50 Odcieni Greya, czyli jak zrozumieć mężczyzne – Cześć 2

grey 2

„There’s sex and eroticism in many well-written literary novels. It’s part of the human experience.”                                                                                                               Marcee Challener, Tampa Hillsborough County Public Library 

W poprzednim artykule przedstawiłam czytelnikom moją własną, bardzo krytyczną opinię na temat niezwykle popularnej wśród kobiet na całym świecie książki „50 Odcieni Greya” brytyjskiej autorki E.L. James. Po przejechaniu się po „wartościach literackich” noweli – niczym po łysej kobyle – doszłam w końcu do wniosku, że jedynym elementem przyciągającym czytelniczki są niewątpliwie odważne sceny erotyczne. Ten niezwykle kontrowersyjny temat, wzbudził na przestrzeni ostatniego roku, wiele niezdrowych emocji a biorąc pod uwagę fakt, że premiera filmu zaplanowana jest na początek sierpnia przyszłego roku, temat niewątpliwie wróci na wokandę i to prawdopodobnie szybciej niż się tego spodziewamy. Zanim to jednak nastąpi, pozwolę sobie odegrać rolę Adwokata Diabla, czyli mówiąc prostym językiem – z czystej przekory, podejmę się obrony noweli z punktu widzenia tematyki, czyli SEXU, który emanuje z książki, a który jest przedmiotem ataków nie tylko na autorkę, ale również na jej czytelniczki.  

Niezależnie od tego czy książka się komuś podobała czy też nie, trudno się nie domyślić – z poziomu jej popularności, że Christian Grey stał się marzeniem większości kobiet niezależnie od ich wieku ani szerokości geograficznej, w której żyją. Nagle okazało się, że kobiety spragnione są partnera, któremu sprawia przyjemność sprawianie przyjemności kobiecie, który nie jest egoistycznym samcem, który gimnastykuje się w łóżku przez 3 minuty w celu zaspokojenia swoich własnych potrzeb seksualnych. Dla mężczyzn (nie wszystkich, ale z popularności książki wynika, że jednak dla większości) kobieta stanowi INSTUMENT, podczas gdy kobiety – wbrew pozorom – otwarte są na eksperymenty[1] i marzą o fascynującym, szalonym, zwariowanym, zniewalającym, orgazmicznym, pełnym uniesień seksie, podczas którego mężczyzna będzie dominował nad partnerką, ale nigdy nie zapomni o jej własnych potrzebach, czyniąc z seksu przyjemną igraszkę, a nie czysto fizjologiczną potrzebę napalonego, egoistycznego, zadufanego w sobie samca, któremu zależy tylko i wyłącznie na potrząsaniu orzeszkami i opróżnieniu woreczka.    

Najbardziej zastanowiło mnie jednak to, że mężczyźni zamiast wyciągnąć wnioski wynikające z zachowania i fascynacji partnerek lekturą i dać im to, czego pragną, czyli płomiennego seksu z udziwnieniami – nagle poczuli się zagrożeni i przytłoczeni osobowością Christiana Greya (mimo, iż zdecydowana większość z nich nigdy nawet nie zajrzała do książki, traktując ją jak dzieło szatana z wymalowanym na wierzchu tytułem „666”) i w przypływie zbiorowej solidarności, zgodnie ruszyli do ataku przeciwko braku moralności i promowaniu przemocy seksualnej przez autorkę „50 Odcieni Greya.”

Na przykład, w lipcu zeszłego roku do sądu w Wielkiej Brytanii trafiła sprawa 31 letniego Raymonda Hodgsona oskarżonego o spoliczkowanie Emmy McCormick – dziewczyny, z którą oskarżony związany był od pięciu lat – i oblanie jej sosem do mięsa na grilla tylko i wyłącznie dlatego, że nie chciała przestać czytać „50 Odcieni Greaya.” Wszystko zaczęło się od tego, że Emma zafascynowana nowelą przeczytała mu na głos urywek, który nie tylko go nie zachwycił, ale wręcz utwierdził w przekonaniu, że książka promuje pornografię i dlatego nie jest właściwą lekturą dla jego dziewczyny. Skoro jednak Emma nie chciała zrezygnować z czytania ekscytującej w jej mniemaniu noweli, Reymond postanowił dać jej nauczkę i pokazać jej, co to znaczy „soczysty” sex. Ciekawa jestem jaki był stosunek Reymonda do filmu „9 i pół tygodnia”, który zrobił niebywałą furorę w latach 80tych, mimo iż emanował erotyzmem, a głównym motywem obok seksu było wykorzystanie partnerki na potrzeby głównego bohatera, podobnie zresztą jak w dużo odważniejszym filmie z 2002 roku pt. „Niewierna” z Diana Lane w roli głównej.

Z punktu widzenia urodzonej Emancypantki dosyć często zastanawiam się nad zjawiskiem braku tolerancji w wielu środowiskach na świecie, objawiającym się tym, że jakakolwiek próba manifestacji ze strony kobiet domagających się takiego samego prawa do egzekwowania przywilejów, jakie przysługują mężczyznom spotyka się niemal zawsze ze sprzeciwem. Na przykład, popularne wśród mężczyzn zjawisko masturbowania się podczas oglądania filmów pornograficznych albo wertowania magazynów promujących pornografie takich jak Hustler, Penthouse czy też Playboy nie stanowi moralnego zagrożenia dla społeczeństwa. Mało tego, uważane jest to przez Panów za całkowicie normalne i nieszkodliwe zjawisko. Wystarczyło jednak, że na rynku księgarskim pojawił się erotyczny bestseller napisany przez KOBIETE, promujący „sex z udziwnieniami”, który wzbudził żywe zainteresowanie wśród płci żeńskiej na całym świecie, aby niemal natychmiast jego wyimaginowany bohater – Christian Grey – stał się wrogiem numer jeden wszystkich mężczyzn natomiast książka E.L. James została okrzyknięta epitetami typu: „50 Shades of Garbage” oraz „Mummy porn.” W rezultacie wyszło na to, że kobiety są wyuzdane natomiast mężczyźni niczym współczesna wersja Don Kichota stoją na straży naszej moralności, broniąc naszego honoru i cnoty, którą i tak większość z nas już dawno utraciła. Przyznam szczerze, że nic nie budzi we mnie większego obrzydzenia niż podwójna moralność.

Jednak dopiero, kiedy książka dotarła do Stanów Zjednoczonych sytuacja wymknęła się spod kontroli i im bardziej atakowano autorkę tym bardziej rosła popularność jej książki. Krytycy – niczym Średniowieczni przedstawiciele Świętej Inkwizycji, uznali całą trylogie za niemoralną zarzucając autorce promowanie „kinky sex”[2], torturowania kobiet, sprowadzania ich wartości do roli niewolnic w związkach partnerskich oraz propagowania pornografii, przemocy, oraz BDSM[3] – kompletnie ignorując fakt, że wszystkie zarzuty są zupełnie bezpodstawne, ponieważ przez cały czas sex odbywa się za obopólną zgodą obu partnerów. Zwracam tutaj uwagę na to, że, mimo, iż Anastazja jest niedoświadczona w dziedzinie sexu, tym niemniej świadomie i bez przymusu godzi się na rozne formy sexu sugerowane przez Christiana, które w większości przypadków sprawiają jej wyraźną przyjemność :)  

Z tego samego powodu biblioteki publiczne w Wisconsin, Georgii i na Florydzie usunęły z półek „50 Shades of Grey” albo zwyczajnie odmówiły zamówienia książki ignorując rosnące wśród czytelników zainteresowanie tematem erotyki. Nie pomogła nawet interwencja National Coalition Against Censorship, której przedstawiciele wystosowali list do dyrekcji biblioteki publicznej w Brevard County krytykując ją za uprawianie cenzury i dwulicowość, szczególnie, że na półkach tej samej biblioteki można znaleźć dział poświęcony erotyce a wśród książek takie pozycje jak, „Tropic of Cancer” Henry Millera a także „Fear of Flying” Eryki Jong. Pchana czystą babską ciekawością jak również wrodzoną przekorą weszłam na stronę tej samej biblioteki publicznej i w elektronicznym katalogu odnalazłam „Lolite” Nabokova, która mimo niezwykle kontrowersyjnej treści o podłożu seksualnym zakrawającym na dewiacje, można wypożyczyć w większości oddziałów biblioteki nie tylko w formie książki, ale również w wersji elektronicznej, jako e-book, w postaci CD a nawet filmu DVD w reżyserii Stanleya Kubricka.

Pozwolę sobie przypomnieć wszystkim czytelnikom, że „Lolita” opowiada historie profesora literatury, Humberta Humberta, pana w średnim wieku, który ma obsesje na punkcie 12-letniej Lolity. Aby zbliżyć się do przedmiotu pożądania, profesor żeni się z jej matką, która w krótkim czasie ginie pod kołami samochodu czyniąc Humberta jedynym prawnym opiekunem jej córki. Profesor wykorzystuje swoją pozycje i niemal natychmiast staje się kochankiem Lolity. Oczywiście tematyka książki wywołała międzynarodowy skandal, ale w bardzo krótkim czasie osiągnęła status literatury klasycznej, stając się najbardziej kontrowersyjnym dziełem literackim XX wieku. Podobnie rzecz miała się z nowela „Clockwork Orange” opublikowaną w 1962 roku przez Anthony Burgess, obfitującą w brutalne sceny przemocy i gwałtu. Również ta książka, mimo bardzo kontrowersyjnych treści, znalazła się na liście 100 najlepszych anglojęzycznych nowel XX wieku.  

A zatem, w czym tkwi problem? Z punktu widzenia etyki, sex uprawiany przez dwoje dorosłych ludzi za obopólną zgodą obojga partnerów z użyciem najróżniejszych gadżetów i pominięciem pozycji na leniucha jest dużo mniej szkodliwy z moralnego punktu widzenia aniżeli książka Nabokova, który promuje pedofilie i seksualne wykorzystywanie12 letniej dziewczynki w celu zaspokojenia erotycznych fantazji zboczonego profesora. Albo jak to miało miejsce w przypadku „Clockwork Orange” w bardzo dokładny sposób opisuje scenę zbiorowego gwałtu na kobiecie, która w efekcie odniesionych ran fizycznych i psychicznych umiera, podczas gdy jej mąż w wyniku brutalnego ataku zostaje sparaliżowany do końca życia. Może się mylę, ale czy przypadkiem głęboko zakorzeniony w amerykańskim społeczeństwie purytanizm nie przesłonił ludziom zdolności rozsądnego myślenia? Czy my, kobiety jako jednostki w społeczeństwie mające zupełnie odmienne zdanie na temat seksualności wśród partnerów nie jesteśmy przypadkiem ofiarami podwójnej moralności?  

Spójrzmy na ten problem z zupełnie innej strony. Przygotowując się do napisania tego artykułu i szukając dowodów na poparcie mojej teorii, a mianowicie, że „kinky sex” i dominacja mężczyzny w łóżku nie ma nic wspólnego z pornografią i przemocą – przez zupełny przypadek natknęłam się na artykuł Kaitie Roiphe zamieszczony w Newsweeku 16 kwietnia, 2012 pt. „The Fantasy Life of Working Women: Why Surrender is a Feminist Dream?” Według autorki artykułu, oczekiwania kobiet wobec mężczyzn odzwierciedlające się w książce „50 Odcieni Greya” nie są absolutnie niczym nowym. Wprawdzie w zaistniałej sytuacji ekonomicznej na świecie, kobiety zmuszone zostały do przejęcia części obowiązków przypadających mężczyznom, co doprowadziło w rezultacie do zmiany Status Quo w związkach partnerskich (wspominał o tym również Prof. Lew-Starowicz). Wprawdzie kobiety zaczęły odnosić ogromne sukcesy w sferze zawodowej i coraz wiecej kobiet skupionych jest na swojej karierze – nie oznacza to jednak, że kobiety marzą o kontroli i dominacji we wszystkich dziedzinach życia. Wiele kobiet nadal uważa, że sex i łóżko nadal pozostaje w sferze dominacji mężczyzn i ogólnie rzecz biorąc kobiety oczekują od swoich partnerów męskości, inicjatywy i kreatywności. Natomiast zaskakująca popularność noweli „50 Odcieni Greya” sugeruje, że kobiety tęsknią nie tylko za urozmaiconym seksem, w czym nie ma absolutnie nic dziwnego, ale również za romantycznym pozbawionym egoizmu kochankiem któremu zależy na tym, aby sprawić kobiecie przyjemność. Sama przyznaję, że gdybym miała wybrać pomiędzy Leniwym Ignorantem a Kreatywnym Casanovą z zawiązanymi oczami podążyłabym za tym drugim. Dlaczego?

Because Sex Should Be Fun :) 

Alicja

P.S. Gwoli wyjaśnienia, nawiązując do “kinky sex” nie mam na myśli przemocy seksualnej, łańcuchów, skórzanych masek i narzędzi tortur. Mowie to dlatego, że z artykułu jaki znalazłam na portalu Gazeta.pl wynika, że Brytyjczycy zbyt dosłownie zrozumieli przesłanie autorki „50 Odcieni Greya” i nie chciałabym, aby mój artykuł w jakikolwiek sposób wpłynął na wzmożoną aktywność Policji, wzywaną na ratunek do uwalniania z kajdanek kreatywnych kochanków :) . Dla każdego partnera „kinky sex” może oznaczać zupełnie co innego np: para uprawiająca sex przez całe swoje życie w pozycji „na misjonarza” może uznać sex na blacie w kuchni za „kinky.” :) Wszystko zależy od wyobraźni partnerów. Natomiast DOMINACJA wcale nie oznacza PRZEMOC.

Natomiast, jeżeli współczesna kobieta zmuszona jest do dominowania we wszystkich dziedzinach życia oznacza to, że nie potrzebuje partnera🙂

Oczywiscie nie bylabym soba, gdybym na sam koniec nie dolaczyla filmu/powtorki z klasyki z dedykacja dla wszystkich tych ktorzy nie wierza, ze udziwniony sex moze, a nawet powinien byc przyjemny … :) (Orginalnie miala byc to slynna scena w deszczu ale z ogromnym trudem sie powstrzymalam  :))

http://m.youtube.com/watch?v=iJTTu5qzMio&desktop_uri=%2Fwatch%3Fv%3DiJTTu5qzMio 

Dla zainteresowanych literatura erotyczna zamieściłam kilka przykładów, klasycznej erotyki, która ewidentnie świadczy o tym, że „50 Shades of Grey” nie jest pionierem w tej dziedzinie🙂

Ulisses, Fanny Hill, Howl, Lady Chatterley’s Lover, The Story of O, Candide, Candy, Journey to the End of the Night, Blue Skies, The Basketball Diaries …


[1] Wielokrotnie wypowiadał się na ten temat Profesor Lew-Starowicz w swoich ostatnich książkach – tajemnica sukcesu tkwi w komunikacji pomiędzy partnerami i powolnym urozmaicaniu sexu🙂

[2] Sex z gadżetami albo udziwnieniami

[3] BDSM – Bondage/Dominance/Submission/Masochism

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s