Recenzja książki Profesora Lwa-Starowicza „O Rozkoszy”

Prof. Lew-Starowicz "O Rozkoszy"

Otworzyła oczy i spojrzała na złocistą tarczę księżyca zaglądającą do wnętrza pokoju przez lekko uchylone okno. Przez chwilę leżała w bezruchu przysłuchując się załamującym się na brzegu falom oceanu. Nagle gwałtowny podmuch wiatru wyrwał ją z zamyślenia a granatowe niebo oświetlone całunem rozmigotanych gwiazd przecięła błyskawica. Czuła, że nadciąga burza …

Delikatnie zsunęła się z łóżka i stanęła w błyszczącej poświacie księżyca. Jej dłoń mimowolnie zatrzymała się na sznurze białych pereł spoczywających na jej nagich piersiach. Odwróciła głowę w stronę łóżka i uśmiechnęła się. Spoglądała na niego z narastającą czułością podziwiając każdy centymetr jego nagiego ciała, jego piękną twarz, na której zagościł spokój i ten figlarny uśmiech, który na stałe zamieszkał w kąciku jego ust – tych samych, które jeszcze parę godzin temu zasypywały ją deszczem namiętnych pocałunków. Zamknęła oczy i łapczywie zachłysnęła się powietrzem, w którym ciągle jeszcze unosił się zapach miłości. Czuła narastający przypływ pożądania. Nadciągała burza … 

Nagle gwałtowny podmuch wiatru wdarł się przez otwarte drzwi tuląc w zimnym uścisku jej rozgrzane ciało. Odwróciła głowę i wolno ruszyła w stronę wody. Czuła narastający niepokój. Serce biło jej coraz mocniej a piersi unosiły się w przyspieszonym oddechu. Kiedy dotarła do brzegu przejrzała się w ciemnej tafli oceanu. Zimne krople deszczu spływały po jej policzkach a gwałtowne podmuchy wiatru bawiły się jej włosami przylepiając mokre kosmyki do jej twarzy. Położyła się na piasku … Czuła w sobie narastającą burzę …

Powoli zsunęła z szyi błyszczący w poświacie księżyca sznur pereł i delikatnie przesunęła go w stronę rozchylonych w namiętnym oczekiwaniu ud … czuła jak wypełnia ją zimna jedwabistość … lekko przygryzła wargi i przymknęła powieki spod których spłynęły po policzkach uwolnione spod rzęs krople deszczu … czuła, że powoli tonie w miłosnym uniesieniu … delikatne ruchy mokrych od deszczu pereł wprowadzały ją w stan rosnącego podniecenia… przed oczami przesuwały się obrazy … wspomnienia ostatniej nocy … jego pełne usta o smaku soczystych truskawek … jego dłonie pieszczące jej nagie piersi … czułe spojrzenia pełne rosnącego pożądania … splecione w namiętnym uścisku ciała … powoli jej ruchy stały się bardziej dynamiczne … czuła, jak zimny dotyk pereł wypełnia po brzegi jej kobiecość  … zaplątana w pajęczynę dzikiej namiętności unosiła się na fali rosnącego upojenia … nie wiedziała czy to perły, czy też krople deszczu delikatnie muskające jej ciało wprawiają ją w ten stan rozkoszy … nagle wzburzona fala załamała się gwałtownie na jej biodrach wdzierając się w nią z siłą namiętnego kochanka … w tym samym momencie gwałtownym ruchem pociągnęła za sznur pereł wprawiając jej ciało w stan ekstazy …  potężna błyskawica przeszyła niebo zagłuszając wydobywający się z jej ust krzyk:

  • Oh God! Don’t let this storm ever go away! …

Błyszczące strumienie łez zmieszane z kroplami deszczu spływały po jej policzkach … czuła, że tonie w nieskończonym oceanie rozkoszy …

***

Po napisaniu recenzji do trzech kolejnych książek z cyklu  “O Kobiecie“, “O Mężczyźnie” i “O Miłości” zdecydowałam, że najnowsza publikacja Wydawnictwa Czerwone i Czarne, autorstwa Prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza i Krystyny Romanowskiej: “O Rozkoszy” prosi się o „małą”🙂 prowokację, dlatego też z premedytacją przystąpiłam do pisania wstępu, który byłby odzwierciedleniem wielu intrygujących tematów poruszanych w tym, bądź co bądź, poradniku seksualnym🙂 . Notabene, już od jutra, czyli od 17-ego kwietna, książka będzie do nabycia w księgarniach w całej Polsce, a na bazie własnych refleksji zapewniam, że po przeczytaniu książki „O Mężczyźnie,” którą do tej pory oceniłam najwyżej pod względem stylu i treści, książka „O Rozkoszy” może śmiało konkurować o pierwsze miejsce na podium.

Kolejny efekt współpracy pomiędzy Prof. Lwem-Starowiczem a Krystyną Romanowską zaowocował książką, która emanuje erotyzmem i jest fascynującym źródłem informacji o naszych niezwykle zróżnicowanych potrzebach seksualnych. Dla potwierdzenia swoich teorii autorzy posługują się wieloma przykładami, które pozwalają czytelnikom uzmysłowić sobie prostotę poruszanych problemów, które z natury wyolbrzymiamy do kuriozalnych rozmiarów. Jak zwykle dialog pomiędzy autorami prowadzony jest zrozumiałym, pełnym polotu językiem, z ogromną dozą frywolności i poczucia humoru (włączając moje ulubione Fiku-Miku w odniesieniu do seksu🙂 ). Innymi słowy, autorzy książki „O Rozkoszy” uzmysławiają nam istotę Prawdziwej Sztuki Kochania, przekonując czytelników, że na dobry seks składa się tyle samo elementów co na dobrej jakości tort orzechowy, a w związku z tym, w celu uzyskania pełnej przyjemności potrzebnych jest więcej składników niż tylko dwa duże orzechy🙂. Przyznam szczerze, że nie pamiętam, kiedy się ostatnio tak dobrze bawiłam przy jakiejkolwiek lekturze, chłonąc każde pojedyncze słowo niczym gigantycznych rozmiarów gąbka.

Książka „O Rozkoszy” jak zwykle zaowocowała dużą różnorodnością tematów, często szokujących i nad wyraz kontrowersyjnych, na które partnerzy powinni zwrócić szczególna uwagę. Na przykład: coraz więcej kobiet przyznaje się do masturbacji a także do udawania orgazmu, co właściwie nie powinno nikogo dziwić skoro coraz większe grono mężczyzn zaspokaja swoje potrzeby seksualne podczas oglądania filmów pornograficznych. Dlatego też Prof. Lew-Starowicz stara się uzmysłowić czytelnikom zasadnicze różnice wynikające z przynależności do różnych płci: Kobieta podczas uprawiania seksu koncentruje się na wrażliwości podczas gdy mężczyzna na genitalności partnerki co wyjaśnia dlaczego tak niewielki procent kobiet zainteresowanych jest oglądaniem filmów pornograficznych jako elementu stymulującego seks; znany od lat model: podniecenie-pożądanie-orgazm jest typowy dla każdego mężczyzny natomiast ostatnie odkrycia naukowe udowodniły, że w przypadku kobiet, ich reakcje seksualne są nieprzewidywalne (w sumie sama mogłam to powiedzieć naukowcom🙂 ) i dużo bardziej skomplikowane; w konsekwencji, wymienione różnice w zachowaniu obu płci wyjaśniają dlaczego dużo łatwiej było naukowcom wynaleźć niebieska tabletkę dla mężczyzn, których reakcje są prostolinijne J niż różową dla kobiet, których reakcje trudno przewidzieć. Największej jednak rozrywki dostarczył mi Pan Profesor dokonując podziału kobiet na różne typy kochanek jak: Pieszczocha, Czyściocha/Perfekcjonistka, Wiecznie Zajęta i Rozbudzana oraz podając listę powodów dla których kobiety odmawiają uprawiania seksu z partnerem w aspekcie historycznym. O szczegółach dowiecie się z książki🙂.

Autorzy książki „O Rozkoszy” kładą jednak największy nacisk na brak dialogu pomiędzy partnerami. Z rozmowy Krystyny Romanowskiej z Prof. Lwem-Starowiczem wynika, że jest to główny powód konfliktów w związkach. Dialog pomiędzy partnerami jest niezbędnym elementem porozumienia, które w początkowej fazie związku umożliwia im zapoznanie się z wzajemnymi fantazjami oraz potrzebami seksualnymi (przy czym nie warto udawać, bo jest to działanie na krótką metę) aby w przyszłości uniknąć ewidentnych dysonansów, które w dużej mierze rzutują na trwałość związku. Tak więc zamiłowanie do eksperymentowania z rożnymi technikami i pozycjami zaczerpniętymi z  filozofii Wschodu, stymulacja filmami pornograficznymi, zamiłowanie do uprawiania seksu w łazience, na blacie w kuchni lub na dywanie, jak również używanie gadżetów powinny stać się częścią gry wstępnej w początkowej fazie związku. Jest to niezbędny element dialogu, który pozwoli uniknąć niepotrzebnych konfliktów w późniejszym etapie, kiedy nagle jedna ze stron, przejawiająca niechęć do wszystkich wymienionych powyżej elementów, poczuje się oszukana wysuniętą przez partnera propozycją urozmaicenia monotonnego seksu na leniucha.

Jednym z takich odwiecznych nieporozumień, o którym wspominają autorzy książki „O Rozkoszy” jest przekonanie większości mężczyzn, że kobieta podobnie jak mężczyzna musi przeżyć orgazm aby poczuć się zaspokojona. Cytując słowa Pana Profesora, sugeruję Panom aby raz na zawsze zapamiętali sobie, że w trakcie uprawiania seksu: …dla kobiet najważniejsza jest satysfakcja, a nie orgazm! I proszę przestać zadawać w łóżku głupie pytania typu: „kochanie, czy miałaś orgazm?” –  i tak żadna z nas nie powie wam prawdy🙂. Nawiasem mówiąc, jest jeden sposób, który ewidentnie świadczy o tym, że kobieta przeżyła orgazm i aż mnie dziwi, że mężczyźni do tej pory tego nie odkryli (inaczej nie zadawali by takich głupich pytań), ale oczywiście do tego potrzebny jest profesjonalista, a nie amator🙂 . Zresztą, taka rewolucja seksualna do niczego kobietom nie jest potrzebna. Z drugiej jednak strony, docenienie przez mężczyzn orgazmu łechtaczkowego, o którym wspominają autorzy książki i zlokalizowanie Punktu G u partnerki może, jak to powiedział Pan Profesor, wyeliminować poczucie niedosytu u partnerki a jednocześnie stać się interesującym elementem gry wstępnej, o której nigdy nie należy zapominać🙂 . Nigdy!

Nie zgadzam się natomiast, ze stwierdzeniem Profesora jakoby udoskonalane coraz bardziej roboty imitujące kobiety, które Prof. Lew-Starowicz miał okazje oglądać w sex shopach w Japonii, miały w przyszłości rozwiązać problem pedofilii oraz innych form dewiacji seksualnych jak na przykład sadyzmu. Jakby to powiedział Zagłoba: Panie Profesorze! Na miły Bóg! Toż to czysta demagogia! Nie zamierzam poświęcać temu tematowi zbyt dużo czasu, tym niemniej Pan Profesor jako naukowiec, a ja jako fascynatka dziedziną kryminalistyki doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że obie wyżej wymienione dewiacje opierają się na daleko posuniętej kontroli odzwierciedlającej się fizyczną i psychiczną dominacją nad ofiarami, czerpaniem satysfakcji ze sprawianego bólu fizycznego oraz stymulacji seksualnej wywołanej przemocą, której rezultatem jest widoczny strach i cierpienie ofiar. Wszystkie wyżej wymienione przeze mnie elementy mają aspekt psychologiczny, a zatem żaden psychopata nie będzie w stanie czerpać psychicznej satysfakcji z dominacji nad lalką mając świadomość, że nie ma do czynienia z żywą istotą o złożonej gamie odczuć fizycznych i psychicznych. Nie zapominajmy również, że wszelkiego rodzaju dewianci NIGDY nie koncentrują się na jednej ofierze.

Wracając na koniec do wspomnianego wcześniej przez Profesora problemu ambicjonalnego podejścia przez mężczyzn do odmowy przez kobietę współżycia, zastanawia mnie dlaczego nikt nigdy nie pokusił się o przeanalizowanie odwrotnego scenariusza, kiedy to właśnie mężczyzna odmawia partnerce seksu i właściwie dlaczego kobiety nie miałyby również traktować zaistniałej sytuacji w sposób ambicjonalny. Nasza niechęć do przejmowania inicjatywy, nawet raz na jakiś czas, również wiąże się z obawą przed odrzuceniem. Polki nie są drapieżnymi Amerykankami pozbawionymi ambicji i skrupułów, które gotowe są wprowadzić się do zdradzającego je obie mężczyzny po to tylko aby ustalić dominację i postawić go przed wyborem (wydarzenie oparte na faktach🙂 ). Dominacja w łóżku nie leży w naszej naturze z przyczyn religijnych i kulturowych, natomiast odrzucenie w jakiejkolwiek formie, wiąże się z upokorzeniem, które raz na zawsze może zniechęcić kobietę do partnera, bo jak wcześniej wspomniał Prof. Lew-Starowicz, kobiety podchodzą do seksu bardzo emocjonalnie. Dlatego dziwi mnie, że w tym aspekcie nadal jest to temat TABU i cały czas rozczulamy się nad biednymi mężczyznami, podczas gdy przez tysiąclecia kobiety traktowane były przez mężczyzn instrumentalnie, również w strefie seksualnej.

Książka „O Rozkoszy” jest niezaprzeczalną ucztą dla duszy. Z punktu widzenia urodzonej emancypantki uważam, że książka jest obowiązkową lekturą dla każdej kobiety. Byłoby oczywiście dobrze, gdyby sięgnęli po nią także mężczyźni chociażby z tego powodu, że brak dialogu pomiędzy stronami stanowi główną przyczynę konfliktów, które często mogą być zażegnane przez samych partnerów bez uciekania się do pomocy psychologa. W końcu jak powiedział sam Pan Profesor: …sztuka miłosna, jak każda sztuka rozwija nas. Lektura książki byłaby również wspaniałym sposobem na wyeliminowanie nudy i monotonii z sypialni dzięki wprowadzeniu ciekawych technik kryjących się pod jednym tajemniczym słowem: Fiku-Miku🙂

Życzę wszystkim czytelnikom przyjemnej lektury.

Alicja

5 responses to “Recenzja książki Profesora Lwa-Starowicza „O Rozkoszy”

  1. Agnieszka Bolimowska

    Alicja, o jakim Ty kontrowersyjnym, skandalicznym wstępie piszesz? może nie to przeczytałam co trzeba?😉 jest jak zwykle cudownie🙂 zdziwienie mnie lekkie ogarnęło jak przeczytałam, ze coraz więcej kobiet przyznaje się do masturbacji…. – a to temat tabu jakiś był? dla mnie to normalna sprawa i super jak laska znajdzie sposób aby zrobić sobie dobrze🙂 bo jak wiemy wywołanie orgazmu to nie taka popierdułka jak u facetów – parę ruchów ręką i już😉 z drugiej jednak strony nasze polskie społeczeństwo jest pełne hipokrytów….pełno pań Dulskich – to może fajnie, że uwalniają sie od zakłamania i przyznają otwarcie co jest grane🙂
    Alicja, recenzja super jak zwykle zresztą i jak zwykle mam ochotę sięgnąć po tę książkę – nie ze względu na nazwisko autora ale ze względu na recenzję, którą napisałaś🙂
    buziaki!🙂

  2. Dziękuję Agnieszka!
    Generalnie wszystko zależy od tego kto czyta🙂 Moj ostatni erotyk, „Szal Uniesień”, który był niewinna igraszka ze słowami nie doczekał się publikacji w gazecie dlatego, ze był ponoć zbyt śmiały … De gustibus non disputandum est🙂 …. Ale ciesze się, ze udało mi się namówić cie na sięgniecie po książkę. Na prawdę warto🙂
    Papatki,
    Alicja

  3. Akurat 2 dni temu w jakims nocnym programie radiowym „lecial” wywiad
    z Lwem Starowiczem, slucha sie go rownie dobrze jak czyta. Z wlasciwa sobie latwoscia i niezwykle przystepnie mowil o „tych sprawach”, poruszal miedzy innymi wlasnie temat odmowy seksu przez mezczyzne (o czym i Ty wspomnialas) i roznych forteli, do jakich sie ów ucieka, zeby kobiety nie urazic. Warto bylo tego posluchac. Ja po ksiazki profesora zawsze siegam
    chetnie, ale niezdecydowanych Twoja recenzja z cala pewnoscia zacheci do przeczytania „O rozkoszy”, chocby po to, aby dowiedziec sie wiecej o tych Pieszczochach, Czysciochach etc.
    A wstep mnie rowniez jakos nie zszokowal, hm…

    • Ela,
      Nawet sobie nie wyobrażasz jaka mi sprawiłaś przyjemność twoim komentarzem. Mam nadzieje, ze rzeczywiście moja recenzja zachęci niezdecydowanych bo na razie dostaje pozytywny feedback a książka warta jest przeczytania … Uffff
      Alicja

  4. Temat mi nie po drodze, wiec ksiazki raczej nie kupie, ale Twoje recenzje czyta sie z ogromna przyjemnoscia, po raz setny powtarzam Twoja lekkosc piora jest godna podziwu. Buzka !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s