Recenzja książki Sławomira Kopra: Życie Towarzyskie Elit PRL

 

images

Po zapoznaniu się z kilkoma początkowym rozdziałami najnowszej książki Sławomira Kopra „Życie Towarzyskie Elit PRL” stwierdziłam, że należałoby zmienić jej tytuł na „Przewodnik po Mapie Towarzyskiej Polski Ludowej” i wpisać ją na listę lektur obowiązkowych we wszystkich polskich szkołach po to aby młodzież uświadomiła sobie, że w czasach prehistorycznych, czyli poprzedzających Facebook, Twitter i IPhone, życie towarzysko-kulturalne w Polsce kwitło głownie w klubach studenckich, organizacjach literatów, zrzeszeniach aktorów i dziennikarzy, kabaretach oraz w kawiarniach i restauracjach a nie w przestrzeni wirtualnej, pozbawionej kontaktu fizycznego i duchowych uniesień🙂. Jednak po przeczytaniu ostatniego rozdziału, doszłam do wniosku, że może jednak poprzestańmy na promowaniu książki, bo zdecydowanie warto, bez czynienia z większości jej bohaterów wzorców osobowych godnych naśladowania🙂

„Życie Towarzyskie Elit PRL” jest druga publikacją Sławomira Kopra, którą przeczytałam i pierwsza do której piszę recenzję. Książkę czyta się jednym tchem głownie dlatego, że napisana jest swobodnym jezykiem, opisuje wydarzenia nietuzinkowe, emanuje ogromną dozą poczucia humoru i obfituje w przekomiczne anegdoty, które ubarwiają książkę i pozwalają nam spojrzeć na jej bohaterów z innej perspektywy, bezkarnie zaglądając za kulisy ich życia prywatnego, które często obfitowało w zabawne sytuacje. Sławomir Koper użyl do tego celu wielu cytatów, miedzy innymi autorstwa Janusza Głowackiego, którego miałam przyjemność poznać osobiście i śmiem twierdzić, że przy jego ułańskiej fantazji i sarkastycznym podejściu do życia i ludzi, wszystkie opisane wydarzenia są tylko kroplą w oceanie tego co działo się w czasach PRL w sferze tak zwanych „Elit.” Dlatego po przeczytaniu książki, przyszły mi na myśl słowa Judi Dench z filmu z Jamesem Bondem, Casino Royale: „Christ, I miss Cold War!”

Zacznijmy od tego, że książkę można podzielić generalnie na dwie części; pierwszą poświęconą artystom, literatom, aktorom, filmowcom i muzykom, która dostarcza czytelnikom niebywałej rozrywki, natomiast drugą tzw. recydywie lansującej się na Elity czyli sportowcom, wojskowym i politykom. Natomiast wspólna cecha wszystkich wyżej wymienionych grup było wyjątkowe wręcz zamiłowanie do alkoholu, panienek i hazardu co w rzeczywistości nie miało absolutnie nic wspólnego z definicją Elit jaką znalazłam w słowniku Władysława Kopalińskiego. Trudno jednak nie przyznać racji Januszowi Głowackiemu, który stwierdził: „… tak się składa, że więcej świetnych książek albo filmów powstawało wtedy po pijanemu czy na kacu niż teraz na trzeźwo.”

Tym niemniej jak stwierdził sam autor, czasy PRL-u były bogate w ciekawe wydarzenia i postacie i dzięki temu książka jest mennica informacji o życiu zakulisowym Elit i jak to bardzo trafnie powiedziała jedna z moich koleżanek po przeczytaniu książki: „To co w przeszłości uznawane było za plotkę, nagle stało się rzeczywistością.” Dzięki temu dowiadujemy się, że Bierut był plebejuszem, który z czworaków trafił na salony, Gomołka był skąpcem o niskich potrzebach i kompletnym braku obycia na salonach, Józef Cyrankiewicz wprawdzie nie był chamem ale za to zasłużył się jako alkoholik i dziwkarz, Edward Gierek upodobał sobie wystawny tryb życia, jego następca, Stanisław Kania był zdegenerowanym alkoholikiem, natomiast General Jaruzelski był dla kontrastu chorobliwym abstynentem o cechach samotnika, oraz introwertyka pozbawionego charyzmy, o czym sam doskonale wiedział.

Co w książce fascynuje?

Normalność tamtego okresu jak zamiłowanie wszystkich artystów do spędzania wakacji w prymitywnych warunkach bądź to w Chałupach nad Bałtykiem, czy opisywanych przez Agnieszkę Osiecka Krzyżach nad jeziorem Nidzkim na Mazurach. Traktowanie rzemiosła artysty z powagą i bez wywyższania się. Pasja i radość życia pozbawione maniery i wielokrotnie przejawiające się poczuciem humoru i zamiłowaniem do dobrej zabawy.

Co rozśmiesza?

Przede wszystkim niebywała ilość kontrastów. Okazuje się, że Jazz był jednym z czołowych wrogów Komunizmu, najwyższą postacią w hierarchii społecznej był szatniarz, największą władzę mieli bramkarze na wejściach do popularnych klubów natomiast cinkciarz był osobą ogólnie szanowaną w ówczesnym społeczeństwie. Aktorzy i literaci w stolicy mieli w zwyczaju wracać do domu śmieciarkami lub polewaczkami natomiast ci, którzy nie mieli jeszcze dosyć udawali się do „Ścieku” w którym artyści mieszali się z marginesem społecznym. Jednak największym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że Zbigniew Cybulski i Bogumił Kobiela – dwaj artyści o skrajnie różnych charakterach byli nie tylko przyjaciółmi ale również współlokatorami a co z tego wynikło, przeczytają państwo w książce do której przeczytania serdecznie zachęcam.

Jedynym minusem książki jest według mnie kompletny brak chronologii natomiast ciągłe skakanie z jednego wydarzenia na drugie w dosyć rozległym przedziale czasowym powoduje swego rodzaju mętlik, ale nie umniejsza to w żaden sposób wartości książki.

Refleksja: szkoda że w nowej rzeczywistości nie ma już miejsca na długie kawiarniane dyskusje, rozmowy o sztuce i chwile uniesień.

Alicja

4 responses to “Recenzja książki Sławomira Kopra: Życie Towarzyskie Elit PRL

  1. Przepraszam bardzo, recenzja nie może być pikantna. Powinna być celna. I twoja taka jest. Czytało się ją z taką samą przyjemnością, jak samą książkę pana Kopra. Jedna uwaga: „historią, a nie rzeczywistością”. Dla nas to już historia, a dla naszych dzieci – prehistoria, jak sama zauważyłaś. A rozdział w podręczniku historii powojennej – jak najbardziej tak!
    Acha, i zachęcam cię do udziału w konkursie Wysokich Obcasów „My way”. Masz już zresztą gotowe opowiadanie, tylko powybierać najciekawsze fragmenty z twojego bloga i nagroda gwarantowana. Czytelniczki z chęcią odwiedzą cię w hotelu Narvil. Powodzenia!

    • Dziekuje Jolu, tak sie zastanawialam czy nie nawiazac do Deja vu skoro dla wielu czytelnikow ksiazka jest w pewnym sensie powrotem do przeszlosci i sama zauwazylam, ze w niektorych przypadkach bylabym dla Pana Kopra cenna mennica informacji bo w zadziwiajacy sposob udalo mi sie „wkrecic” w historie niektorych „elit” a nawet po przeczytaniu dotarlam do zrodla ktore dla autora bylo niedostepne i wyjasnilam sobie kilka niescislosci.
      A co do konkursu, dziekuje za informacje, sprobuje i bardzo serdecznie dziekuje ci za wiare w moje mozliwosci – jednak nigdy jeszcze niczego nie wygralam wiec nie licze na sukces🙂 Ale jezeli to oznacza ze wiecej kobiet dowie sie o moim glogu – dlaczego nie🙂
      Pozdrawiam,
      Alicja

  2. Alu pora wygrać:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s