Przepis na romantyczną randkę bez Niego

My Fair Lady

Po zamieszczeniu mojego ostatniego artykułu, który moja przyjaciółka określiła mianem “niepoprawnego politycznie” – z czym się zresztą trudno nie zgodzić – zdecydowałam zejść z tonu i napisać o czymś przyjemnym i frywolnym. Jak zawsze dopomógł mi przypadek.

Otóż podczas bardzo zażartej i przekomicznej dyskusji na FB na temat ostatniego blogu, pojawił się komentarz urażonego z lekka mężczyzny, podającego się za Amerykanina, który zmotywował mnie do jak zwykle buńczucznej odpowiedzi w której nawiązałam do filmu “My Fair Lady” z wyśmienitą kreacją Audrey Hepburn. Jednocześnie pomyślałam, że nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałam ten musical w związku z tym natychmiast wskoczyłam na Internet i znalazłam go w całości na Youtube. Pomyślałam sobie, że w ten sposób wieczór mam już zaplanowany. Po pracy wyskoczyłam na Greenpoint i po zrobieniu zakupów spożywczych udałam się do sklepu z kosmetykami na Nassau Avenue pod nazwa “Ziółko.” I właśnie gdzieś pomiędzy kremami do regeneracji skóry twarzy a tonikiem do demakijażu oczu dopadło mnie natchnienie.

Przepis przeznaczony jest głównie dla Pań, które akurat w piątek wieczorem nie mają zaplanowanej romantycznej randki albo na nieszczęście pokłóciły się z narzeczonym lub chłopakiem i siłą rzeczy zamierzają spędzić ten wieczór wyjąc do księżyca. Moje drogie Panie, proszę przestać się wygłupiać – na wszystko jest rada. Jak mówiła Judyta: Proszę się nie poddawać! Nigdy w życiu. A co do przepisu, mam nadzieję, że się wam spodoba.

W pierwszej kolejności proszę się zaopatrzyć w dobre wino. Na prawdę dobre. Wszystko jedno czy białe czy czerwone – ma być wyśmienite. Nie żałujcie sobie bo w końcu i tak będziecie same, więc możecie wydać na siebie i na drogę butelkę – tym razem chodzi o jakość a nie ilość. Ja też planuje mój piątkowy wieczór zgodnie z moim własnym przepisem i mam ochotę na Châteauneuf-du-Pape– właśnie dzisiaj zamiast tradycyjnego wina argentyńskiego albo chilijskiego, mam wyjątkową ochotę na wyśmienite, eleganckie, „smoky” – i dlatego zdecydowanie ciężkie, wino francuskie.

solW następnej kolejności proszę udać się do sklepu z kosmetykami i zaopatrzyć się w sól do kąpieli albo olejki aromatyczne, ale z tymi ostatnimi proszę nie przesadzać bo pamiętam jak raz moja przyjaciółka Violetta dodała o kilka kropel za dużo i zrobiło jej się słabo. Osobiście wybrałam sól mineralno – bursztynową pod nazwą Jantar która wygładza, ujędrnia i ponoć wyzwala energie. Mam szczera nadzieję, że szczególnie ta ostatnia zaleta soli  wyzwoli w was pokłady energii wystarczające na miłe spędzenie reszty wieczoru.

W tym samym sklepie kosmetycznym IMG_1523zaopatrzcie się jeszcze w maseczkę do twarzy. Ja wybrałam Deremike pod nazwa „Oczarowanie” czyli maseczka „przed randką” -proszę się jednak nie zniechęcać – wszystkie proponowane na wieczór ulepszacze mogą przyczynić się do bardzo przyjemnej i pełnej wrażeń soboty, bo w końcu celem mojego dzisiejszego przepisu jest leczenie duszy przy pomocy ciała. A zgodnie z tym, co mówi informacja na opakowaniu maseczki: błyskawicznie przywraca promienność cery, koloryt skóry i świeży wygląd.

A zatem kiedy uporacie się z przeciwnościami losu i wrócicie do domu zmęczone po całym tygodniu pracy, proszę nastawić przyjemną muzykę, zapalić świece, nalać gorącej wody do wanny nie zapominając o dodaniu soli, następnie proszę sobie nalać lampkę wyśmienitego wina, które kupiłyście w drodze do domu a na koniec proszę zanurzyć się w kojącej nerwy i stres kąpieli i oddać się przyjemnej medytacji – wino bywa ogromnie pomocne w tej kwestii🙂 Proszę jednak nie siedzieć w kąpieli zbyt długo, bo na pluskaniu się w wodzie wieczór się nie kończy.

Po wyjściu z wanny i nałożeniu na twarz regenerującej maseczki, macie do wyboru dwie opcje – albo wskoczyć do łóżka z laptopem na kołdrze albo usiąść wygodnie w living-room i podłączyć laptop do ekranu, bo proponowany przeze mnie film jest dostępny na Youtube a w tak krótkim czasie nie wiem czy uda się wam znaleźć płytę DVD z „My Fair Lady.” Kiedy usadowicie się wygodnie, nie zapominając o desce z serkami, krakersami, winogronami i butelka wina w poręcznej odległości od kanapy – na następne dwie i pól godziny przeniesiecie się do Londynu z początku XX wieku, za czasów panowania Króla Edwarda VII. Dla niezaznajomionych z tematem jest to musical oparty na książce słynnego pisarza Georga Bernarda Showa, który zaczerpnął pomysł z greckiej legendy o Pigmalionie. Nie będę zdradzała fabuły filmu, ale morał jest zawsze najważniejszy i usłyszycie go ekskluzywnie ode mnie:

Życie stawia przed nami wyzwania i zmusza nas do dokonywania wyborów – tym niemniej … ostateczny wybór zawsze należy do nas.  At any given point in life … Never forget it …

Życzę Wam bardzo przyjemnego wieczoru.

Alicja

3 responses to “Przepis na romantyczną randkę bez Niego

  1. Jak zwykle jestes brzemienna w madrosi zyciowe!!

    • Cześć Ropuszko Śmierdziuszko🙂
      Moja brzemienność właśnie objawiła się straszna ochota na śledzia w śmietanie! Hmmmm
      A gdybym mogla to wskoczyłabym na samolot i dzisiejszego wieczoru oglądałybyśmy „My Fair Lady” na twoim ranchu. Szkoda, ze mam więcej fantazji niż możliwości. Moze kiedyś te bazgroły zaowocują „czymś”🙂
      Alicja

  2. Alisie brzeminny, jesteś the best!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s