PROWOKACJA, czyli raz jeszcze o Seksie i o wszystkim tym o czym nie wypadało napisać w recenzji książek Prof. Lwa-Starowicza „O Kobiecie” i „O Mężczyźnie.”

O Kobiecie i O Mezczyznie

Na łamach magazynu „Polityka” z 4 listopada 2009 roku w artykule Dariusza Łukasiewicza: „Zatyczka Panieńska”[1] przeczytałam, że jeszcze w czasach rzymskich panował kult płodności, podczas gdy „… Rzymianie akceptowali w człowieku „zwierzęce” ciało, które nie mogło panować nad duchem …” natomiast seksualność uznawana była za składnik ludzkiej natury.  Dopiero w czasach Chrześcijańskich oddzielono ducha od ciała i uznano seks za wroga ludzkości. Krótko mówiąc, małżonkowie zobowiązani byli do uprawiania seksu w celach strikte prokreacyjnych, czyli dla uściślenia – dokonania fizjologicznej części aktu wyłączając emocjonalne zaangażowanie. Według św. Augustyna: „Mąż zapładniałby łono żony bez podniety w postaci zwodniczej namiętności, ale ze spokojem ducha i zachowaniem doskonałej nieskazitelności ciała.” Natomiast w Średniowieczu, Jan Szkot Eriugena przekonywał, że: „Adam był zdolny poruszać swoją męskością jedynie za pomocą rozumu i siły woli, bez potrzeby namiętności.” No i tu następuje pewien problem: jeżeli jeszcze byłabym w stanie wyobrazić sobie – chociaż na prawdę przychodzi mi to z ogromnym trudem – że, mężczyzna mógłby uprawiać seks z partnerką, bez okazywania cienia podniety to jednak stwierdzenie Jana Szkota kładzie teorię obojętności seksualnej na obie łopatki (czy przypadkiem erekcja nie jest fizjologiczną oznaką podniecenia?). W ramach eksperymentu chętnie poznałabym mężczyznę, który porusza swoim penisem „za pomocą rozumu” – Bóg mi świadkiem, że oglądania takiego cyrku nie odmówiłabym sobie za nic w świecie🙂. Jestem nawet święcie przekonana, że w kwestii zachowania tego „spotkania” w czystości i „cnocie” byłabym w stanie zadowolić oczekiwania Jana Szkota, bo z moim poczuciem humoru, przy oglądaniu tak niebanalnego przedstawienia, jak znam siebie, przez całą noc siedziałabym na łóżku konając ze śmiechu. A to oznacza, że z seksu, nawet najbardziej uduchowionego, nici bo mężczyźni bardzo źle reagują na śmiech partnerki w sypialni. Niestety wiem to z autopsji🙂 .

Może byłabym jeszcze w stanie zrozumieć zachowania małżonków w epoce Średniowiecza, ale po przeczytaniu obu książek Prof. Lwa-Starowicza „O Kobiecie” i „O Mężczyźnie” okazuje się, że problem braku świadomości seksualnej i czerpania przyjemności z seksu niestety nie skończył się w epoce Odrodzenia. Tym razem nie będę się rozpisywać i postaram się zobrazować problem na trzech przykładach.

Największym zaskoczeniem była dla mnie wiadomość, że ciągle jeszcze istnieją we współczesnym społeczeństwie kobiety, które nie tylko nie dotykały męskiego penisa, ale go nawet nie widziały!!! Próbowałam naciągnąć moją wyobraźnię tak aby  sobie uzmysłowić jak można uprawiać seks w takich warunkach, ale chyba moja wyobraźnia nie jest aż tak rozciągliwa. Moje drogie Panie, spójrzmy prawdzie w oczy: penis jest nie tylko do oglądania, ale także do dotykania i jest jedyną częścią męskiego ciała, która dostarcza obu partnerom niebywałej rozrywki. Ponadto, jest to jedna z niewielu zabawek należących ekskluzywnie do mężczyzn, której używanie przez kobiety jest jak najbardziej wskazane i dlatego należy z tego korzystać!!!🙂. Całkiem niedawno usłyszałam od mojego znajomego, że prędzej odstąpiłby obcemu mężczyźnie swoją dziewczynę niż dał się komukolwiek przejechać na jego własnym motorze. Aż mnie korciło, żeby się go spytać, czy podobnie egoistyczny stosunek ma do „własnych klejnotów rodzinnych,” ale nie wydaje mi się żeby moja teoria odbiegała daleko od prawdy i pewnie nie miałby problemu z udostepnieniem tej, bodajże najistotniejszej części jego ciała, do zabawy kobiecie. A zatem moje drogie Panie … Jeżeli pozwalają, to należy z tego przywileju korzystać🙂

Kolejnym zaskoczeniem, chociaż już nieco mniej szokującym, była wiadomość, że mężczyźni w Polsce narzekają, iż kobiety w łóżku są leniwe. Z jednej strony moi drodzy Panowie, „wiedziały gały co brały” i jeżeli partnerka od samego początku nie wykazywała chęci pogłębiania wiedzy na temat seksualnej uwertury, a ponadto wykazywała się całkowitym brakiem wyobraźni przestrzennej (w końcu łóżko nie jest jedynym miejscem gdzie można uprawiać seks :)) nie należało się łudzić, że kiedykolwiek otrzyma Magistra w dziedzinie „seksuologii stosowanej.” Profesor Lew-Starowicz słusznie zauważył, że jednym z najważniejszych elementów dobierania się w pary jest obecność feromonów i bez tego ani rusz, a zatem brak temperamentu u partnerki nie jest ułomnością, ale w dużej mierze wynika z różnicy w poziomie zaspokajania potrzeb seksualnych obojga partnerów. Dlatego też istnieje duże prawdopodobieństwo, że partner o równie małej wyobraźni i niskich potrzebach seksualnych byłby w pełni usatysfakcjonowany w relacji z tą samą partnerką.

Tym niemniej moje drogie Panie – leżenie w łóżku jak kłoda bez cienia inicjatywy jest – jak to określiła Carrie Bradshow w filmie „Sex and the City” – masturbacją za pomocą partnera. Dlatego też, jedynym sposobem na to aby seks był przyjemny jest zaangażowanie obu partnerów, a zatem – do roboty Kobietki! Poza wymyślnymi pozycjami, które możecie znaleźć w Kamasutrze i innych „przewodnikach” wywodzących się z kultury azjatyckiej istnieją również domowe sposoby, jak na przykład: Mięśnie Kegla, które są po to aby je ćwiczyć, a o których mówi się coraz więcej, głównie dzięki pojawieniu się na rynku książki „50 Odcieni Greya”. W Polsce i tak pod względem edukacji seksualnej jest dużo lepiej niż w Stanach Zjednoczonych gdzie panuje kompletne Średniowiecze i pogadanka na Forum Romanum na temat uwrażliwienia łechtaczki za pomocą ćwiczeń mięśnia  łonowo-guzicznego groziłaby zsyłką za Koło Podbiegunowe gdzie głównie trzeba byłoby się skoncentrować na ćwiczeniu sztywniejących mięśni rak i nóg🙂 . Uważam, że niestety Amerykanie są zacofani pod wieloma względami, bo na przykład, kiedy próbowałam wytłumaczyć znajomym jaką tematykę poruszają książki do których piszę recenzje – okazało się, że słowo seksuologia nie istnieje w słowniku amerykańskim. Sprawdziłam … owszem istnieje … jednak większość społeczeństwa wrzuciła go do rozdziału „zwroty obcojęzyczne,” którymi nie należy sobie zaśmiecać głowy. Tak więc moje drogie Panie – korzystajcie z faktu, że żyjecie w progresywnej, pozbawionej fałszywej pruderii Europie i korzystajcie z dostępnych na rynku nowości, jak na przykład warsztatach, gdzie każda kobieta może się dowiedzieć jak ćwiczyć Mięśnie Kegla i zaskoczyć partnera „Szanghajskim uściskiem.”🙂

http://barbarella.pl/artykuly/akcje-barbarelli/styczen-miesiacem-cwiczen-miesni-kegla-warsztaty-w-lovestore-barbarellapl-dla-wszystkich-kobiet

Wiem, że są Panowie, którzy czytają artykuły na moim blogu regularnie i z wypiekami na twarzy, więc ci, którym do tej pory dostarczyłam godziwej rozrywki, niech lepiej przyjmą wygodną pozycję bo wreszcie nadeszła wasza kolej. Zawsze najlepszy temat zostawiam sobie na deser🙂 .

Tajemnica Punktu „G”

Tytuł powyżej zabrzmiał wprawdzie jak jeden z programów Bogusława Wołoszańskiego, ale proszę się nie obawiać – nie będziemy rozmawiać na temat „Sensacji XX wieku” chociaż, przyznam szczerze, że temat sam w sobie jest równie sensacyjny🙂 . Otóż, Prof. Lew-Starowicz napomknął o „Punkcie G” w książce „O Mężczyźnie” zwracając szczególną uwagę na to, że z jednej strony Panowie ignorują istnienie Punktu G natomiast z drugiej strony, nie doceniają jak ważną role odgrywa we współżyciu partnerów. Prawdopodobnie, gdybym sama nie znalazła się w sytuacji gdzie mój partner nie miał zielonego pojęcia o istnieniu Punktu G , pomyślałabym, że Pan Profesor próbuje sobie z nas zakpić. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Otóż mój ostatni partner krążył wokół tematu Punktu G niczym pozbawiony węchu pies myśliwski. Niby przeczytał Manual, doświadczenia podobnie jak kreatywności mu nie brakowało, ale ten jeden jedyny element umknął jego uwadze. Kiedy w końcu znudziło mi się czekanie, aż mój Kolumb odkryje Amerykę i niezależnie od tego co mówią „Rules” – że mężczyźni nie lubią jak im się daje instrukcje – doprowadziłam go w końcu do celu, biedaczek opadł na poduszki i ze wzrokiem błędnie utkwionym w sufit wydał z siebie jęk rozpaczy:

  • Gdzie ja byłem do tej pory?

Tylko dlatego, że sama leżałam w pozycji horyzontalnej nie padłam trupem, bo jego niesprowokowana przeze mnie samokrytyka ewidentnie sugerowała, że to nie ja byłam skomplikowana i miałam Punkt G w nietypowym miejscu – nie, nie za uszami, mam go dokładnie tam gdzie mają go wszystkie kobiety🙂 – ale w rzeczywistości to on jest nienormalny. Aż trudno było mi uwierzyć, że wydawałoby się doświadczony facet, atrakcyjny pod wieloma względami – po raz pierwszy w wieku lat 45-ciu dowiedział się o istnieniu tajemniczego guziczka, który niczym winda w Empire State Building potrzebuje dziesięciu sekund aby dotrzeć na szczyt!!!! Głowę dam, że nie bolało go to, że tyle czasu zajęło mu poszukiwanie mojego Punktu G, o którym tyle wiedział co kret o kolorach, ale że zmarnował prawie 30 lat pozbawiając się tej cudownej przyjemności. Nie mówiąc już o tabunie nieusatysfakcjonowanych partnerek, które mogły z tego powodu porzucić kochanka leniucha albo jak to określił Profesor Lew-Starowicz: Niedokształconego Ignoranta.

A zatem moi kochani Panowie, w przypływie czystej babskiej solidarności czuję się w obowiązku uświadomić was, że Punkt G,  Primo: istnieje, a Secundo: zawsze jest w tym samym miejscu – to nie jest busola, która przesuwa się wraz z poziomem nachylenia statku. Niezależnie od tego czy stoimy, siedzimy, leżymy czy pochylamy się do przodu lub do tyłu, PUNKT G pozostaje dokładnie w tym samym miejscu – i radziłabym to sobie dobrze zapamiętać, bo od tego w dużej mierze zależy satysfakcja partnerki. Proszę też zwrócić uwagę, że nie jest to lekcja majsterkowania, a ja nie jestem Adam Słodowy, chociaż w pewnym sensie jest to seans mający przygotować was do samodzielnej lekcji „Zrób to Sam,” ale na miłość Boska proszę nigdy nie mylić łechtaczki z papierem ściernym. Zapewniam, że takie kwiatki też widziałam🙂 . No i nie należy się niecierpliwić🙂 To nie jest silnik w samochodzie i nie odpala w momencie włożenia kluczyka🙂

Jest jednak jeden mały szkopuł: Primo, nie każda kobieta ma Punkt G😦 Secundo, nie każda ma go dokładnie w tym samym miejscu i reaguje na pieszczoty w dokładnie ten sam sposób co poprzedniczki🙂 . Niestety w tej kwestii nie jestem w stanie Panom pomóc, ponieważ nie istnieje mapa potencjalnych Punktów G na ciele kobiety, zapewniam jednak, że żaden z nich nie znajduje się ani na plecach ani na szyi – w większości przypadków znajduje się on albo na łechtaczce, albo przy wejściu do pochwy, więc zasięg poszukiwań uważam, że i tak jest ułatwiony. Z całą pewnością nie należy się jednak zniechęcać, bo poszukiwania czynią seks bardziej interesującym, a efekt końcowy będzie niczym przysłowiowa wisienka na torcie🙂. Życzę Panom przyjemnej zabawy i owocnych poszukiwań🙂

Natomiast Moja rada dla Pań i Panów:

FREE YOR MIND!!!🙂

Alicja

P.S.

Bardzo chciałabym podziękować jednej z czytelniczek, Pani Ani Lipińskiej, która na stronie Fan Clubu Profesora na Facebook, w komentarzu do recenzji książki „O Mężczyźnie” doceniła moje poczucie humoru i zasugerowała, że Pan Profesor powinien zaprosić mnie do współpracy jako konsultantkę. Myślę jednak, że powyższy artykuł ewidentnie świadczy o tym, że do współpracy ze mną trzeba mężczyzny obdarzonego anielską cierpliwością i ogromnym poczuciem humoru🙂.  Natomiast nie miałabym nic przeciwko kolaboracji, czyli piątej z kolei książki pod kontrowersyjnym tytułem: „W poszukiwaniu Mr. Right” która byłaby odpowiedzią na całą masę nurtujących mnie pytań: Dlaczego mężczyźni wola blondynki? Dlaczego normalni mężczyźni bez wynaturzeń unikają atrakcyjnych kobiet? Dlaczego ładnej kobiecie trudniej jest znaleźć partnera? Dlaczego mężczyźni żenią się z rozsądku, a dopiero potem szukają Partnerki? Dlaczego mężczyźni to konformiści? Dlaczego mężczyźni po rozstaniu, natychmiast szukają nowej partnerki podczas gdy kobiety w tym czasie wylizują rany? Czy mężczyźni uczą się na błędach? Itp.🙂                                                                                                Oczywiście jest to żart, ale i tak bardzo dziękuję za pochlebną opinię🙂

Sprostowanie. We wstępie powyżej nawiązałam do artykułu Dariusza Łukasiewicza pt.: „Zatyczka małżeńska.” Lubię wiarygodne źródła informacji i staram się unikać używania cytatów, szczególnie z polskiej prasy, bo zauważyłam nieznośną tendencje polskich dziennikarzy do przekłamań wynikających z nieznajomości tematu, a co gorsza z lenistwa, bo nawet nie chce im się sprawdzić, czy to co piszą jest zgodne z prawdą. Czemu zresztą dałam wyraz w moim artykule „Wysokie Szpilki na Krawędzi kontra Wysokie Obcasy,” nie wspominając już o naszych politykach – mój artykuł: „Komentarz do Wywiadu z byłym Ministrem Andrzejem Czumą.” Jeśli chodzi o artykuł w Polityce, zresztą bardzo interesujący, to chciałabym tylko zwrócić uwagę czytelników, którzy pokusza się o otworzenie linku, że Gracjan, autor Dekretu Gracjana, znanym także pod nazwa Concordia Discordantium Canonum nigdy nie był Papieżem jak sugeruje autor artykułu, ale Benedyktyńskim Mnichem, prawdopodobnie nauczycielem prawa w Bolonii, który dokonał ujednolicenia prawa kanonicznego. Owszem, podczas kolejnych Soborów dokonywano w Watykanie poprawek do jego dzieła, ale sam Gracjan, który poświęcił swoje życie studiowaniu prawa kościelnego, nigdy nie został mianowany Papieżem.[2]

Mezczyzni i Kobiety

6 responses to “PROWOKACJA, czyli raz jeszcze o Seksie i o wszystkim tym o czym nie wypadało napisać w recenzji książek Prof. Lwa-Starowicza „O Kobiecie” i „O Mężczyźnie.”

  1. Alice, ubawiłam się setnie, czytając. Wisienka na Torcie :)))), a może ‚wiśniówka na torcie’😉 , jak mawia nasz kochany Czesław😉

    • Kasia, musze przyznac, że to nasze figle na FB na temat kuleczek natchnęły mnie i zmotywowały do napisania tego prowokacyjnego pod wieloma wzgledami artykulu – ale w końcu wszystkie fakty oparte sa na bazie naukowych badań Profesora🙂 A moje na bazie życiowych doświadczeń a zatem Praktyka idzie w parze z Nauką czyli jest Super🙂
      Cieszę się, że się dobrze bawiłaś czytając mój blog🙂
      Alicja

  2. Elżbieta Jaworska

    No normalnie „się zlałam”, mówiąc kolokwialnie… wciągający, zabawny tekst, trafne i praktyczne uwagi, bo nie z palca wyssane (jakkolwiek to w tym kontekscie zabrzmi). Jak już wspominałam jestes ciekawą mieszanką Carrie, z jej zacięciem do pisania i Samanthy, z jej wigorem, radoscią życia i jeszcze tam kilkoma innymi cechami😉

    • Dziekuję Ela,
      Miało byc zabawnie, bez ośmieszania czyli dokładnie tak jak to robi Profesor oraz autorki kolejnych ksiażek and którymi wspólnie współpracują. Pewnie jest to jeden z powodów dla ktorego wszystkie książki Profesora czyta sie z taką lekkością. Oczywiście ja mogłam sobie pozwolić na nieporównywalnie większą frywolność, która może szokowac, ale jak zwykle powtarzam: „skoro seks jest przyjemny, równie przyjemnie powinno się o nim rozmawiać.”
      Strasznie się cieszę, że spodobał ci się mój artykuł.
      Całuski,
      Alicja

  3. Zauwazylem ze wiekszosc komentarzy do blogu jest zamieszczane przez panie…

    Mysle ze konstruktywna krytyka niektorych typowych zachowan panow jest rzecza bardzo wskazana. Poniewaz doprowadzi to z czasem u panow ktorzy chca poprawic swoje zwiazki do podjecia krokow majacych na celu poprawe swojego postepowania.

    Ale to musi byc jak podreslilem konstruktywna krytyka a nie jazda na calego bez trymanki uzywajac jezyka pana Owsiaka.

    Niestety jest to bardzo typowe podejscie do spraw mesko-damskich, czesto charakterystyczne dla pan ktora sa swiecie przekonane ze udany sex polega na kobiecym orgazmie lechtaczkowym a nalepiej na kilku ….Mezsczyzna nie jest skomplikowany jemy wystarczy 15-18 minut prosto z mostu. Komentuje sie oczywiscie gdy nie uda mu sie zabisowac bo przeciez on zawsze powinien byc sprawny i gotowa a nas moze bolec glowa.
    Sex jest wtedy kiedy ja chce jezeli nie mam ochoty na akt milosny to cos burkne pod nosem i odwroce sie na bok… on zazwsze moze pujsc do lazienki I zrobic swoje jak nie moze wytrzywac.

    Mezczyznie sie zarzuca oczywiscie brak wyobrazni … gdy jednak on zaiteresuje sie odrobieniem lekcjii z geografii kobiecego ciala zaczyna experymentowac bo przeciez powienen tak samo miec przyjemnosc z odkrywania Ameryki ( klania sie rownouprawnienia) jezeli sie to kobiecie nie podoba to najczescie daje to dosc wyraznie do zrozumienia bijac go linijka po lapach a potem zadaje bardzo nieprzyjemne pytania w rodzaju: co tam robiles?
    Oczywiscie mezczyna po takim komentarzu prawdopodobnie sprobuje jeszcze kilka razy powtorzyc eksperyment a potem gdy reakcja bedzie podobna, zakotwiczy swoj statek na znanym brzegu ( bedzie to robil w bezpieczny i monotony sposob) albo co gorsza poszuka innej zatoki ( partnerki ktora bedzie doceniac jego kreatywnosc)jest jeszcze inna wersja wydarzez krota coraz czescie jest wybierana przez panow a ktorej kobiety zupelnie nie potrafia zrozumiec -zacznie szukac zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych w agencjach towarzyskich lub rzuci sie w wir cyber sex.

    Dodatkowa uwaga dla pan: drogie panie odrobine wiecej dyskrecjii- opowiadanie o niedoskonalosciach i smiesznosciach waszym partnerow nie jest najlepszym tematem -sciany maja uszy.

    Droga do osiagniecia sukcesu w alkowie polega na zaangazowaniu sie obu stron, duzej dozie zaufania I szacunku….Mezczyzna mimo obiegowej opinii mam rowniez uczucia I mozna go latwo zranic I co za tym idzie zniechecic.

    I nawet gdy sex jest perfect to nie gwarantuje to pelnego sukcesu w zwiazku miedzy mezczyzna I kobieta inne strawy rowniez odgrywaja wazna role.

    Jak profesor Starowicz podkresla wiekszosc mezczyzn nie ma problemu z przyznaniem sie do popelniania bledow i bardzo szybko staraja sie za nie przeprosic. Z jakich tajemniczych powodow kobiety zawsze staraja sie zwalac wine na niego i slowo przepraszam jakos nie moze im przejsc przez gardlo… bardzo ciekawe zjawisko.

    Jeszcze jedna porada dla panow nie ubolewajcie na niedoskonalosciami swoich cech anatomicznych – nie jestescie ich w stanie zmienic nawet operacja plastyczna duzo nie pomoze. Zaakceptujcie swoje cialo takie jakie jest jestem przekonany ze szybciej czy pozniej znajdziecie partnerke dla ktorej to nie bedzie mialo mialo to duzego znaczenia poniewaz ona wie ze wiecej osiagnie przez akceptacje i w ten sposob zdobedzie pelne zaufanie swojego parnera. Takie dzialnie prawdopodobnie stworzy podwalina trwalego zwiazku – z cala pewnoscia doprowadzi do poprawy satysfakcjii seksualnej obu stron – bo on rowniez zaakceptuje ja w pewni.

    Ta rada tak samo odnosi sie do plci pieknej – wiekszosc panow nie wypycha swoje partnerki na zabiegi powiekszania biustu, ujedrniania posladkow , ust…

    Niektore panie same wskakuja na rownie pochyla i za wszelka cene staraja sie zawsze wygladac na dwudziestolatki….i w wielu wypadkach skutki sa zupelnie odwrotne.. Panowie nie zwracaja az tak duzo uwagi na tego rodzaju rzeczy… zdajac sobie sprawe ze ich cialo rowniez sie zmienia.

    Panowie rowniez czytaja ksiazki i maja oczy otwarte….

  4. Na ten komentarz mam tylko jedną odpowiedź: jeżeli boisz się, że „ściany mają uszy” – dlaczego zostawiasz komentarz? I to jeszcze niezwykle osobisty, pełen żalu i niezuasadnionych oskarzeń wobec kobiet. Obawiam sie, że w twoim przypadku przeczytanie książek Profesora niestety nie wystarczy. Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, że Profesor nigdy nie był stronniczy i opowiadał o problemach obu płci, bez gloryfikowania mężczyzn. A co do tematyki powyższego artykułu, to nie wiem czy zwróciłeś uwagę, że aż dwa problemy dotyczą kobiet i naszych własnych zachamowań, a tylko jeden przeznaczyłam mężczyznom. Nikt nie jest idealny, ludzie bardzo często walczą przez całe życie z własnymi problemami, które mają swoje korzenie w religijnym wychowaniu lub obyczajowości i często przyczyniają się do pewnych zachamowań nature psychologicznej. Dlatego też, głównym celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na niektóre istotne elementy współżycia seksualnego, bez oskarżania żadnej ze stron, których zrozumienie lub odkrycie, w latwy sposób może pomóc partnerom przywrócić radość z uprawiania seksu. Owszem, seks to nie wszystko – ale gra ogromnie dużą rolę w budowaniu udanego związku, więc otwarta rozmowa na ten temat nie powinna być traktowana jako TABU. Minęły już te czasy kiedy wszyscy żyliśmy w obawie przed tym co powiedzą inni. Więc jeszcze raz pozwolę sobie przytoczyć ostatnią myśl z mojego artykułu:
    FREE YOUR MIND!!!
    Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s