Dlaczego mężczyźni są z Marsa …

 image

Odkąd przyjechałam do Stanów Zjednoczonych ciągle tylko słyszę, że jestem albo „sexy” albo „hot”. Jest to oczywiście wina biustu ponieważ większość Amerykanów ocenia kobiety po wyglądzie zewnętrznym a rozmiar miseczek oraz kształtna pupa stanowią najważniejszy element decydujący o atrakcyjności kobiety. Na szczęście piersi nie dostałam ani od tatusia ani od męża, ale bogu dzięki od matki natury w związku z czym moje poczucie własnej wartości rosło w miarę upływu lat niezależnie od zmieniających się rozmiarów stanika. Nie zmienia to faktu, że i tak za każdym razem muszę się narobić jak koń pod górę aby udowodnić całemu światu, że posiadam również inne walory skumulowane mniej więcej 10 cm powyżej nasady szyji co ewidentnie świadczy o tym, że pod moją kopułką mózgową nie hula wiatr.

Ci którym uda się przejść przez etap wizualnego zauroczenia moją zewnętrzną powłoką, przechodzą do drugiego etapu, który dla odmiany przejawia się uwielbieniem dla mojego charakteru. Niestety jest to pułapka bo to, że jestem miła i dowcipna i potrafię prowadzić rozmowy na każdy temat bez cienia fałszywej obłudy, wcale nie oznacza, że jestem materiałem na idealną partnerkę. Co gorsza, coraz cząściej łapię się na tym, że nie jestem stworzona do życia w związku i najszcześliwsza jestem wtedy kiedy mężczyźni nie zawracają mi gitary i traktują mnie jak kumpla. Niestety, ci którzy dalej probują i w efekcie nie są w stanie pogodzić się z moim brakiem zainteresownia ich osobą, wpadają w dziką furię i zazwyczaj wykrzykują mi prosto w nos, że jestem „Stubborn Bitch”🙂. W sumie, trudno się z nimi nie zgodzić🙂 Przyznaję, że jestem zaprzeczeniem wszelkich oczekiwań większości mężczyzn: jestem jak kot, chodzę własnymi drogami, jestem uparta, kontrowersyjna, nieobliczalna i nieprzewidywalna a na dodatek mam własną opinię, której nie boję się wyrazić na głos natomiast okres ślepego posłuszeństwa oraz bezgranicznego poddaństwa mam już dawno za sobą 

Ostatnio pojawiła się jednak trzecia grupa mężczyzn, którzy z nieukrywanym podziwem zachwycają się na głos moją atletyczną budową ciała. Bardzo mnie to zaintrygowało bo zazwyczaj w takiej sytuacji spocona jestem jak szczur, uświniona jak nieboskie stworzenie i nie pachnę jak dział perfumeryjny domu towarowego Macy’s co nasuwa prosty wniosek, że mężczyźni to patologiczni zwyrodnialcy🙂. Ponadto, primo: za często się to powtarza, a secundo: sposób w jaki wypowiadają słowa:

  • You are so „athletic” – kiedy widzą mnie pedałującą po lesie na rowerze górskim albo wspinającą się po górach, daleko odbiega od zawartej w słowniku definicji osoby wysportowanej. Czyżby „Athletic” stało się najbardziej współczesną wersją „Sexy?”

Po pomoc udałam się do mojego dziecka i bez żadnych wstępów spytałam:

  • Karo, czy myślisz, że ja mam atletyczną budowę ciała?

Dzidzia oderwała wzrok od komputera, spojrzała na mnie z uwaga i bez chwili zastanowienia odpowiedziała:

  • Mamo, jesteś najbardziej atletyczną osobą jaką znam.

Przyjrzałam się jej uważnie, czy przypadkiem nie halucynuje i zakonotowałam sobie w pamięci, żeby zamówić jej u okulisty mocniejsze szkła kontaktowe. Też sobie znalazłam autorytet – pomyślałam – większość młodego pokolenia wygląda jak zdechłe kijanki a jedyny mięsień, który rzeczywiście wszycy mają nad wyraz rozwinięty to ten na palcach kciuków – głównie od wysyłania każdego dnia tysięcy SMS-ów. Moja własna córka doszła już do takiej perfekcji, że potrafi pisać bez patrzenia na wyimaginowaną klawiaturę w iPhonie. Przy takim wysiłku fizycznym, osoba taka jak ja musi im przypominać mitologicznego Tytana.

Nie zamierzałam sobie dłużej zawracać głowy tym tematem, kiedy znowu na pomoc przyszła mi Tess, wysyłąjac mi tekst nastepującej treści, który jedna z jej koleżanek zamieściła na FB:

„… albowiem kobiety są zasadniczo przynajmnej o tyle mądrzejsze od mężczyzn, że nie wyjdą za kogoś tylko dlatego, że ów ktoś ma ładny tyłek – a mężczyznom owszem, się to zdarza i potem są te wszystkie żałosne płacze, że „żona mnie nie rozumie”, jakby go miała rozumieć tym ładnym tyłkiem. To jakby kupić sobie wyścigówkę i potem płakać, że za nic w świecie nie da się nią zaorać pola.”

Całe szczęście, że przed przeczytaniem tych złotych myśli odstawiłam na blat w kuchni kubek i przełknęłam poranną herbatę bo niewątpliwie zaplułabym sobie ekran iPada. Śmiałam się do łez przez następne pół godziny i aż nie mogłam sią nadziwić, że jednak nie jestem jedyną kobietą na świecie, która uważa, że generalnie mężczyznom brakuje piątej klepki. Prof. Lech-Starowicz powtarza wprawdzie do znudzenia, że mężczyźni są z natury wzrokowcami, którzy kierują się bodźcami estetycznymi, ale to ich wcale nie tlumaczy, bo na partnerkę powinno się wybierać kobietę, a nie silikonowe miseczki o rozmiarze DD, długie nogi albo blond włosy. Ja na przykład nigdy nie wyszłabym za faceta tylko dlatego, że ma niebieskie oczy – chociaż nawiasem mówiąc wyszłam i to nawet dwa razy, ale bogu dzięki nie ze względu na kolor oczu🙂

Domyślam się, że gdybym w tym momencie udzieliła głosu mężczyznom wykrzyczeliby mi w twarz, że kobiety to materialistki i wychodzą za mąż dla pieniędzy. Zgadzam się, ale oznacza to, że jesteśmy realistkami, bo w końcu dużo przyjemniej jest podnieść sobie stopężyciową, podróżować po całym świecie i ubierać się w markowe ciuchy niż oczekiwać od sztucznego biustu albo pupy zrozumienia dla ogromnego wachlarza męskich potrzeb. Nawiasem mówiąc pupa i biust rozumie część męskich potrzeb, ale jak to powiedziała Samantha z Sex and the City „… Life is not all about SEX …”🙂

To, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Venus wiadomo było już od zarania dziejów. Ostatnio jednak, z zupełnie nieznanego nikomu powodu mężczyźni postanowili udowodnić całemu światu, że to stwierdzenie ma bardzo głęboki sens.

Weźmy na przykład Facebook. Czy kiedykolwiek widziałyście żeby któraś z Waszych koleżanek zmieniła status na „w związku?” Ja na szczęście nie mam wśród koleżanek piramidalnych idiotek, natomiast zauważyłam, że jest to bardzo nagminne zjawisko praktykowane wśród mężczyzn.

  • Kochani Panowie: Do You Really Think We Give A Shit?

Uważam, że w komentarzach na FB oprócz opcji „Lubię” powinna figurować również opcja: „Wywracać Oczami.” Osobiście używałabym jej dużo częściej niż „Like”🙂 Trzy miesiące później (jak nie wcześniej) facet spowrotem zmienia status na „single” i wszystkie baby na FB śmieją się z niego mówiąc: „dobrze mu tak!” „mądra dziewczyna, że go porzuciła!” – chociaż tak na prawdę mogło być zupełnie odwrotnie. No i po co ten cyrk? Kobieta nigdy nie pozwolilaby sobie na tak jawną demonstrację swoich uczuć w obawie przed publicznym upokorzeniem, bo w końcu nie ma gwarancji, że najnowszy związek jest zalążkiem trwałego związku partnerskiego, więc po co zapeszać,,, Parę miesięcy później ten sam facet znowu zmienia status na „w związku” – no cóż, nawet z historycznego punku widzenia wiadomo, że mężczyźni niestety nie uczą się na błędach🙂

Wiem, że jest to pytanie retoryczne i nie oczekuję na nie odpowiedzi, ale bardzo chciałabym się dowiedzieć, co się stało z potomkami rzymskich bogów uosabiającymi siłę charakteru i stanowczość o walorach myśliwego? A może rzeczywiście wszyscy zostali wystrzeleni na Marsa?

Alicja

One response to “Dlaczego mężczyźni są z Marsa …

  1. Ala, nie wszyscy zostali wystrzeleni na Marsa, wielu jest zwyczajnie od dawna w zwiazkach..niestety w pewnym przedziale wiekowym jak mezczyzna jest wolny to znaczy sie sa ku temu POWAZNE powody😉 W sprawie atletycznej budowy ciala to mily complement, sto razy lepszy od wyswiechtanegoo SEXI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s