Orange is the New Chocolate …

IMG_2364

“Ludzie ludziom zgotowali ten los.”   Zofia Nałkowska

W obliczu narastającej nienawiści, która prowadzi coraz częściej do braku zrozumienia i podziałów zdecydowałam, że czas najwyższy odseparować się na jakiś czas od polityki i poświęcić mój blog temu co piękne, co sprawia mi przyjemność, co tchnie radością i powoduje, że chcąc nie chcąc … uśmiechamy się🙂 Tak więc przy dźwiękach muzyki Lisy Stansfield i Basi Trzetrzelewskiej będę w najbliższym czasie nadrabiać zaległości poświęcając kilka artykułów pisaniu głównie o moich podróżach, przepisach, miłościach i … chocolate🙂

*   *   *   *   *

  • Jak to nie masz WASUP? – fuknęłam do słuchawki – jak masz smartphone to musisz mieć! Poproś Marcinka to ci zainstaluje.

Tydzień później Tatuś miał już WASUP i jednym z pierwszych zdjęć jakie otrzymał były dziesiątki słoików piętrzące się na blacie mojej kuchni.🙂

  • Cześć Tatuś! No i widzisz, jesteśmy słoikami🙂 – powiedziałam do wyraźnie rozbawionego ojca kiedy w weekend spotkaliśmy się na Skypie – tylko z tą różnicą, że u nas wywozi się je z miasta na wieś, a nie odwrotnie🙂
  • Bliźniak Marioli też wozi słoiki do Londynu – powiedziała Mama.

Do podobnego przestępstwa przyznała się również moja przyjaciółka, Renatka, która obwieściła mi, że ostatnio tak wyposażyła własną córkę na powrót do szkoły, że Julka musiała pomóc siostrze przetransportować walizkę z metra na dworzec autobusowy na Manhattanie, bo Justynka nie była w stanie jej udźwignąć, tak ciężkie były słoiki🙂.

Prawdę mówiąc, nic mnie to nie obchodzi, że Polacy naśmiewają się ze słoików, ale w amerykańskiej rzeczywistości kiedy w większości przypadków młodzież podejmuje studia poza domem, smaczne i na dodatek polskie, domowe potrawy nadal uchodzą za rarytas. Nawet podczas wizyt w Polsce babcia gotuje obiady według menu wnuczki, która za każdym razem domaga się między innymi kopytek w sosie grzybowym z kapustą kwaszoną podczas gdy ja modle się żeby znalazła się w menu luka na moje ulubione pyzy na parze z żeberkami w sosie własnym. Tym niemniej, mimo, iż za każdym razem wybieramy restauracje z typowymi polskimi potrawami jak „Stajnia” na Nowoursynowskiej – jedno z ulubionych miejsc mojej matki chrzestnej, gdzie serwują placki ziemniaczane z kurkami oraz rydze z patelni – to wcale nie oznacza, że stronimy od udziwnień. Wręcz przeciwnie – w końcu miłość do udziwnień to moja druga natura🙂

Kolacja na Thanksgiving czyli amerykańskie Święto Dziękczynienia – podobnie jak wszystkie pozostałe święta (o zgrozo!) składa się z indyka, który tak naprawdę „nie ma jaj.” Indyk pozbawiony jest smaku i trzeba się mocno nagimnastykować żeby kolacja wyryła się w pamięci biesiadników i uznana została za wyjątkową. Przyznam szczerze i bez cienia fałszywej obłudy, że nawet mi się to udało, bo słyszałam niedawno, że nawet teraz, dwa lata po owej sławetnej uczcie – wszyscy nadal wspominają przygotowaną przeze mnie kolację.

Uziemiona po operacji kolana zakotwiczyłam na cały dzień w kuchni domku w Vermont podczas gdy pozostali uczestnicy wyruszyli w góry – od razu zaznaczę, że znaleźli się chętni do pomocy, ale ich wygoniłam zgodnie z polskim przysłowiem: gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść🙂 Natomiast planując menu, wykoncypowałam sobie, że skoro indyk jest nudny, oznacza to, że wszystko wokół niego musi mieć wyjątkowo wysublimowany smak.

Menu:

  • Zupa krem z butternut squash (podobno po polsku to dynia piżmowa).
  • Sałata z aruguli (rukoli???) świeże figi, peklowane buraczki, prosciutto, orzechy włoskie zasmażane w miodzie i kozi serek.
  • Pierś z indyka – do wyboru zwykłe ziemniaki z koperkiem albo tradycyjne słodkie ziemniaki z masłem oraz sos z cranberrries – wszystko wzbogacone o zasmażaną polska czerwona kapustę🙂
  • Chocolate souffle🙂

Należy wyjaśnić, że pochodzę z rodziny, w której stoły zawsze uginały się od jedzenia, nawet w czasach kryzysu, więc nie powinien nikogo szczególnie dziwić fakt, że przy takim bogactwie potraw, po półgodzinnej sesji zdjęciowej, której oddali się absolutnie wszyscy po powrocie ze wspinaczki – bo niezmiernie ważnym elementem kolacji jest prezentacja – dokładnie wszyscy padli mniej więcej przy serwowaniu indyka (zresztą dobrze, bo wyszedł za suchy🙂 ) i w rezultacie souffle przygotowałam następnego dnia zamiast lunchu🙂 Love is chocolate, więc nie ma znaczenia kiedy się go podaje🙂

Tajemnica sukcesu? Według mnie dwie.

Pierwszą był dressing, przygotowany według mojej własnej receptury, który stał na stole i każdy mógł użyć dowolną ilość (bardzo istotne ponieważ jedni lubią go dużo a inni preferują znikome ilości). Generalnie, nie cierpię gotowych produktów, jestem zwolenniczką kuchni francuskiej i święcie wierzę w moc naturalnych składników. Może właśnie dzięki tej determinacji jakimś cudownym sposobem udało mi się stworzyć unikalną mieszankę, która doskonale pasuje do każdej sałatki serwowanej na słodko. (I o dziwo smakuje mężczyznom, co oznacza, że nie uciekną w połowie wieczoru jak miało to miejsce w moim przypadku, kiedy w przypływie własnej naiwności wydawało mi się, że serwując ekskluzywną kolację w postaci ślimaków uda mi się trafić w wysublimowane podniebienie faceta … który w końcowym efekcie na zawsze zniknął z mojego pola widzenia🙂 co opisałam w „Czarnej polewce”🙂 i od tamtej pory nigdy więcej nie ugotowałam już NIC dla żadnego samca🙂 )

Składniki dressingu na dwie osoby:

  • Jeden kieliszek do wódki octu winegret o smaku malinowym
  • 2 kieliszki oliwki z oliwek
  • łyżeczka do herbaty miodu
  • łyżeczka do herbaty musztardy dijon z kulkami🙂
  • można dodać odrobinę soku pomarańczowego dla rozrzedzenia sosu, ale niekoniecznie
  • jeżeli nie ma winegret o smaku malinowym można go zastąpić gruszkowym albo zwykłym i dodać soku malinowego Herbapolu.

Wszystkie składniki należy wymieszać i odstawić na bok żeby się przegryzły. Użyłam kieliszka jako miarki ponieważ jest „wizualną” refleksą proporcji🙂

Drugim elementem sukcesu był chocoalte souffle. Z góry uprzedzam wszystkie czytelniczki, że ten deser sprawi, że Panowie będą wam jedli z ręki🙂 . Wiem to z doświadczenia mimo iż do tej pory przygotowywałam go albo dla dziecka albo dla mieszanego towarzystwa – tym niemniej efekt jest zachwycający🙂 . Natomiast jeżeli facet nie lubi słodyczy należy go wyrzucić z życiorysu – z tym gatunkiem zdecydowanie jest coś nie tak🙂. Muszę jednak lojalnie uprzedzić wszystkie Panie, że taki sami efekt rozanielenia wywołuje souffle w kobietach, więc jeżeli któryś czytelnik zdecyduje się podstępnie skorzystać z mojego przepisu dla własnych korzyści – no cóż … dot dot dot🙂

Przepis na Chocolate Souffle.

  • 200g gorzkiej czekolady
  • 200g masła
  • 6 całych jaj
  • 80g cukru
  • 40g maki

Czekoladę i masło rozpuścić w mikrofalówce w oddzielnych naczyniach. (Masło dochodzi szybciej a czekoladę trzeba co chwilę mieszać uważając żeby nie dopuścić do wrzenia). Żółtka oddzielić od białek, ubić pianę z białek, dodać cukier i żółtka. Następnie uzyskaną masę połączyć z mąką, ostudzonym masłem i rozpuszczoną czekoladą. Na koniec przelać ciasto do wysmarowanych masłem foremek na souffle/muffinki. Piec przez 10 min w uprzednio nagrzanym piekarniku w temp. 200 C. Podawać ze świeżymi malinami, lodami waniliowymi i listkiem mięty.

Uwaga!

  • Czekolada 70% coco albo więcej. Najlepiej gorzka. 2 tabliczki / jedna ma 100g.
  • 10 min oznacza, że podany souffle jest płynny w środku🙂  Należy dodać 5 minut żeby miał strukturę muffinki jeżeli ktoś preferuje strukturę ciasta – również wielkość foremek decyduje o czasie pieczenia więc najlepiej po 10 minutach sprawdzić patyczkiem czy jest dobry i dodawać po minucie dla uzyskania oczekiwanego efektu. Ale lekko płynny w środku jest najlepszy🙂

LOVE IS CHOCOLATE! Życzę wszystkim cudownych uniesień🙂

Alicia

FullSizeRender

One response to “Orange is the New Chocolate …

  1. Pingback: Przez żołądek do serca … czyli Czekoladowe Fantazje … | Wysokie Szpilki na Krawędzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s