Refleksje po Romantycznym Wieczorze bez Niego

IMG_1526

Nie uwierzycie, ale tuż obok mnie leży pachnący świeżością manuskrypt najnowszej książki Prof. Lwa-Starowicza i Krystyny Romanowskiej, która ukaże się w księgarniach dopiero 17 Kwietnia – fakt, że mam ja w swoim posiadaniu uskrzydla mnie niemiłosiernie🙂. Oznacza to jednak, że przez najbliższy tydzień będę musiała oddać się bez reszty (jakkolwiek to brzmi w kontekście książek Profesora) czytaniu i pisaniu recenzji książki „O rozkoszach” … pozbawiając się możliwości zaglądania do mojego własnego bloga. Tak więc pomyślałam sobie, że zanim wezmę się za czytanie książki najpierw opiszę własne refleksje na temat mojego „Romantycznego wieczoru bez Niego.”

Tak się strasznie napaliłam na ten wieczór, że w pracy, aż mnie roznosiło. Mam nieznośną tendencję do samonakręcania się, w związku z tym jestem najbardziej typowym przykładem osoby, która znajduje niewyczerpane zasoby radości we własnych, często zwariowanych pomysłach🙂. Tak więc w przerwie na lunch pognałam do sklepu na Grand Central i w pierwszej Monte Enebrokolejności zaopatrzyłam się w serki.  Wybrałam moje trzy ulubione, Manchego i Morbier natomiast jako trzeci mój ulubiony Soft Goat Cheese z tym, że tym razem zamiast ziół, zdecydowałam się na obtoczony na zewnątrz serem blue cheese, który na koniec został „osmolony” pod nazwa Monte Enebro. Dostałam kawałeczek do spróbowania i uznałam, że kombinacja obu serów spowodowała, że delikatny z natury kozi serek przekształcił się w bardzo ostry, ale dzięki temu idealny dodatek do ciężkiego francuskiego wina. Na koniec zaopatrzyłam się w moją ulubioną bagietkę na zakwasie z zielonymi oliwkami – zamiast krakersów  :)

W następnej kolejności udałam się do sklepu z winami z zamiarem nabycia mojego ulubionego czerwonego wina Châteauneuf-du-Pape, ale niestety na zamiarach się skończyło. Otóż na bazie własnego wieloletniego doświadczenia popartego wiedzą książkową, nauczyłam się, że nigdy, ale to przenigdy nie należy kupować wina, które rozlewane jest w Stanach Zjednoczonych. Powód? Dlatego, że trudno jest przed zakupem lub otwarciem butelki stwierdzić autorytatywnie, że mamy do czynienia z uczciwym dystrybutorem win, który nie wymiesza taniego wina amerykańskiego z wysokiej klasy francuskim aby zwiększyć ilość sprzedawanych butelek pod etykieta francuskiej winiarni. Należy pamiętać, że właściciel winiarni to koneser – produkcja wina jest jego pasją i nigdy nie pozwoliłby sobie na sprofanowanie własnego wyrobu. Dlatego też jeżeli „butelkowanie” odbywa się na terenie winiarni, można się spodziewać wysokiej jakości wina. Dodatkowo, nigdy nie kupuję wina, na którym nie ma informacji o roczniku. Jeśli chodzi o wina czerwone, ma to ogromne znaczenie i nie widzę Red winepowodów dla których miałabym kupić kota w worku z 2011 roku kiedy mogę zakupić na przykład 2005. Niestety kupowanie wina na Manhattanie ma pewne minusy ponieważ sprzedawcy koncentrują się głownie na wyglądzie sklepu przez co wybór win jest mniejszy i dlatego następna butelka Châteauneuf-du-Pape była w bardzo nieprzystępnej dla mnie cenie … wprawdzie nalegałam, że należy zaopatrzyć się w dobre wino, ale nie powiedziałam żeby popadać w skrajność🙂. W związku z tym zdecydowałam się na Bordeaux  Chateau Haut –Surget z 2009 nagrodzone w 2011 Medalem D’Or – „Wine World-Championship” (zainicjowany w 1994 w Brukseli przy udziale 6000 winiarni z 4 kontynentów i 40 krajów). O winach napisze kiedyś oddzielny artykuł.

Tak więc zaopatrzona w wszystkie potrzebne artykuły spożywcze, które miały przyczynić się do uprzyjemnienia wieczoru udałam się z powrotem do pracy w celu odbębnienia reszty popołudnia. Kiedy na zakończenie dnia koledzy spytali się mnie jak zamierzam spędzić weekend, pełna nieukrywanej euforii odpowiedziałam, że dzisiejszy wieczór zamierzam spędzić we własnym towarzystwie w bardzo romantycznej atmosferze przy winie i świetnym filmie. Larum jakie się podniosło wywołane moją wypowiedzią odebrało mi mowę. Czasami nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większość mężczyzn, jeżeli nie jest błędem genetycznym to zdecydowanie robieni są od tyłu🙂. Dlaczego informacja, że zamierzam spędzić wieczór oglądając film musi się natychmiast kojarzyć większości mężczyzn z masturbacją przed pornosem? Wprawdzie ten temat już omawiałam przy okazji recenzji książki Profesora Lwa-Starowicza „O mężczyźnie,” więc nie będę się powtarzać, ale czasami mam wrażenie, że gdyby mężczyźni przestali patrzeć na świat i generalnie na kobiety przez pryzmat własnej niedoskonałości i krótkowzroczności, może byłoby nam dużo łatwiej znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia.

Po dotarciu do domu włączyłam szósty bieg, i w iście ekspresowym tempie odwaliłam sprzątanie i pranie i wreszcie około 8-ej wieczorem przygotowałam sobie gorącą kąpiel, nalałam sobie lampkę wina, zapaliłam w łazience świecę i zanurzyłam się w gorącej wodzie mając głęboką nadzieję, że minerały i zawarty w soli bursztyn wpłyną kojąco na moje ciało i dusze. I w tym momencie muszę udzielić rady tym czytelniczkom, które nie skorzystały jeszcze z mojego pomysłu: proszę zabrać ze sobą do łazienki oprócz kieliszka także i butelkę. Kiedy zobaczyłam dno w kieliszku mocno pożałowałam tego niedopatrzenia🙂

Po zakończonej kąpieli, zgodnie z planem na umytą twarz nałożyłam regenerującą maseczkę z tym, że jakie było moje zdziwienie, kiedy po otwarciu opakowania wsadziłam do środka palec, nałożyłam zawartość na twarz i nagle zamarłam – nie sprawdziłam wcześniej, że maseczka jest zmywalna i na dodatek zielona, a ja miałam jeszcze w planie wyjąć ubrania z suszarki w pralni znajdującej się piętro niżej.

  • O Shit! – pomyślałam.

Jeszcze tylko tego brakowało, żebym ubrana w jedwabną koszulkę z zieloną mazią na twarzy spotkała na korytarzu, któregoś z sąsiadów. Spojrzałam bardzo krytycznie na swoje odbicie w lustrze po czym z typowym dla mnie poczuciem humoru stwierdziłam: No i co z tego!  Ostatnim razem półnaga zatrzasnęłam się na tarasie i bardzo poważnie kontemplowałam możliwość wezwania na pomoc straży pożarnej🙂 Na szczęście mój Super wreszcie się do mnie odezwał i zrzucił mi z dachu klucz do mieszkania🙂 Ubaw miał przy tym po pachy i domyślam się, że strażacy bawiliby się równie doskonale. Po drodze do pralni na szczęście nikogo nie spotkałam, a po 10 minutach zmylam maseczkę, wklepałam w skórę twarzy krem z oliwek i kompletnie zrelaksowana zasiadłam przed telewizorem w towarzystwie butelki  wyśmienitego wina … i deseczki z serami.

Cheese platter

Przyznam, że film był „brilliant” – w końcu nie na darmo otrzymał, aż osiem Oskarów, chociaż przyznam, że jako urodzona emancypantka zdecydowanie preferuję zakończenie w wersji książkowej „Pygmalion” – kiedy Eliza odchodzi od aroganckiego Profesora aniżeli typowy dla musicalu Happy End. Tym niemniej, postać Profesora Higginsa wzbogaciła film nie tylko o ogromną dozę poczucia humoru, ale również bardzo ciekawe przemyślenia, które stanowią niezwykle interesujący kontrast dla moich własnych wywodów na temat mężczyzn jak na przykład jego pytanie: Dlaczego kobiety nie mogą być takie jak mężczyźni? :) Ten urywek filmu wart jest obejrzenia i wysłuchania od początku do końca – iście obezwładniająca męska infantylność, która wprowadza świeży powiew do naszych własnych dylematów i odwiecznych pytań: Dlaczego mężczyźni kompletnie nas nie rozumieją …🙂.

Alicja

http://www.youtube.com/watch?v=Doz5w2W-jAY

 

4 responses to “Refleksje po Romantycznym Wieczorze bez Niego

  1. Agnieszka Bolimowska

    Alicja, jak czytam Twoje teksty czuję jakbym była tam z Tobą…jakby nie było tych milion lat, kiedy się nie widziałyśmy – czuję się tak jakbyśmy wczoraj wypiły – z pewnością nie po jednej lampce wina – na Twoim tarasie🙂

    • Agnieszka,
      To pewnie dlatego, ze kobiety dzielą się na bratnie dusze i obce sobie dusze🙂 Jak się spotka bratnia dusze to nawet po latach ciszy masz z nią o czym rozmawiać a przestrzeń czasowa zanika i odchodzi w niepamięć i jedyne co się liczy to tu i teraz🙂 Mam nadzieje ze już wreszcie w tym roku przylecę do Polski bo tęsknie okropnie!!! Za rodzina, za gronem przyjaciół i znajomych, za polskim jedzeniem, za atmosfera knajpek na Starym Mieście i spacerami po Nowym Świecie i goframi i czekolada na gorąco u Wedla i całym mnóstwem rzeczy które pachną Polska i przyjaznymi klimatami …
      No i wtedy na pewno wypijemy to wino🙂
      Alicja

  2. Agnieszka Bolimowska

    już się nie mogę doczekać🙂 a potem ja do Ciebie – na taras🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s