Praktyki Studenckie przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie – Cześć I

Unknown-1

Na Tilden w DC.

Po zakończeniu praktyk w Konsulacie Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku w lipcu 2006 r. przyszła kolej na zaplanowane od kilku miesięcy praktyki w Ambasadzie Polskiej w Waszyngtonie. Rzuciłam się na tę okazję jak szczerbaty na suchary, bo z plotek w Konsulacie dowiedziałam się, że ponoć nie każdy maluczki dostępuje podobnego zaszczytu, więc w pewnym sensie poczułam się „wyróżniona.” Tak więc 3-ego września, w niedzielny poranek, spakowałam wszystkie swoje zabawki, dziecko zostawiłam pod opieką dziadka i męża – mając głęboką nadzieję, że pod moją nieobecność, nie zrobią sobie nawzajem krzywdy – i wyruszyłam samochodem w podróż na Capital Hill.

Rudera na 2900 Tilden St. NW w Waszyngtonie, w której mieszkali niektórzy pracownicy Ambasady oraz studenci odbywający praktyki, była miejscem zjawiskowym. Budynek położony był w wyjątkowo cichej i zalesionej części miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie Ambasady Kuwejtu i stanowił zakałę okolicy. Zakupiony przez MSZ 40 lat wcześnie z przeznaczeniem do rozbiórki i wybudowania w tym miejscu nowej rezydencji dla Ambasadora, stał niewzruszenie na zboczu lasu dostosowując się swoja kubaturą do zmieniającej się struktury terenu – zupełnie obojętny na roszady polityczne w kraju, które przyczyniły się do jego zapomnienia. Prawdopodobnie gdyby nie to, że kilka lat później budynek wreszcie doczekał się rozbiórki, parter budynku stałby się piwnicą a pierwsze piętro osiadłoby na poziomie ulicy. Dlatego też, kiedy cała nasza czwórka praktykantów pojawiła się na miejscu i wszyscy ulokowaliśmy się w wyznaczonych pokojach, zgodnie stwierdziliśmy, że jeżeli uda nam się przeżyć bez uszczerbku na zdrowiu i życiu, będzie można uznać ten eksperyment za istny cud.

Oprócz mnie na Tilden zamieszkali również:

  • Jasiek – student na kierunku politycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie – super inteligentny facet o niezwykłym poczuciu humoru i nieskomplikowanej naturze🙂 .
  • Magda – wysoka blondynka o pięknej twarzy i smukłych ruchach co jak się później okazało, zawdzięczała w dużej mierze wieloletniej praktyce w szkole tanecznej. Miała pozytywne nastawienie do świata i ludzi i niezbędne do przeżycia praktyk poczucie humoru. Kończyła studia na kierunku Stosunki Międzynarodowe na Uniwersytecie w Bydgoszczy i po zakończeniu szkoły planowała poszwendać się po świecie.
  • Czwartą uczestniczką tej tragikomedii była – nazwijmy ja, Elwira – studentka prywatnego Uniwersytetu w Lublinie, która podobnie jak Magda kończyła studia na kierunku Stosunki Międzynarodowe, ale poza urodą i nieskazitelną figurą nie miała z nią absolutnie nic wspólnego. Elwira na moje własne nieszczęście została przydzielona „z urzędu” jako moja współlokatorka i nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że stanowiła ten typ kobiety, która zagłaskałaby kota na śmierć. Wychowana pod kloszem i oderwana od maminej piersi – zresztą na własne życzenie, bo praktyki za granicą są dobrowolne – stanowiła przedmiot mojej niechęci, próbując na siłę ograniczyć nasze prawo do wolności i suwerenności – co jak wszyscy czytelniczy zdążyli się już zorientować, stanowi podstawę mojej egzystencji. Na szczęście Elwira w końcu odpimpała się od nas wszystkich i skoncentrowała się głownie na obrzydzaniu życia, przebywającemu u jej rodziny w Filadelfii, narzeczonemu, co w dużej mierze wpłynęło na poprawę wzajemnych stosunków na Tilden i sprawiło, że nasza miesięczna praktyka w Ambasadzie stała się pasmem niezapomnianych przygód.

Oprócz naszej czwórki w budynku dla pracowników Ambasady mieszkał również Pan Jurek, który pracował w tzw. IT odpowiedzialnym za elektroniczny kontakt z MSZ-tem. Był to uroczy, bardzo spokojny pan w wieku około 60-tki, którego żona prawdopodobnie zmęczona była przenoszeniem się z miejsca na miejsce i tym razem na czas kontraktu męża pozostała w Polsce. Dzięki temu jako Singielek, Pan Jurek skazany został – również z urzędu – na dostosowanie się do spartańskich warunków na Tilden. Pojawienie się naszej rozwydrzonej czwórki spowodowało drastyczną zmianę w monotonnym życiu Pana Jurka a błogi spokój i wieczory z książką w ręku odeszły w zapomnienie. Wieczory zastąpione zostały nieustającym pasmem imprez, wspólnych kolacji i politycznych rozmów przed telewizorem – przypomnijmy, że był to szczególny moment w historii Stanów Zjednoczonych kiedy Senator z Illinois z ramienia partii demokratycznej – Barak Obama, przygotowywał się do kampanii prezydenckiej. Po kilku dniach pobytu na Tilden wszyscy byliśmy już na ty a po tygodniu nawet sam Pan Jurek biegał do sklepu po zapasy winka na imprezy i śmierdzące serki francuskie, bez których ani rusz🙂 .

Mniej więcej raz na tydzień pojawiali się na Tilden Kurierzy, przewożący tajne dokumenty z MSZ-tu do Waszyngtonu i lokalnych placówek Konsularnych w USA, dzięki czemu zazwyczaj na jedną noc zatrzymywali się na Tilden. Byli to w większości przypadków osobnicy o pokaźnych gabarytach, niezwykłym poczuciu humoru i niespożytych możliwościach … w bardzo wielu dziedzinach🙂 . W piciu zdecydowanie bili nas na głowę, winko szło w zapomnienie – wyparte przez trunki ciężkiego kalibru i prawie zawsze imprezy kończyły się w okolicy śniadania, co sprawiało, że wszyscy – włączając Pana Jurka – szliśmy do Ambasady na bani i zgodnie modliliśmy się o jak najszybszy koniec dnia. Kurierzy generalnie byli nie do pobicia🙂

Jednak najstarszymi rezydentami budynku na Tilden były karaluchy. Nie były to jednostki zbyt towarzyskie, dzięki czemu nikomu nie udało się obudzić z robalem na poduszce albo co gorsza na twarzy. Na nasze szczęście – potężnych rozmiarów karaluchy rezydowały głównie w kuchni i nie właziły nikomu w oczy dzięki czemu udało nam się egzystować na zasadzie symbiozy i wspólnego zrozumienia dla obopólnej niechęci. Niestety czasami trafiały się niedołężne osobniki, którym własny rozmiar nie pozwalał na szybkie manewry i w efekcie kończył życie pod kloszem szklanki czekając, aż jakiś odważny osobnik płci męskiej wyprowadzi go na dwór i dokona ostatecznej egzekucji. Liczenie na to, że karaluch się udusi jest marzeniem ściętej głowy. Należy również dodać, że rozdeptywanie karalucha wielkości małego palca nie należy do przyjemności w związku z czym zdarzały się przypadki kiedy musieliśmy manewrować pomiędzy ustawionymi do góry nogami szklankami – na podłodze i na blatach kuchennych – aż wreszcie ktoś okazał miłosierdzie i pozbył się wyjątkowo żywotnych sukinsynów.

Zdaję sobie sprawę, że nie uda mi się rozwiać jednego z największych mitów panującego w Polsce, że warunki życia w Stanach Zjednoczonych są dużo lepsze niż w kraju albo generalnie w Europie. Jest to taka sama bzdura jak ślepa wiara mieszkańców Białostockiego, że USA to Eldorado a po ulicach chodzą same długonogie blondynki z dużymi biustami🙂 . No chyba, że przyjechały z Polski, Rosji albo ze Szwecji🙂

Natomiast jeśli chodzi o praktyki studenckie oferowane przez MSZ – nie są one w żadnym wypadku wyróżnieniem i wiążą się z ogromnymi kosztami. Studenci odbywają praktyki za darmo, musza przylecieć do USA na własny koszt, znaleźć sob zakwaterowanie – przy czym ceny w Nowym Jorku są astronomiczne i trzeba się liczyć z tym, że koszt małego pokoju w polskiej dzielnicy na Geenpoincie przekracza już $800 na miesiąc. Należy również przywieźć ze sobą wystarczająco dużo pieniędzy aby mieć na wyżywienie oraz przejazdy do pracy na Manhattan pamiętając, że bilet miesięczny kosztuje $120. Podobne ceny są w Waszyngtonie, Chicago i w Los Angeles.

Pamiętam, że kiedy zostałam zatrudniona w Konsulacie i objęłam opiekę nad studentami odbywającymi praktyki w Nowym Jorku, pewnego dnia dowiedziałam się że otrzymali zaproszenie na imprezę organizowaną przez studentów z Konsulatu Niemieckiego dla wszystkich członków Unii Europejskiej. Bardzo byłam ciekawa ich wrażeń i wcale mnie nie zdziwiło, że spotkaniu towarzyszyło ogromne rozczarowanie. Otóż w Niemczech, odwrotnie niż w Polsce, praktyki studenckie za granicą finansowane są przez Rząd Niemiecki. Studenci mieszkają w niedużych apartamentach na Manhattanie i otrzymują kieszonkowe na utrzymanie się na czas pobytu za granicą. Dla rządu niemieckiego jest to forma inwestycji w przyszłych członków korpusu dyplomatycznego, dla których możliwość odbycia praktyki studenckiej za granicą jest idealną szansą na podjęcie decyzji o wyborze przyszłej kariery.

W Polsce sprawy mają się zupełnie odwrotnie. Rząd rozdziela kasę głównie pomiędzy siebie kichając na studentów podobnie jak na emerytów. Nadwyżki w departamentach resortowych idą pod koniec roku na podróże członków MSZ-tu do USA na gwiazdkowe zakupy i kolacje w drogich restauracjach. W rzeczywistości, studenci nie mają najmniejszych szans na zatrudnienie w Placówkach Konsularnych na całym świecie, natomiast pracownicy placówek dyplomatycznych to zlepek przypadkowych osobników, w dużej mierze z tzw. łapanki w podległych resortach, którzy w większości nie mają właściwego wyksztalcenia, śmiertelnie boją się własnego cienia i w większości nie władają językiem angielskim co generalnie zakrawa na kpinę. Student może sobie studiować co mu się rzewnie podoba podczas gdy rząd ma to generalnie w dupie. Natomiast kiedy jeden ze znajomych Jaśka, napisał pracę dyplomową, za którą otrzymał wyróżnienie z rąk byłego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego, po rozdaniu nagród podeszła do niego ówczesna Pani Minister Spraw Zagranicznych, Anna Fotyga, (której poświęcę osobny odcinek), pogratulowała mu sukcesu po czym bez cienia zażenowania oświadczyła, że gotowa byłaby zaoferować mu stanowisko w rządzie pod warunkiem, że zreformuje swoje poglądy polityczne. Co nasuwa pytanie retoryczne dla rządu:

Po co sukinsyny dajecie nagrody skoro generalnie nie zgadzacie się z nowatorskimi poglądami studentów zmuszając ich do szukania pracy za granicą? cdn.

Alicja

One response to “Praktyki Studenckie przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie – Cześć I

  1. kwintesencja jak zwykle!🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s