“Metamorfozy”

 

8ae45e58d06ca190f9e3ed1399efb5c0

Każdy człowiek – świadomie lub nie – przez całe życie obserwuje swoje ciało i jego reakcje na bodźce zewnętrzne. Dzięki temu jest nam dużo łatwiej niż lekarzowi dostrzec wszelkie zachodzące w nas zmiany. Organizm ludzki podobnie jak umysł człowieka działa na podobnej zasadzie jak samochód – jeżeli coś zaczyna stukać albo pukać oznacza to, że okres gwarancji minął i zaczynają się problemy. I właśnie ostatnio zauważyłam u siebie podobne objawy. Najwidoczniej mój umysł wykorzystał chwile nieuwagi i ni z tego ni z owego pod kopułką coś zaszumiało, trzasnęło, brzdęknęło … i nagle coś się zmieniło. Niby nic, a jednak.

Najpierw musze się przyznać do jednej z moich słabości a mianowicie do tego, że mam obsesję na punkcie koloru pomarańczowego w połączeniu z elementem złota – szczególnie kiedy tym elementem jest końskie wędzidło. Hoduje tego bzika od wielu lat i prawdopodobnie nigdy mi się nie znudzi ponieważ jest to wyjątkowo droga fanaberia, którą jak na złość upodobał sobie Gucci i Hermes. Dlatego też żadnego z moich znajomych, którzy znają moje upodobania nie zdziwiłoby specjalnie moje zachowanie, kiedy przechodząc wczoraj obok biurka koleżanki zamarłam w bezruchu kiedy dostrzegłam, że ma na nogach pomarańczowe klapeczki Tory Burch z pięknym złotym ornamentem T&B przez całą długość paska na stopie. Zanim wreszcie mnie odblokowało. stałam obok niej jak slup soli i najzwyczajniej w świecie napawałam wzrok tym niezwykłym zjawiskiem zachwycając się ich unikalnym pięknem.

__1_thumb200

Kiedy wreszcie odeszłam od jej biurka pomyślałam z niepokojem, że coś jest ze mną nie tak. Nie tylko nie zapytałam się jej o cenę ani gdzie można nabyć to cudo ale nawet nie przyszło mi do głowy żeby je zakupić. Bardzo mnie to zmartwiło, bo było to zachowanie ze wszech miar nietypowe i natychmiast poddałam się samoanalizie. Inspektor Crusoe powiedział kiedyś w filmie „Różowa Pantera,” że kobieta jest jak karczoch – trzeba przebrnąć przez wiele warstw żeby dostać się do jej serca. Osobiście uważam, że to samo dotyczy kobiecego sposobu myślenia dlatego samoanaliza jest bardziej skutecznym rozwiązaniem bo wychodzi dużo taniej niż wizyta u psychologa i nie ma żadnych namacalnych dowodów wskazujących na to, że pacjentka wykazuje symptomy braku stabilności emocjonalnej🙂

W wyniku dogłębnej penetracji moich zachowań, wyszło mi na to, że na szczęście poczucie smaku i zamiłowanie do mody nadal klasyfikuje mnie jako Fashioniste ale poziom mojego zainteresowanie modą drastycznie się obniżył. Wyszło na to, że mój sposób postrzegania świata oraz poziom wartości uległy gwałtownej metamorfozie. Nagle z Shopgirl przeistoczyłam się w kobietę, której moda wprawdzie nie jest obojętna, ale która więcej wagi przywiązuje do podroży po świecie, które są gwarancją dobrej zabawy i niezapomnianej przygody niż tego co jest aktualnie modne.

Oczywiście nie oznacza to, że przestalam o siebie dbać albo modnie się ubierać. Dzięki umiejętnemu dobieraniu strojów i zamiłowaniu do stylu klasycznego będę mogła odkurzać moją garderobę tak długo jak utrzymam tę samą wagę, wypowiadając zaciekłą wojnę kaloriom, które moja koleżanka Danusia określiła jako wredne małpy żyjące w szafach, które złośliwie zwężają nasze ubrania kiedy my śpimy🙂 Tym niemniej moda odeszła jakby na drugi plan i stała się mniej ważna – no chyba, że dotyczy ciuchów sportowych .

Dzięki tej Metamorfozie, przyłapałam się również na tym, że zaczęłam przeliczać wartość małostkowych przedmiotów – jak na przykład klapki Tory Burch za przeciętnie $200 na cenę biletu samolotowego do Kalifornii albo wyprawy na połów halibuta na Alasce. Na mojej liście zakupów zamiast sukienki Donny Karan czy zegarka Gucci za jedyne $4500🙂 znajdują się takie pozycje jak kask Saleva do górskich wspinaczek, który już leci z Niemiec, buty sportowe La Sportiva, które potrzebuje na przejście Kanionu Kolorado z północy na południe przy 100 stopniowej temperaturze, spodnie gore tex, które są absolutną podstawą na wyprawę na Alaskę, podobnie jak wodoodporne skarpetki oraz rękawiczki niezbędne przy dużych opadach, itp. Niestety żadna z tych pozycji nie jest tania, ale jednej rzeczy nauczyłam się na pierwszej wyprawie w góry, na której o mały włos nie straciłam życia – jakość sprzętu jest podstawą przetrwania w ekstremalnych warunkach i w tej dziedzinie nie należy oszczędzać.

Zastanawiałam się również, że może dlatego, że jestem Singielką nie mam już zacięcia do latania po sklepach i strojenia się, bo niby dla kogo. Ale przyznam szczerze, że nie czuję się z tego powodu ani trochę mniej kobieca. I mimo iż mężczyźni widzą nas podczas wypraw umorusane, z kołtunem na głowie i ornamentach w postaci suchych liści we włosach, z podrapaną twarzą i pogryzionymi przez komary nogami albo wyświechtanym siedzeniem kiedy zdecydowałyśmy, że jazda na pupie ze stoku góry jest dużo bezpieczniejsza niż schodzenie na nogach to jednak nie zamieniłabym tych przygód, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci na setki butów Tony Burch i torebek Hermes…

Alicja

P.S. No może zastanowiłabym się nad zegarkiem Gucci🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s