Dieta Cud!

image

Uważam, że teoria Darwina na temat ewolucji człowieka nie jest warta funta kłaków. Jestem święcie przekonana, że ludzie wcale nie pochodzą od małpy, ale w prostej linii od niedźwiedzia bo jak do diabła wytłumaczyć fakt, że na zimę – niektórzy ludzie, szczególnie ci, którzy nie noszą klejnotów rodzinnych w portkach – przybierają na wadze i to powiedziałabym, że wręcz w zastraszającym tempie. Jak można być do jasnej cholery notorycznie głodnym i coś żuć! Przecież małpa nie rusza ciągle szczęką i nie wygląda jak ciężarna słonica a niedźwiedź i owszem – żuje, często i dużo po czym bardzo z siebie zadowolony idzie spać i ma w nosie zwolniony metabolizm, wałeczki na biodrach i zastraszającej wielkości tyłek przypominający bramę wejściową na Wawel. Ułoży się taki niedźwiedź w legowisku, pomrukuje przez kilka miesięcy i budzi się chudy i głodny. Też bym tak chciała …

Spojrzałam bardzo krytycznie na własne odbicie w lustrze i pomyslalam:

  • Dramat!

W najlepszym przypadku bez specjalnego naciągania wyobraźni prezentowałam sobą skrzyżowanie muminka z hipopotamem!

  • Same piersi ważą kilogram więcej – mruknelam do siebie i żeby nie było wątpliwości dodalam – KAŻDA!

Gdybym miała cechy takiej dżdżownicy albo jaszczurki i ich niezwykłe skłonności do regenerowania własnych organów natychmiast pozbyłabym się gigantycznych miseczek na rzecz jakiejś skończonej idiotki, której się wydaję, że duży biust poprawi jej poczucie własnej wartości. Nie przeczę, zawsze przeginam w drugą stronę, ale na szczęście moje poczucie własnej wartości pozostaje niezachwiane niezależnie od moich zmieniających się, niczym notowania na giełdzie, rozmiarów – cierpi za to moje własne poczucie estetyki.

Przyznaję, że Rubens patrząc na moje obłe kształty byłby niewatpliwie w siódmym niebie, niestety osobiście mam nieco odmienne wyobrażenie na temat atrakcyjności kobiecego ciała. Wprawdzie na podstawie wieloletnich obserwacji zauważyłam, że pulchne dziewczyny charakteryzują się większą pogodą ducha i zdecydowanie większą akceptacją siebie i świata – tym niemniej kiedy spoglądam krytycznie na swoje własne odbicie w lustrze moja tolerancja dla własnych kształtów zdycha niczym konik polny złapany w rozwielitkę.

Owszem przypominam sobie, że Renee Zellweger, która zmuszona była przytyć do roli w filmie „Bridget Jones Diary” wielokrotnie powtarzała w wywiadach telewizyjnych, że nigdy do tej pory nie miała tak olbrzymiego powodzenia wśród mężczyzn jak wówczas kiedy wyglądała jak pączek w pełni. Tak się jednak składa, że nie mam najmniejszej ochoty dostosowywać się do męskich gustów – powiem więcej – w obecnej sytuacji nie dałabym się dotknąć żadnemu facetowi nawet dwumetrowym patykiem – nie wspominając już o zdejmowaniu ciuszków🙂
A zatem pozostało mi tylko jedno wyjście – drakońska dieta.

Żeby uniknąć wszelkich nieporozumień zaznaczam, że nie zamierzam chudnąc dla jakiegoś tam faceta, ale po to aby bez zbednych wyrzutów sumienia i konieczności zaopatrywania się w podróży w nowe ubrania mogła znowu nawpietruszać się do wypęku niczym królik szalejący w zagonie sałaty. Mniej więcej w połowie stycznia wreszcie zawitam do Warszawy, potem wybieram się do Krakowa, nastepnie lecę do Paryża i na koniec udaję się do Monte-Carlo i nie wyobrażam sobie żebym miała wyglądać w tym czasie jak Barbapapa marząc z obłędem w oczach o najlepszej na świecie kaczce z jabłkami na Starym Mieście, plackach ziemniaczanych z sosem kurkowym w „Stajni” na Ursynowie, Gorącej Czekoladzie z Wedla w Złotych Tarasach, grilowanych oscypkach z borówkami przed Sukiennicami w Krakowie i smaluszku z wiejskim chlebem w Chłopskim jadle, nie mówiąc już o foie gras z chrupącą bagietką i czekoladowym suflecie w Paryżu. Wiem, że mężczyznom trudno będzie przebrnąć przez tok mojego rozumowania kompletnie pozbawionego logiki, ale każda normalna kobieta dokładnie wie o co chodzi – najpierw trzeba pocierpieć aby poźniej bez żadnych oporów oddać się rozkoszom kulinarnym, a tak wizyta w Polsce jak i we Francji są dla mojego podniebienia tym czym jest Mekka dla Pielgrzymów – Ziemią Obiecaną!

Zasadnicza różnica pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi polega na tym, że kiedy w Nowym Jorku wybieram się na zakupy do sklepu, zazwyczaj zastanawiam się, i to dosyć dlugo, co wybrać spośród całej gamy niezjadliwych produktów nafaszerowanych chemia. Dla odmiany w Polsce zawsze stoję przed lodówkami w głębokiej rozterce bo najchętniej kupiłabym wszystko. Na szczęście ta forma dewiacji nie jest zaraźliwa więc jeżeli ktoś natknie się na mnie w sklepie Leclerc na Ursynowie w dziale z serami albo przetworami rybnymi, lub też stoisku z wędlinami proszę się nie obawiać – ja i tak nic nie widzę poza żarciem, więc moje szaleństwo w najmniejszym stopniu nie stanowi zagrożenia dla otoczenia.

A jaką wybrałam dietę – drakońską! Czekają mnie dokładnie trzy tygodnie tortur podczas których właściwie nic mi nie będzie wolno – alkoholu, kawy, herbaty, czekolady, ryżu, cukru, ziemniaków nawet owoców, które mają za dużo cukru włączając warzywa takie jak marchewka, które również znalazły się na liście potraw zakazanych. Właściwie łatwiej byłoby wymienić te produkty które wolno mi będzie jeść, bo jest ich zdecydowanie mniej. Dieta, której nazwy na razie nie podam, zrobiła szaloną furorę w mojej firmie i gdyby nie to, że efekty są nad wyraz zadziwiające i w stu procentach pozytywne nigdy nie uwierzyłabym w jej skuteczność. Widząc jednak koleżanki o rubensowskich kształtach, które nagle przeistaczały się w zgrabne łanie tracąc na wadze 17 funtów w 3 tygodnie, zdecydowałam, że czas najwyższy zaeksperymentować na własnym ciele i wyprobować skuteczność „Diety Oczyszczajacej.”

Zaczynam od dzisiaj! Najgorszym elementem diety będzie wejście na wagę i zderzenie się z rzeczywistością. Zazwyczaj unikam tej formy znęcania się nad sobą i z czystą premedytacją przeniosłam wagę do łazienki dziecka. W związku z tym ponowne przyjęcie do świadomości istnienia narzędzia tortur psychicznych w moim domu nie przyjdzie mi z łatwością. Dlatego też najpierw zdecydowałam się zamieścić ten artykuł na moim blogu po czym dopiero poźniej wejdę na wagę bo obawiam się, że gdybym odwróciła kolejność mogłabym dopisać do artykułu coś, czego później mogłabym bardzo żałować🙂

No to czas na kazamaty😦

Alicja

http://www.youtube.com/watch?v=nPC9sM4rh20

3 responses to “Dieta Cud!

  1. oj tam, oj tam, nie wierzę, ze faktycznie potrzebujesz tak drakońskiej diety, zawsze mialas super figurę i sądząc po ostatnich fotkach utrzymalas status quo🙂 a za taki biust niejedna by wiele dala, droga moja koleżanko

    • Jak sie ustawiasz z kijem do golfa w takiej pozycji zeby nie dobrze uderzyc ale zeby ci biust nie przeszkadzal to najlepszy znak ze czas na odchudzanie🙂
      Poza tym polke z jeansami omijam duuuuuzym lukiem bo nawet nie chce poznac prawdy :))) Spoko, mija juz trzeci dzien diety i jest OK🙂
      Pozdrawiam
      Alicja

  2. Elzbieta Jaworska

    🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s