Recenzja książki profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza „O Mężczyźnie”

Lew m

Dzierżąc pod pachą kopię książki „O Mężczyźnie” autorstwa profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza, zbiegłam z pokładu promu i skierowałam się w stronę stacji metra na Wall Street. Na twarzy przylepiony miałam bardzo filuterny uśmiech i nawet pomyślałam sobie, co by na to powiedzieli przechodnie, gdyby wiedzieli, że powodem mojego rozbawienia o tak wczesnej porze dnia, jest trwające od wieków negatywne nastawienie kościoła do masturbacji. Wbiegłam na stację metra i z wypiekami na twarzy kontynuowałam czytanie. Wkrótce nadjechał pociąg i kiedy otworzyły się drzwi, weszłam do środka, zajęłam miejsce siedzące i nie marnując ani chwili, oddałam się bez reszty czytaniu kolejnego rozdziału, w którym profesor debatował nad odwiecznym męskim problemem, czyli wielkością członka, próbując  przekonać czytelników, że w rzeczywistości to nie długość penisa decyduje o satysfakcji partnerki, ale jego grubość. Uśmiechnęłam się do siebie, bo według mnie nie zależy to ani od długości ani od grubości, ale od … figlarności.🙂 Oderwałam głowę od fascynującej lektury i rozejrzałam się po zatłoczonym przedziale. Dostrzegłam, że siedzę pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy podobnie jak ja, również zajęci byli czytaniem, czego wcześniej nie zauważyłam zafascynowana własną książką. Kątem oka dostrzegłam, że młody mężczyzna po mojej lewej stronie był nieprzyzwoicie przystojny, ale niestety bez reszty pochłonięty czytaniem “The Winter At Death’s Hotel” autorstwa Kenneth Cameron. Po chwili łypnęłam przez ramię na starszego Pana po mojej prawej stronie, ogromnie zaciekawiona, co dla odmiany może zaprzątać jego uwagę o godzinie 8-ej rano. W końcu nie każdy musi rozpoczynać dzień tak jak ja, od czytania o seksie. Pośrodku kartki podzielonej na dwie, równej wielkości kolumny, widniał napis „Psalm.” Nieśmiało pomyślałam, że chyba jednak skończę w piekle.

Książka „O mężczyźnie” profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza, znanego w Polsce specjalisty w dziedzinie seksuologii i psychiatrii, wpadła mi w ręce przez zupełny przypadek. Została opublikowana w 2012 roku przez Wydawnictwo „Czerwone i Czarne” i stanowi kontynuację bestselleru „O kobiecie” do której dołączyła ostatnio trzecia cześć: „O miłości.” Profesor Lew-Starowicz jest autorem wielu książek i publikacji naukowych, które napisał na bazie własnych doświadczeń jako psychoterapeuta zaburzeń na tle seksualnym i doradca małżeński. Przyznaję jednak, że książka „O mężczyźnie” jest pierwszą publikacją z jaką miałam okazję się zapoznać.

Przede wszystkim nie jest to książka o charakterze naukowym, mimo iż zawiera wiele elementów informacyjnych. Porusza wiele problemów psychologicznych i obyczajowych rzutujących na zachowania seksualne obu płci, często nawiązując do uwarunkowań historycznych oraz zmieniającej się na przestrzeni lat moralności. Napisana jest prostym językiem pozbawionym naukowego żargonu, charakteryzuje się niezwykłą lekkością pióra oraz ogromną dozą poczucia humoru, które ma na celu bawić, ale nie ośmieszać. Pokrywa się to z moim własnym przekonaniem, że: „skoro seks jest przyjemny, równie przyjemnie powinno się o nim rozmawiać.”

Książka „O mężczyźnie” adresowana jest tak samo do mężczyzn jak i do kobiet, mimo iż w tej publikacji, profesor Lew-Starowicz kładzie szczególnie duży nacisk na zachowanie i zaburzenia seksualne mężczyzn. W pewnym sensie, z jednej strony, książka odgrywa rolę przewodnika dla Pań, którym łatwiej jest dzięki temu zrozumieć psychikę i motywy zachowań mężczyzn, natomiast z drugiej strony, pomaga kobietom uświadomić sobie jakie błędy popełniają w ich relacjach z mężczyznami. Przede wszystkim jednak, książka „O mężczyznach” jest mennicą informacji dla nieśmiałych potomków Adama i Ewy, którzy prędzej poszliby na szafot niż na rozmowę do seksuologa próbując znaleźć odpowiedź na nurtujące ich pytania: dlaczego Pan nie ma erekcji, a Pani orgazmu, a przecież kiedyś miała. Dlatego też wydaje mi się, że dużym zaskoczeniem dla wielu czytelników będzie uświadomienie sobie, jak wiele kobiet i mężczyzn w luźnych związkach oraz małżeństw w Polsce korzysta jednak z pomocy specjalisty, czego dowodzą podane w książce przykłady.

Ogromną zaletą książki jest utrzymanie jej w formie dialogu. Jest to luźna dyskusja pomiędzy profesorem Lwem-Starowiczem, a znaną dziennikarką, Krystyną Romanowską, która prowokuje profesora do odpowiedzi na często kontrowersyjne pytania. Nie wiem czy czytelnicy przypominają sobie słynny film Woody Allena: „Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać” – jeżeli nie, to serdecznie polecam i zapewniam, że ożywiony dialog pomiędzy Krystyną Romanowską a profesorem, jest spełnieniem marzeń wszystkich tych, którzy chcieliby się dowiedzieć o seksie i zachowaniach partnerów, ale boją się zapytać. Na przykład: czy masturbacja wpływa na niepłodność? Czy branie Viagry gwarantuje udany seks? Czy branie anabolików doprowadza do impotencji? Co jest ważniejsze: posiadanie długiego penisa czy grubego? (o cienkim i chudym nie było mowy🙂 ) Czy pornografia prowadzi Panów do samowystarczalności seksualnej? Dlaczego mężczyźni nie doceniają orgazmu łechtaczkowego? Czy kobiety lubią krótkie numerki? Dlaczego nie należy dociekać o czym myśli mężczyzna? Itp.

Książka profesora Lwa-Starowicza jest fascynującą lekturą tak pod względem treści jak i stylu. Ostatnia rzecz jakiej może spodziewać się czytelnik to nuda. Książka podzielona jest na siedem, bardzo zróżnicowanych pod względem tematycznym rozdziałów, w których profesor dokonuje bardzo ciekawej analizy zachowań mężczyzn, sposobu ich myślenia i postępowania, ich kłopotów z dojrzałością emocjonalną, mrocznych stronach ich charakteru, zmieniającej się męskiej seksualności oraz roli kobiet w budowaniu satysfakcjonującego związku. Szczególną uwagę zwróciłabym na rozdział drugi (ta uwaga adresowana jest w szczególności do Pań), w którym profesor Lew-Starowicz pokusił się, na bazie własnych badań i obserwacji, do wyodrębnienia ośmiu rodzajów kochanków. Ten rozdział każda kobieta powinna potraktować jako przewodnik do życia erotycznego i w konsekwencji unikać jak diabeł święconej wody niewłaściwego typu kochanka. Niestety podział mężczyzn na: Sportowca, Ginekologa Praktyka, Gościa, Pana i Władcę, Niedokształconego Ignoranta (niech nas Bóg broni przed tym typem), Pazia Królowej, Casanovę, oraz Nieudacznika, nie rokuje wielkich nadziei na znalezienie Mr. Right, który niestety nie zmieścił się w powyższej klasyfikacji. Pozostawia nam to nikłą nadzieję na znalezienie idealnego partnera, normalnego i bez wynaturzeń, który nie będzie oglądał nas jak organu na lekcji anatomii, albo próbował nas przelecieć pomiędzy wizytą na siłowni a kolejną partnerką ignorując nasze własne potrzeby seksualne. Biorąc pod uwagę fakt, że kobieta jest w stanie przeżyć kilka orgazmów jeden po drugim, podczas gdy drugi i trzeci są najbardziej intensywne (zgadzam się🙂 ale niestety niewielu Panów zdaje sobie z tego sprawę) i pozostawienie jej niezaspokojonej świadczy o rosnącym wśród mężczyzn egocentryzmie gdzie potrzeby partnerki przesuwają się na drugi plan. Dlatego też pomysł, o który wspomniał profesor, że najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości mężczyźni i wibratory zostaną kompletnie zastąpieni przez roboty, może nie jest taki zupełnie irracjonalny jak myślimy.🙂 A zatem „Seksmisja” może stać się kiedyś rzeczywistością.

Nie byłabym sobą gdybym nie zgodziła się z niektórymi opiniami i obwinianie feministek za zniewieściałość współczesnego mężczyzny uważam za jeden ze słabych punktów. Zawsze wszystkiemu winne są feministki.🙂  A zatem wyjaśniam: zachodzące od ponad 200 lat zmiany polityczne, ekonomiczne i społeczne na świecie przyczyniły się do rozwoju kobiet i ich dążenia do uzyskania niezależności. Dlatego w obecnych czasach jeżeli mężczyzna nie znajduje potrzeby zapewnienia partnerce godziwych warunków, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ona jest w stanie zająć się wszystkim sama, powodem jego zachowania jest „konformizm” a nie „feminizm.” Współczesny mężczyzna nie jest ofiarą feministek, ale własnej niedoskonałości.🙂

Z drugiej strony, przyznaję, że profesor zaskoczył mnie swoim obiektywizmem stwierdzając na podstawie badań, że współcześni mężczyźni robią się coraz bardziej  zniewieściali. Winą za taki stan rzeczy profesor obarcza po części nadopiekuńczość matek, z czym się zgadzam, i okazuje się, że mit 47-letniego prawiczka nie jest wcale produktem naszej wyobraźni. Według profesora, także opóźnienie wieku dojrzewania u mężczyzn doprowadziło w efekcie do maskulinizacji kobiet, które z partnerek przekształciły się w groźną konkurencję, rywalizując z mężczyznami w walce o pracę i znaczenie nie tylko na płaszczyźnie życia zawodowego, ale również rodzinnego i seksualnego. Dlatego też drugim bardzo istotnym problemem, który wynika  z niedojrzałości emocjonalnej mężczyzn, jest źle pojmowane partnerstwo w związku. Dla jednych mężczyzn stanowi to zagrożenie ich statusu przywódcy, podczas gdy drudzy popadają w wygodnictwo tracąc na męskości i zainteresowaniu partnerki. Wszystko to w rezultacie doprowadza do wielu konfliktów pomiędzy partnerami, ale o szczegółach i jak poradzić sobie z tymi oraz innymi problemami dowiecie się już z książki, do której przeczytania serdecznie was namawiam.

Uważam, że książka „O mężczyźnie” profesora Lwa-Starowicza jest nie tylko świetnie napisana, ale jest również bardzo cenną mennicą informacji o zachowaniach obojga partnerów i miedzy innymi dlatego warto ja kupić. Wydawnictwo „Czerwone i Czarne” opublikowało całą kolekcję w bardzo ładnym zestawie, który stanowi idealny materiał na prezent.🙂 Pamiętajcie, że Walentynki tuż tuż i uważam, że byłby to idealny prezent dla „niego i dla niej”. Proszę tylko nie zastępować pierścionka od Tiffany, naszyjnika od Kruka albo bransoletki od Swarovskiego książką, bo może to zostać źle zrozumiane.🙂 Książka powinna być prezentem dla obojga: On czyta najpierw „O kobiecie”, Ona „O mężczyźnie” później się wymieniają, a „O miłości” proszę czytać razem w łóżku – tylko zdecydowanie przed „bum bum,” bo Panowie mają nieznośną tendencję do natychmiastowego zasypiania po …

Życzę miłej lektury.

Alicja

15 responses to “Recenzja książki profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza „O Mężczyźnie”

  1. Elżbieta Jaworska

    Z przyjemnoscią przeczytalam powyższe i muszę przyznac, ze w niebanalny sposob zachęcilas mnie Alicjo do przeczytania książki. Lew Starowicz to człowiek niezwykle ciekawy, jak dla mnie przede wszystkim swietny „gawędziarz”. Profesor mówi o „tych sprawach” ze wspaniałą lekkoscią, przekazuje mnóstwo cennych uwag popartych ogromną wiedzą w sposób klarowny i dla wszystkich przystępny. Można go słuchać godzinami. Z Twojej intrygująco napisanej recenzji wynika, że i czytanie go to wielka frajda. Dobrze, że jak podkreslasz, książka nie jest wywodem stricte naukowym a forma dialogu zachęca tym bardziej. Dzięki, na pewno sięgnę🙂

  2. Teresa Moszczynski

    Ala, nie czytam ksiazek o mezczyznach bo temat przeze mnie dawno zglebiony i malo ciekawy, ale po Twojej zachecajacej recenzji postaram sie dotrzec do ksiazki Pana Starowicza z samej ciekawosci by sprawdzic na ile teorie autora pokrywaja sie z moimi. Dzieki.

    • Będziesz zszokowana ile się zgodzi z twoimi teoriami. Dlatego właśnie miałam taka frajdę czytając książkę, bo w sumie jako mężczyzna miał prawo do stronniczości, ale jednak zachował obiektywizm i to jest właśnie takie budujące. To znaczy, ze nie mamy halucynacji🙂
      Alicja

  3. Alu, uwielbiam Cie czytac, bo lekkosc piora jest Twoja wspaniala cecha. Jesli rownie dobrze czyta sie recenzowana przez Ciebie ksiazke, to ogromnie zaluje, ze nie zdazylam jej kupic. Wlasnie przedwczoraj wrocilam z Warszawy po swiateczno-noworocznym pobycie. Lech Starowicz tak mnie zainspirowal (za Twoja pomoca), ze chyba warto mi wrocic do Polski!! Prezentu gwiazdkowego juz nie wrecze nikomu, ale moze by tak 19-letniej corce podrzucic taki praktyczny podrecznik, by nie szamotala sie bezradnie po tym skomplikowanym damsko-meskim swiecie. Jak sadzisz??

    • Swietny pomysł bo z naszej Babskiej rozmowy podczas twojego pobytu w Nowym Jorku wynika, ze Szwedom tez przydałyby sie porady profesora. Poza tym rzeczywiście książkę czyta sie z zapartym tchem. Właśnie czytam pierwsza cześć „o kobietach”😉
      Alicja

  4. Alicja:) Interesująca i, co ważniejsze, intrygująca recenzja! Moje gratulacje:)

  5. Bardzo mnie zaciekawilas swoja recenzja! Nigdy nie bylam fanka Profesora, prawdopodobnie nie siegnelabym po „O Mezczyznie”, ale po Twojej recenzji – kto wie… Bardzo za to lubie „czytac Ciebie”, ciesze sie ze zaczelas pisac, widac tu Twoja pasje! Nie moge sie doczekac kolejnych blogow i recenzji. Wunajduj nam lektury🙂

    • Dziękuję Sylwia, muszę sobie zrobić przerwę na parę dni (zresztą na siłę, bo książkę „O Kobiecie” mam już przed sobą i mnie korci), ale czuję się wypluta psychicznie i boje się, że stracę wenę twórczą🙂 Ciesze się, że podoba ci się mój styl🙂 i miedzy innymi dlatego spodobałyby ci się książki profesora🙂 Ale jak to zawsze powtarzam „Degustibus non disputandum est”🙂 Dziękuję ci za recenzję🙂
      Ciao,
      Alicja

  6. Recenzja zaciekawiła i mnie🙂, mam ochotę również sięgnąć po tę książkę. W końcu im bardziej poznamy „przeciwnika”😉 tym być może szybciej, z lepszym skutkiem i efektem, w sobie tylko nam znany sposób, wydobędziemy z naszego „współspacza” odpowiednie zachowania i oczekiwania w alkowie.
    Pozdrawiam Cię Alicjo Droga!

    • Ha ha ha … nie jest jeszcze tak źle – profesor opisuje tylko tych „przeciwników” którzy charakteryzują się pewnymi wynaturzeniami🙂 Ale … podobno są jeszcze normalni mężczyźni – z tym ze nie pytaj się mnie gdzie ich szukać🙂 Myślę ze teraz przydałby się kobietom przewodnik: „W poszukiwaniu Mr.Right.”🙂
      Alicja

  7. Jak zwykle podoba mi się twój swobodny styl pisania. Zamiast prowadzić wywody naukowe o książce w przystępny sposób zachęciłaś do lektury wszystkie moje wcześniejsze przedmówczynie. A to chyba jest najlepsza odpowiedź na recenzję ?
    Zauważyłaś że opinie napisały tylko kobiety :))

    • To normalne – mężczyźni wstydzą się rozmawiać o penisach🙂 Chociaż kiedy ostatnio figlowałyśmy z koleżankami na FB i rozmawiałyśmy na temat ćwiczenia mięśni kegla i gdzie kupić kuleczki dołączył się prawdziwy FACET! Szok! Zazwyczaj brykamy same🙂
      Alicja

  8. Czasami zastanawiam się ile człowiek musi mieć pasji, żeby tak ładnie to wszystko opisywać. Zgłębianie tematu w tym przypadku jest chyba najciekawsze. Ten jak i reszta wpisów tego autora jest świetna!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s