Recenzja książki Profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza „O Miłości”

O milosci

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,

Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;

Jednakże gdy cię długo nie oglądam,

Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;

I tęskniąc sobie zadaję pytanie:

Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

 

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu

W myśli twojego odnowić obrazu?

Jednakże nieraz czuję mimo chęci,

Że on jest zawsze blisko mej pamięci.

I znowu sobie powtarzam pytanie:

Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

 

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,

Abym przed tobą szedł wylewać żale;

Idąc bez celu, nie pilnując drogi,

Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;

I wchodząc sobie zadaję pytanie;

Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie? (…)

 

Kiedy położysz rękę na me dłonie,

Luba mię jakaś spokojność owionie,

Zda się, że lekkim snem zakończę życie;

Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,

Które mi głośno zadaje pytanie:

Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie? (…)

(Urywek wiersza Adama Mickiewicza „Niepewność”)

Książka „O Miłości” Wydawnictwa Czerwone i Czarne jest kolejnym owocem współpracy Profesora Lwa-Starowicza – psychologa i specjalisty w dziedzinie seksuologii oraz znanej już czytelnikom dziennikarki a także autorki bestselleru „O Mężczyźnie” – Krystyny Romanowskiej. Nie muszę zatem ponownie przybliżać wizerunku ani osoby Pana Profesora ani Pani Krystyny Romanowskiej jako, że nie jest to ich debiut literacki, natomiast ci którzy uważnie śledzą moje kolejne recenzje mogli się już z nich dowiedzieć więcej na temat obu autorów. Pozwolę sobie tylko przypomnieć wszystkim czytelnikom, że książka „O Miłości” wydana została we wrześniu zeszłego roku i ku mojej nieukrywanej radości, nie jest to ostatnia publikacja z cyklu „Profesor Lew-Starowicz o …”🙂

Książka „O Miłości” utrzymana jest w nastroju przyjacielskiej rozmowy, podczas której autorzy starają się odkryć, a zarazem wyjaśnić czytelnikom, wszystkie, albo przynajmniej prawie wszystkie problemy związane z tematem „miłości” – w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu. Dialog pomiędzy Profesorem Lwem-Starowiczem a Krystyną Romanowską jak zwykle charakteryzuje się lekkością oraz niezwykłą barwnością języka co sprawia, że wiele praktycznych uwag oraz szeroki wachlarz trafnych spostrzeżeń, w które obfituje rozmowa, jest w stanie pomóc każdemu czytelnikowi w zrozumieniu tematu. Na przykład: jak odróżnić pożądanie od uczucia miłości? dlaczego nie należy na siłę tkwić w toksycznym związku? jak uwolnić się od związku w którym motorem napędowym jest tylko i wyłącznie seks? Czy białe małżeństwo: przyjaźń zamiast miłości może być wyznacznikiem szczęścia? Dlaczego nie zależy zaczynać związku od seksu? Itd.

Miłość od zawsze rządziła się swoimi własnymi prawami, więc nie powinno nikogo dziwić, że w książce “O Miłości” Profesor Lew-Starowicz świadomie ominął temat wpływu religii oraz polityki na kształtowanie się uczuć. Jest za to wiele elementów natury psychologicznej, które rzutują na zachowania partnerów, a które wynikają ze skomplikowanej warstwy emocjonalnej jaka towarzyszy temu wielowarstwowemu poczuciu spełnienia i miłości. Dlatego też książka podzielona została na siedem rozdziałów: Różne odcienie miłości; Zakochani; Miłosne mity; Miłość w czasach popkultury; Miłość, rozum, płeć; Kiedy miłość się kończy oraz Miłość macierzyńska i ojcowska, w których autorzy starają się przybliżyć czytelnikom znaczenie miłości, proces ewolucji miłości w związkach jak również różne oblicza miłości, zastanawiając się za każdym razem jak ocalić miłości i czy zawsze warto jest o nią walczyć.

Profesor Lew-Starowicz stara się uzmysłowić czytelnikom, że „miłość” wbrew pozorom nie jest tylko wzniosłym uczuciem, które z takim rozmarzeniem opisuje Adam Mickiewicz (a śpiewał Grechuta) w umieszczonym przeze mnie we wstępie wierszu. Miłość z reguły bywa bardziej skomplikowana, czego dowodzi podział jakiego dokonał Profesor na typologie: Miłość Piorunująca; Miłość Szaleńcza; Miłość Nieodwzajemniona; Miłość Litościwa; Miłość Niewolnicza; Miłość Psychopatyczna.  Zrozumienie wymienionych powyżej typów jest dużo łatwiejsze jeżeli przyjrzymy się klasyfikacji dokonanej przez amerykańskiego socjologa Johna Lee, który użył do tego celu cech charakterologicznych typowych dla Starożytnych Bogów Greckich: Eros – miłość romantyczna, Ludus – miłość egoistyczna, Storge – miłość przyjacielska, Mania – miłość obsesyjna, Pragma – miłość wykalkulowana, Agape – miłość pełna poświeceń. Oba podziały ewidentnie dowodzą, że miłość ma wiele twarzy i nie jest łatwo ją sklasyfikować – szczególnie na samym początku związku, kiedy większość partnerów udaje kogoś innego aby rozkochać w sobie druga stronę. Dlatego Profesor sugeruje aby okres który Amerykanie nazywają w związku: „Honeymoon” przedłużać na tyle długo, aby odkryć prawdziwe oblicze partnera. Niestety jest to marzenie ściętej głowy ponieważ gdyby rzeczywiście ludzie kierowali się ta wskazówką, świat wypełniony byłby po brzegi idealnie dobranymi parami. A nie jest🙂

Abstrahując od tematu miłości, najbardziej zaintrygowała mnie w książce opinia Profesora, z którą notabene zgadzam się w 100 procentach, że ze zdradą nie należy się afiszować. To tak jak w tym powiedzeniu, które odkąd pamiętam, towarzyszyło wszystkim kobietom w mojej rodzinie: „Im mężczyzna mniej wie, tym lepiej śpi.” Jaki jest odpowiednik tej „mądrości życiowej” w wersji dla Panów, niestety nie mam zielonego pojęcia, tym niemniej zgadzam się z opinią profesora, że informację o zdradzie  najlepiej zatrzymać dla siebie. W rzeczywistości, ta nad wyraz brutalna prawda niczemu tak na prawdę nie służy – poza tym, że zdradzająca strona zrzuca ze swoich ramion ciężar winy z okrzykiem: „Mea Culpa!” podczas gdy zdradzona strona, nawet jeżeli zdecyduje się pozostać w związku, w większości przypadków nigdy już nie odzyska ani równowagi emocjonalnej ani też zaufania do partnera/partnerki.

Natomiast zdecydowanie nie zgadzam się z opinią profesora jakoby Internet był dobrym miejscem do poznawania partnerów oraz modną formą szukania miłości w świecie wirtualnej rzeczywistości. Zdecydowane VETO!!! Przyznaję, że jest to doskonałe miejsce na poszerzenie kręgu znajomych, jeżeli ktoś ma na przykład ochotę przyłączyć się do różnych grup dyskusyjnych, tak jak to zrobiła moja koleżanka zapisując się do Forum dla Pań po 30-tce. Zrodziło się z tego wiele przyjaźni, które przetrwały próbę czasu i kilkanaście lat później Panie nadal utrzymują kontakt na gruncie prywatnym. Natomiast sugerowanie nieszczęśliwie zakochanej, porzuconej albo zdradzonej kobiecie lub mężczyźnie aby zapisali się do, jak ja to nazywam: Internetowego Kółka Wzajemnej Adoracji jest ostatnim miejscem na ziemi gdzie należałoby wysłać osobę szukającą miłości i akceptacji. Tak się szczęśliwie składa, że Primo: odrobiłam za Pana Profesora pracę domową, a Secundo: w pełni identyfikuję się z powiedzeniem Samanthy z Sex and the City: „I am Try-Sexual – I will try anything once” (Spróbuje wszystkiego raz). Dlatego też dwa lata temu zapisałam się z koleżankami do popularnego w Stanach Zjednoczonych Match.com traktując to doświadczenie jako Eksperymentalne Pole Bitwy. Stworzyłam po kolei trzy profile: Flirtusia – o frywolnym, pełnym poczucia humoru podejściu do życia i świata z kilkoma zdjęciami – wszystkie przyzwoite! Nudziarka – o głębokich przemyślenia i poważnym podejściu do życia; oraz Mata Hari – tajemnicza postać o równie tajemniczym profilu bez zdjęcia. Na pewno nie będzie to zaskoczeniem dla żadnego z czytelników, że największym zainteresowaniem cieszyła się Flirtusia, przyciągając do mojego profilu bzykające chmary nafaszerowanych testosteronem szerszeni w przedziale wieku od 20 lat do 60-kilku i nie zabrakło w tej grupie nawet paru kobiet J. Tak więc nadzieja na znalezienie na Internecie normalnego partnera pozbawionego wynaturzeń jest bliska „0”. Owszem znam ze trzy osoby, którym się „udało” założyć związek, ale żeby stanowczo stwierdzić, że są szczęśliwe musielibyśmy w tym celu zastanowić się najpierw nad definicją „szczęścia.” Próba znalezienia partnera w „przestrzeni wirtualnej” jest często efektem determinacji jednej ze stron, i nie ma to niestety nic wspólnego z „miłością.” Natomiast należy pamiętać, że współczesne społeczeństwo, niezależnie od szerokości geograficznej, jest społeczeństwem oportunistów o konsumpcyjnym podejściu do życia a także w dużej mierze do związków partnerskich i takie miejsce jak Match.com jest w większości przypadków niczym innym jak darmową formą świadczenia sobie usług seksualnych, a od seksu do prawdziwej miłości jest jeszcze daleka droga. Zainteresowanych tematem zapraszam do przeczytania artykułu „Match.com …” który zamieściłam na moim blogu 25-ego listopada.

Nie zapominajmy jednak, że głównym celem książki jest pozytywne spojrzenie na „miłość” i jak sugerują autorzy książki – miłość może nie tylko uskrzydlać, ale również stać się motorem napędowym w związku. Profesor Lew-Starowicz zwrócił szczególna uwagę na to, że „miłość dojrzała” może spowodować, że partner odczuje w sobie ukrytą energię i zdolność nowego postrzegania świata i ludzi przez pryzmat pozytywnych zmian zachodzących w jego psychice. Dlatego, należy pamiętać, że mimo iż panuje ogólne przekonanie, że natura jest niezmienna, to jednak potrafi się ugiąć pod ciężarem prawdziwej, dojrzalej miłości. Osobiście nie wierze w takie cuda, ale jak powiedział Św. Mateusz w Ewangelii: „Szukajcie a znajdziecie.”🙂

Serdecznie zapraszam wszystkich czytelników do przeczytania książki „O Miłości.” Uważam, że jest to bardzo ciekawa lektura nie tylko dla tych, którzy szukają prawdziwej miłości, ale również dla tych którzy już ja znaleźli. Przede wszystkim książka pomaga nam zrozumieć dynamikę jaka rządzi naszymi własnymi emocjami jak również emocjami naszych partnerów. A to oznacza, że jesteśmy o jeden krok bliżej do prawdziwej miłości🙂

Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s