Przygoda w górach Catskills – Część 1

IMG_1817

Na stronę Meetup.com natknęłam się jak zwykle przez zupełny przypadek. Siedziałam właśnie na witrynie AllTrails, (która notabene jest idealną mennicą informacji o trasach górskich i rowerowych na terenie całych Stanów Zjednoczonych) uzupełniając ją o moje własne doświadczenia z dotychczasowych wypraw, kiedy nagle przerzucona zostałam na nieznany mi do tej pory website. Na samym początku do Meetup podeszłam z nieukrywaną nieufnością – w końcu sama nazwa nie wróżyła najlepiej – jednak po bliższym zapoznaniu się z jej profilem stwierdzam, że po Facebook jest to najlepsza na świecie strona networkingowa zrzeszająca ludzi o podobnych zainteresowaniach od lepienia garnków, czytania poezji, teatru, wędkarstwa po sporty ekstremalne i szukanie wrażeń🙂 . Przy czym ja, niczym wygłodniała pijawka uczepiłam się “wielbicieli górskich wycieczek.” To co jednak zaskoczyło mnie najbardziej to to, że do tej pory niektórzy moi znajomi z godnym uporu podziwem utrzymywali mnie w przekonaniu, że niestety nie ma wielu zwolenników weekendowych wypadów poza miasto, podczas gdy ja przez zupełny przypadek odkryłam, że tysiące ludzi z okolic Nowego Jorku, spędza wolny czas na górskich szlakach. Zawsze uważałam, że kiszenie się we własnym sosie nie sprzyja poszerzaniu horyzontów. Tak więc postanowiłam rozwinąć skrzydła i nie marnując  ani chwili, natychmiast stworzyłam swój własny profil, zapisałam się do czterech grup o podobnym profilu działających w okolicach NY, wybrałam kilka jednodniowych górskich wycieczek oraz jedną weekendową i z niecierpliwością wyczekiwałam na mój pierwszy  grupowy wypad poza miasto.

Mniej więcej tydzień przed planowaną wspinaczką obudziłam się świeża jak pierwiosnek i w pierwszej kolejności po otworzeniu oczu sięgnęłam po iPhone z zamiarem sprawdzenia listy nowych górskich wypraw. Kiedy otworzyłam mój profil i przeczytałam nowy wpis o mały włos nie dostałam zawału. Jakiś stary osioł zamieścił na mojej stronie komentarz z linkiem do strony millionairessingles.com sugerując, że taka kobieta jak ja, powinna zainteresować się bogatym facetem z forsa.

  • No co za palant – pomyślałam – to jakaś plaga! – po czym parskając niczym młoda klacz wyskoczyłam z łóżka i poleciałam do komputera ciągle mając jeszcze nadzieję, że może mam halucynacje, albo jeszcze się nie obudziłam.

Niestety po zalogowaniu się wszelkie złudzenia opadły ze mnie niczym ostatnie liście z drzew. Wpadłam w dziką furię, zablokowałam intruza, w rubryce powodów zakreśliłam „harrasment”, usunęłam obleśny komentarz z mojego profilu i wściekła jak osa postanowiłam, że „Ja Wam jeszcze wszystkim pokażę!”

W sobotę, dokładnie o 6-tej rano podjechałam wypożyczonym od znajomych samochodem na umówione na Manhattanie miejsce spotkania i zabrałam ze sobą dwie uczestniczki – niestety dwóch panów zrezygnowało tego samego dnia ze względu na koszmarne warunki pogodowe. Michelle bardzo optymistycznie stwierdziła, że owszem warunki nie są najlepsze (bardzo delikatnie powiedziane biorąc pod uwagę, że na zewnątrz lało jak z cebra), ale powinnyśmy potraktować tę wyprawę jako zdrową formę „ćwiczenia charakteru.” Myślę, że wypowiedziała te słowa w złą godzinę i jeżeli jeszcze kiedyś uda jej się to powtórzyć w mojej obecności, wysadzę ją z samochodu w szczerym polu🙂 .

Michelle była bardzo młodą i niemiłosiernie gadatliwą dziewczynką o filigranowej budowie ciała i przedziwnych rysach twarzy, które uniemożliwiają mi zakwalifikowanie jej do jakiegokolwiek regionu świata, ale za to z niezwykle radosnym i optymistycznym podejściem do życia. Andrea dla odmiany była odwrotnością Michelle. Wysoka, słusznej budowy ciała, ciemnoskóra murzynka pochodziła z Barbados, była oszczędna w słowach, ale jednocześnie niezwykle przyjazna i życzliwa. Mimo tak niezwykłej kontrastowości charakterów obie dziewczyny przypadły mi od razu do serca.

W samochodzie rozmawiałyśmy na różne tematy dzięki czemu z pierwszej ręki dowiedziałam się ogromnie dużo na temat dynamiki Meetup, których przewodników unikać jak diabeł świeconej wody, a do których zapisywać się w ciemno, ekwipunku, który w moim przypadku okazał się niewystarczający oraz App na górska pogodę[1], która nigdy nie zawodzi, dzięki czemu Michelle poinformowała nas z nieukrywaną radością, że na szczytach gór będzie sypał śnieg. W tym momencie całym swoim jestestwem poczułam, że gdzieś wewnątrz mojej duszy nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością i zdałam sobie sprawę, że wybrałam się na szlak jak pospolita debilka. Owszem leginsy i dodatkowe spodnie chroniące mnie przed wiatrem oraz kurtka przeciwdeszczowa dobre były na panujące w Nowym Jorku warunki pogodowe, ale przy padającym w górach śniegu i wietrze 60 mil na godzinę hipotermia groziła mi jak w pysk strzelił. Tak wiec lekko sfrustrowana, na najbliższym zjeździe na kawę zaopatrzyłam się w ciepłą bluzę z kapturem.  Natomiast opatrzność otaczająca szczególną opieką piramidalne idiotki postanowiła zainterweniować po raz kolejny dzięki czemu Andrea – natchniona bożym miłosierdziem – zaoferowała mi swoje spodnie nieprzemakalne z Gore Texu, które śmiem twierdzić bez cienia przesady – uratowały mi życie.

Po dojechaniu na umówione miejsce spotkania, czyli parkingu pod Slide Mt. okazało się, że wszyscy uczestnicy wyprawy zdecydowali się przejść całą trasę niezależnie od panujących na zewnątrz warunków pogodowych, natomiast wśród uczestników wyprawy znalazła się para, której ubiór świadczył o całkowitym braku wyobraźni i daleko posuniętej lekkomyślności. Aż trudno sobie wyobrazić, że można było wyglądać gorzej niż ja🙂 . Marianna miała na sobie  leginsy i bawełnianą bluzę a na nogach sketchers, natomiast John różnił się od niej tylko tym, że zamiast legginsów miał na sobie jeansy. Razem z Andrea i Michelle patrzyłyśmy na nich z rosnącym przerażeniem zastanawiając się jak im pomoc kiedy przypomniało mi się, że tak na w razie czego wzięłam ze sobą pelerynę. Oddałam ją natychmiast Mariannie, ktoś inny oddał swoją Małemu Johnowi po czym zapakowaliśmy się do trzech samochodów, przejechaliśmy na drugi koniec szlaku górskiego i po zaparkowaniu na terenie campingu wyruszyliśmy w kierunku na Wittenberg.

Droga na szczyt nie była mi obca ponieważ weszłam na nią pod koniec października zeszłego roku. Tym niemniej tempo jakie narzucili dwaj uczestnicy wspinaczki od razu spowodowało, że znalazłam się prawie na samym końcu peletonu dysząc jak stary parowóz. Zatrzymałam się na chwile żeby napić się wody i zdjąć bluzę i rękawiczki bo zrobiło się strasznie gorąco a na dodatek przestało padać, więc w powietrzu unosiła się wilgoć. W tym momencie nadeszła Andrea, która jeszcze w samochodzie uprzedziła mnie, że woli chodzić we własnym tempie, nie lubi się spieszyć za to uwielbia wchodzić pod górę sama, więc mam na nią nie czekać. Tak więc ruszyłam do przodu i już wkrótce dogoniłam czteroosobowa grupę, która również nie wytrzymała tempa narzuconego przez „maratończyków.” Efekt tego był taki, że jako jedyna osoba znająca trasę na Wittenberg na pamięć, przez zupełny przypadek stałam się liderem grupy. Przy czym warto zaznaczyć, że w mojej załodze znaleźli się również Mały John i Marianna, Duży John, który wkrótce miał odegrać ogromną rolę w tej przygodzie oraz Sergio, który od tej pory towarzyszył mi do końca wspinaczki.

Po drodze minęliśmy Jesse – organizatora naszej wyprawy, który zdecydował się poczekać na Andreę. Mniej więcej na wysokości 3000 stóp pogoda uległa gwałtownej zmianie, spadła temperatura i zaczął padać śnieg. Coraz mniej widać było zieleni a coraz więcej skutych lodem gałęzi drzew z których co jakiś czas spadały na nasze głowy ułamane sople lodu. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że przenieśliśmy się do jednej z baśni Christiana Andersena i właśnie znaleźliśmy się w krainie Królowej Śniegu … cdn.

Alicja
IMG_1818

4 responses to “Przygoda w górach Catskills – Część 1

  1. Ala i co dalej , już nie mogę się doczekać…. Brzmi jak fantastyczna przygoda:-)

  2. Agnieszka Bolimowska

    super! może to początek książki przygodowej?🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s