Alicja

2 responses to “Grzegorz Kuczyński: Jak Zabijają Rosjanie – Ofiary rosyjskich służb od Trockiego do Litwinienki

  1. Wykorzystanie Wikipedii było świadomym posunięciem

    • Jeżeli świadomie to w takim razie dlaczego? Wikipedia – w kołach naukowych – nie jest uznawana za wiarygodne źródło informacji. Osobiście zawsze staram się w moich artykułach korzystać z tych źródeł, które nie podważyłyby autentyczności faktów zawartych w moim tekście. Oczywiście jeżeli chcemy aby czytelnik nam zaufał. Na Wikipedie sama mogę wstawić informacje, że jestem Żoną Putina, mamy dwóch synów ale osobiście mieszkam na Tahiti w haremie ☺ . Studiując na NYU na wydziale politycznym, gdybym tylko pokusiła się o zacytowanie Wikipedii dostałabym F z pracy.

      Wiarygodność pisarza jest jego obowiązkiem wobec czytelników.

      Pan oczywiście może mieć na ten temat inną opinię, ale osobiście walczę z tą plagą, szczególnie gdy znajomi w rozmowie na tematy polityczne na FB podpierają się Wikipedią – co jest upokarzające głownie dla nich, nie dla mnie.

      Oczywiście użył Pan Wikipedii w referencji tylko w stosunku do opisu roślin, dlatego nie umniejszyło to w żaden sposób wartości Pana książki, ale jednak wisi to nad nią jak Miecz Damoklesa. Tym niemniej, z całym szacunkiem musze przyznać, ze czytałam Pana książkę z nieukrywaną przyjemnością i dzięki Panu sięgnę po kolejne sugerowane w niej tytuły, które posłużyły Panu za referencje, a które brzmiały równie interesująco.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s