Alicja Devero – kontrowersyjna, prowokacyjna, ekscentryczna … przede wszystkim jednak zawsze jestem sobą …

photo

Pod koniec czerwca jeden z moich czytelników, Czarek, napisał na moim blogu komentarz pod recenzją książki Profesora Lwa-Starowicza „O Kobiecie,” po czym parę dni później, nie uzyskawszy odpowiedzi ani zgody na publikację zarzucił mi, że na moim blogu można znaleźć tylko pozytywne opinie ponieważ najwyraźniej nie zatwierdzam negatywnych. Bzdura! Podobnie jak inne blogi, otrzymuję ogromną ilość reklam, które natychmiast klasyfikowane są jako Spam, natomiast te, którym uda się “prześlizgnąć” usuwam, podobnie zresztą jak wulgaryzmy, których w porównaniu z innymi blogami na szczęście mam niewiele. Tak się jednak złożyło, że ostatnio nie zaglądałam do mojego bloga zajęta podróżami i stąd całe nieporozumienie. Natomiast, konstruktywna krytyka jest przeze mnie bardzo mile widziana, chociaż przyznam szczerze, że mimo iż mój nieortodoksyjny styl, specyficzne poczucie humoru i kontrowersyjne poglądy zrzeszają mi wielu czytelników, to jednak niewiele osób ma odwagę napisać komentarz pod moimi artykułami. Mało tego, mimo iż blog przeznaczony jest zdecydowanie dla kobiet, to jednak zrzesza wielu mężczyzn, którzy uwielbiają mnie po cichu i z zapartym tchem czekają na kolejne artykuły, z tym, że pewne ustalone od wieków kanony społeczne nie pozwalają im na wyrażenie opinii na Forum Romanum – najwyraźniej w zupełności im wystarczy, że ja rozrabiam🙂 . I tu zmierzamy do sedna sprawy i poruszonego przez Czarka tematu. A skoro jest to temat nurtujący wielu moich czytelników w Nowym Jorku zdecydowałam, że zamiast odpisywać Czarkowi, napisze po prostu list otwarty w postaci kolejnego bloga.

Czarek zapytał dlaczego przestałam publikować artykuły dla nowojorskiego tygodnika Kurier Plus i mocno zaintrygowany zadzwonił do redakcji z pytaniem -skąd się wzięłam. Odpowiedź nie jest taka prosta, ale nie jest też skomplikowana. Tak jest zawsze jeżeli chodzi o “polskowatość” pod każdą szerokością geograficzną na świecie.

Do Kuriera Plus trafiłam nie przez przypadek. Redaktor naczelną, Zofię Kłopotowską znałam jeszcze z czasów kiedy pracowałam dla Konsulatu Generalnego RP w NY za czasów Konsula Generalnego, Krzysztofa W. Kasprzyka (Boże jakie to były świetne czasy) i kiedy kilka lat później rozpoczęłam moją pisarska przygodę, pomyślałam, że skontaktuję się z redaktor naczelną Kuriera Plus i zgłoszę chęć współpracy. Zosia bardzo chętnie zgodziła się na publikowanie moich artykułów na łamach Kuriera Plus w NY chociaż przyznam szczerze, że bardzo często poddawała je cenzurze co doprowadzało mnie do białej gorączki ponieważ przekręcanie zdań i usuwanie moich przaśnych komentarzy na potrzeby purytańskiego polskiego społeczeństwa nie odzwierciedlało mojego punktu widzenia o czym oczywiście nie wiedzieli czytelnicy chyba, że udało im się trafić na mojego bloga. Nie mam jej tego za złe, ani też faktu, że nasza współpraca uległa zakończeniu, mimo iż sama Zosia przyznała, że wielu czytelników nadal dopytuje się o moje artykuły a w szczególności mężczyźni (no proszę … i kto by pomyślał🙂 ).

Zacznijmy od tego, że polskie społeczeństwo, tak w kraju jak i za granicą, charakteryzuje się podobną dynamiką. Polacy są społeczeństwem skorumpowanym emocjonalnie, pełnym uprzedzeń, żyjącym według przestarzałych zasad moralnych, natomiast kołtunerię, purytanizm i dulszczyznę należałoby oficjalnie uznać za cechy narodowe Polaków, wyssane z mlekiem matki. Niektórym jednostkom udaje się wyeliminować większość tych cech, bądź to w procesie dojrzewania emocjonalnego w sprzyjających warunkach dzięki czemu udaje im się dokonać własnych wyborów i ocen niezależnie od narzucanych norm bądź też w procesie integracji z innymi społecznościami za granica co pozwala nam, tylko niektórym, poszerzać nasze horyzonty i spoglądać na świat według własnych norm, zdecydowanie bardziej elastycznych.

Jaki miało to wpływ na publikacje moich artykułów na łamach polskiej prasy w NY? No niestety miało. Kurier Plus jest gazetą utrzymującą się tylko i wyłącznie z reklam i dotacji sponsorów a to oznacza gwóźdź do trumny dla kogoś takiego jak ja, kto otwarcie pisze o seksie, stosunkach męsko-damskich i charakteryzuje się nad wyraz filuternym podejściem do życia i związków. Jeżeli dodatkowo weźmiemy pod uwagę fakt, że kolejne wydania tygodnika dostępne są nie tylko na Internecie, ale również w wielu ośrodkach polonijnych w okolicach Nowego Jorku, w tym również podczas niedzielnych mszy w Kościołach, nie musze chyba nikomu tłumaczyć, że sam ten fakt, prędzej czy później musiał doprowadzić do zakończenia mojej współpracy z tygodnikiem Kurier Plus, szczególnie, że nigdy w życiu nie zgodziłabym się na kompromis a pisanie pod publiczność w celu usatysfakcjonowania czytelników i sponsorów nie wchodziło w rachubę. Dlatego uważam, że pisanie własnego bloga jest tak niezwykle … LIBERATING! (jakby to powiedzieli Amerykanie).

A tak na marginesie – co rożni moje artykuły od innych? Ja naśmiewam się przede wszystkim sama z siebie więc nie ma w tym nic szkodliwego. OK, no może naśmiewam się również z mężczyzn, ale w sposób daleki od krzywdzącego o czym najlepiej świadczy fakt, że mnie lubią i czytają. Natomiast jeżeli chodzi o tematykę seksu i stosunków męsko-damskich dosyć często poruszanych przeze mnie w moich artykułach … no cóż, przeszło 30 lat temu Michalina Wisłocka (notabene ciotka mojego byłego, drugiego małżonka – niebywały zbieg okoliczności, czyż nie) opublikowała „Sztukę Kochania“ która natychmiast wywoła skandal mimo, iż tak naprawdę traktowała seks i stosunki seksualne z czysto medycznego punktu widzenia. Aż trudno uwierzyć, że pierwsza edycja tej  książki, bądź co bądź naukowej, wywołała tak negatywny odzew wśród społeczeństwa i znalazła się na liście zakazanych przez rodziców lektur. Można by zatem przypuszczać, że 30 lat później, w dobie ogromnego postępu w dziedzinie technologii i seksuologii – zmieniło się spojrzenie społeczeństwa polskiego na tematy TABU. Wygląda na to, że jednak chyba nie …

W ten oto sposób dotarliśmy do końcowej myśli tego artykułu, jaką jest komentarz Czarka na moim blogu, który notabene jest recenzją książki Profesora Lwa-Starowicza „O Kobiecie,” że jakoby „mam nie po kolei w głowie.“ Pozwolę sobie wyjaśnić, że niezależnie od tematyki książki, a do tej pory dokonałam recenzji wielu publikacji w tym również autobiografii Moniki Jaruzelskiej, recenzja jest niczym innym jak konstruktywną krytyką utworu innego autora, pozbawionej elementów własnej oceny. W związku z tym oburzanie się na recenzenta, że porusza treści zawarte w analizowanej przez niego książce jest zwykłym nieporozumieniem. Przyznaję, że moje recenzje odbiegają od klasycznego wzorca mimo, iż tak naprawdę pod względem schematu trzymam się tradycyjnych kanonów głownie po to aby moja recenzja nie przeistoczyła się w opinię. Pozwalam sobie jednak na ogromną dozę frywolności w dziedzinie języka a moje niekwestionowane poczucie humoru i wybujała wyobraźnia pozwalają mi za każdym razem na stworzenie nietypowej pod wieloma względami recenzji, która na szczęście podoba się zarówno wydawnictwu, z którym współpracuję, jak również samym autorom o czym wielokrotnie świadczyły pochlebne komentarze pod moim adresem. Natomiast reakcja Pani Ewy z wydawnictwa „Czerwone i Czarne,” która na moje pytanie czy pod dosyć długiej przerwie pozwoliłaby mi zrecenzować książkę Stanisława Kopra „Życie Towarzyskie Elit PRL” odpowiedziała: „Pani zawsze.”

Morał tej historii: cieszę się, że mimo mojej ekscentryczności, prowokacyjnej tematyki poruszanej na łamach mojego bloga oraz odmiennego stylu mam jednak to ogromne szczęście nadal współpracować z ludźmi, którzy nie boją się kontrowersyjności i są w stanie postawić na talent, kompletnie ignorując fałszywą moralność i wiążącą się z tym krytykę. A jeśli chodzi o recenzję książki Stanisława Kopra, już niedługo pojawi się na łamach mojego bloga.

Alicja

10 responses to “Alicja Devero – kontrowersyjna, prowokacyjna, ekscentryczna … przede wszystkim jednak zawsze jestem sobą …

  1. Agnieszka Bolimowska

    I love you🙂

  2. Czekamy zatem na pikantną recenzję i następny wpis!

    • Jola, czytalam inne ksiazki Slawomira Kopra, ale ta jest naprawde wyjatkowa poniewaz mam przy niej najwiecej mieszanych uczyc a jak wiemy nic mnie bardziej nie rajcuje jak skomplikowane wyzwanie🙂
      Pozdrawiam🙂
      Alicja

  3. Alicia, it is a very nice closure to a certain “adventure “of your life. As someone wise had said “ there are no footsteps” to follow on your own path and this give a life a unique zest worth pursuing. Best, Yours Truly Tess.

  4. Jak to nic dodac nic ujac. Wlasnie zauwazylam literowki w moim komentarzu, pora na nowe okulary.🙂 Love ya.

  5. W każdym razie dziękuję Alu za polecenie książki, którą właśnie już kończę czytać. Nigdy sama bym po nią nie sięgnęła. Po 40 latach plotki stały się wiedzą historyczną!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s