Ogłoszenie

large_menhousework

Zatrudnię od zaraz na okres 4 tygodni przystojnego, wysportowanego, pozbawionego narcystycznych cech mężczyznę w wieku 40 – 50 lat o uregulowanym stanie cywilnym, który potrafi gotować, lubi podróżować, zna geografie świata, historia nie jest dla niego zwrotem obcojęzycznym, nie jest fanatykiem politycznym ani religijnym, ceni sobie towarzystwo kobiety, nie dyskryminuje brzydkich kaczątek, lubi dobre wino, każdy rodzaj muzyki, rozmowy o życiu i literaturze i nie czuje się skrępowany psychicznie kiedy partnerka czyta książkę albo kiedy zapada cisza. Praca od zaraz.

Przyglądałam się treści mojego ogłoszenia bardzo poważnie zastanawiając się nad opublikowaniem go w sobotnim wydaniu NY Times w rubryce „osoba do towarzystwa.” Z jednej strony nietypowe wymagania mogłyby podziałać jak przynęta i wzbudzić duże zainteresowanie wśród męskiej części społeczeństwa – z drugiej jednak strony istnieje duże prawdopodobieństwo, że odpowiedzieliby na nie głównie psychopaci, którzy kochają udziwnienia, szczególnie, że Nowy Jork jest Mekka dla tego gatunku. Natomiast gdybym dodała do ogłoszenia informację  o zamiłowaniu do sprzątania odpowiedzieliby mi pewnie wszyscy wielbiciele Rozenek mając głęboką nadzieje, że to Perfekcyjna Pani Domu, która szuka nowego Mr. Right. A ja na prawdę potrzebuję takiego faceta – broń Panie Boże nie na resztę życia! – maksimum na miesiąc🙂. No strings attached.

Zdecydowałam się na tę operację w tempie iście ekspresowym nie marnując czasu na fizykoterapię. Uważam, że skoro coś się zepsuło to trzeba to natychmiast naprawić a skoro nie jestem ani jaszczurką ani dżdżownicą wobec tego nie mam co liczyć na samoistną regenerację brakujących lub naderwanych części ciała. Natomiast dzięki nadzwyczajnej aktywności fizycznej (współcześni psychiatrzy traktują mój przypadek jako klasyczny objaw ADD🙂 ) moje ciało powoli staje się niezwykle interesującą mapą odzwierciedlającą historię kolejnych kontuzji sportowych🙂. Tak więc po naderwaniu mięśni prawego ramienia podczas wyprawy na narty do Colorado w połowie marca tego roku, na stole operacyjnym byłam już 1 maja. Na szczęście Święto Pracy w Stanach Zjednoczonych przypada na pierwszy poniedziałek września, więc nie musiałam się obawiać, że mój chirurg w roztargnieniu przyczepi mi naderwane mięśnie ramienia do szyi, bo akurat spieszył się na barbecue do South Hampton i mu się pomyliło🙂.

Operacja miała miejsce cztery dni temu, ale już zauważyłam, że niewygody związane z unieruchomionym ramieniem zaczęły odbijać się na mojej psychice. Jestem Zodiakalnym Rakiem i cenię sobie ognisko domowe, ale też nie jestem gatunkiem kury domowej. Bezczynne siedzenie w domu przez trzy dni zdecydowanie rzuca mi się na głowę. Bogu należy dziękować, że postęp w dziedzinie technologii nie dotyczy tylko elektroniki, dzięki czemu udało mi się zakupić stanik zapinany z przodu (o zapinaniu go z tylu nie mam nawet co marzyc podobnie jak o rozbieranej randce). Przy ogromne dozie wysiłku mogę też założyć na pupę gacie, przy czym stringi mogę sobie w obecnej sytuacji naciągnąć co najwyżej na ucho; zakładanie skarpetek to zdecydowanie wyższa szkoła jazdy więc w większości ganiam po mieszkaniu na boso; z ubrań wierzchnich toleruję tylko portki do yogi i bluzy na suwak natomiast zakładanie czegokolwiek przez głowę jest równie niemożliwe jak znalezienie idealnego faceta🙂. Na szczęście to pierwsze jest tylko stanem tymczasowym. Dlatego potrzebny byłby mi ktoś, kto pomógłby mi znieść trudy codziennej egzystencji bez próby wykorzystania sytuacji. Mowię to dlatego, że z moich obserwacji wynika, że słaba fizycznie kobieta, która potrzebuje pomocy natychmiast nabiera w oczach mężczyzn na atrakcyjności a ręka na temblaku działa na nich jak feromon na kota. Cztery lata temu po operacji prawego ramienia (naderwane ścięgna podczas gry w golfa) natknęłam się w metrze na całkiem przystojnego faceta, który zaczął mnie bardzo nachalnie podrywać myśląc, że znalazł łatwą ofiarę. Osioł! Nie przyszło mu do głowy, że nie jestem jak to określił Adam Mickiewicz puchem marnym i jestem w stanie złamać mu nos używając tylko prawej ręki. Teraz sytuacja ma się odwrotnie i przyznaje, że lewą rękę mam zdecydowanie mniej sprawną, ale poglądy pozostały mi te same🙂. Nie cierpię cwaniaków z miodem w uszach🙂.

Przede wszystkim wyjaśnijmy sobie na samym wstępie dlaczego wolałabym towarzystwo faceta a nie na przykład koleżanki. Przyczyna jest bardzo prosta. Z natury jestem tym co mężczyźni w USA nazywają z przekąsem Miss Independent a w Polsce Zosia Samosia :). Nic na to nie poradzę, taka się już urodziłam, jest mi z tym dobrze i nie zamierzam się zmieniać. Dlatego świadomość, że nagle czegoś nie jestem w stanie zrobić źle się odbija na mojej psychice i mogę się zachowywać w sposób irracjonalny i zdarza mi się napyskować. Nie będę się wyżywać na przyjaciółkach bo po to je mam żeby je zachować na resztę życia, a jak wiadomo kobiety reagują emocjonalnie i łatwo jest je zranić. Dla odmiany mężczyźni nie słuchają tego co się do nich mówi a jeżeli nawet – to i tak spływa to po nich jak po kaczce, więc zrobienie awantury obcemu facetowi może przejść niezauważone niczym poranny monsunik w dżungli amazońskiej🙂.

Dlaczego przystojny? No, skoro ja wyglądam jak nieboskie stworzenie, z kołtunem na głowie, paradująca przez cały dzień po mieszkaniu w piżamie i wełnianych skarpetkach, wprawdzie czysta i pachnąca, ale bez makijażu to niech chociaż doświadczam przyjemnych wrażeń wizualnych. Kręcący się po mieszkaniu przystojny facet może odwrócić moją uwagę od własnej niedoskonałości i wzbogacić moje wrażenia estetyczne, co zawsze sprawia mi ogromną przyjemność. Dlatego też dużą zaletą „mojej męskiej opiekunki” byłby całkowity brak Narcyzmu i wysoki poziom akceptacji dla brzydkich kaczątek. Potrzebny jest mi facet któremu moja niedoskonałość nie będzie spędzała snu z powiek.

Dlaczego 40-50? Dlatego, że mniej więcej w tym przedziale wieku chłopcy przepotwarzaja się w mężczyzn i stają się dużo bardziej interesujący. Chłopczyk w przedziale wieku lat 30-40 lat jest wprawdzie sprawny fizycznie, ale tyle wie o życiu co ja o mocy koni mechanicznych w Ferrari i nic nie robi całymi dniami i nocami poza graniem na komputerze w gry elektroniczne. A ja potrzebuje do towarzystwa mężczyznę a nie „chłopczyka.”

Uregulowany status? Jeśli chodzi o mnie facet może być nawet Gejem, przyznam szczerze, że nawet bym wolała, bo przynajmniej aspekt wykorzystania sytuacji zdechłby śmiercią naturalna. Natomiast zdecydowanie nie zatrudniłabym faceta po przejściach który łapie się każdej okazji jak tonący brzytwy, miota się jak zgubiony psiak ciągle mając nadzieję, że może jakaś ofiara losu podniesie drugi koniec smyczki i poprowadzi go przez życie. Mowy nie ma! Nigdy w życiu! Facet ma być normalny, bez wynaturzeń, bez problemów moralnych albo natury egzystencjonalnej. To ja daje ogłoszenie do gazety i mam prawo do fanaberii!

Jeśli chodzi o pozostałe wymagania to nie zamierzam kłócić się z nim na tematy polityczne lub religijne, chociaż gdyby do tego doszło właściwie nie mam nic przeciwko temu, z tym, że fanatyzmu nie zdzierżyłabym. Kandydat musi mieć ogólną wiedzę o świecie, historii i geografii bo tylko w ten sposób udałoby się nam przeżyć 4 tygodnie bez skakania sobie do gardła z nudów.

Czytanie książek to bardzo istotny element mojej egzystencji. Otóż książki czytałam od małego, pożerając je niczym odkurzacz, często z latarka pod kołdra albo pod łóżkiem dlatego przyznam, że przeżyłam ogromny szok kiedy mój pierwszy mąż oświadczył mi żebym nie czytała książek w domu bo to nie EMPIK. Przy drugim mężu wolno mi było czytać tylko dlatego, że dzięki temu przez jakiś czas byłam w stanie siedzieć cicho i nie wydawać z siebie żadnego dźwięku🙂. Mam nadzieje, że ten obrazek w pełni wyjaśnia dlaczego kandydat powinien być emocjonalnie wybalansowany🙂. Myślę, że sezon na trutnie w moim życiu już minął.

Gotowanie byłoby niezwykle mile widzianym atutem, ale z drugiej strony jeżeli mielibyśmy żyć tylko winem, oliwkami i serami tez nie będę się czepiać. Pod warunkiem, że jakość zdominuje ilość🙂.

Czyli kogo tak na prawdę szukam? Najbardziej współczesnej wersji bohatera filmu „Poszukiwana, poszukiwany” który żadnej pracy się nie boi, ma ogromne poczucie humoru, dostosowuje się do sytuacji, nic go nie dziwi i jest w stanie sprostać najbardziej fanaberyjnym wymaganiom – czyli męskiej wersji mojej przyjaciółki🙂 . Nic dodać nic ująć.

Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s