Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

images-2

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już w najbliższą niedzielę, 13 stycznia, po raz 21-wszy zdominuje na jeden dzień wszystkie programy TV Polskiej w kraju i za granicą. Założona w 1993 roku przez Jurka Owsiaka, Piotra Burczyńskiego i kilka innych osób miała na celu pomoc dzieciom z wrodzonymi wadami serca. Przez następnych 20 lat rozrosła się do rozmiarów, które z całą pewnością przerosły najśmielsze oczekiwania współzałożycieli i cieszy się rosnącą popularnością stając się jedną z niewielu fundacji charytatywnych w Polsce, która może pochwalić się tak ogromnym sukcesem i zaufaniem.

Piotra Burczyńskiego, kardiologa z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie poznałam przez zupełny przypadek podczas jego pobytu w Nowym Jorku, kiedy okazało się, że jest dobrym znajomym mojego Ex #2. Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyTo właśnie dzięki życzliwości Piotra, Karolina i ja miałyśmy przyjemność uczestniczyć w 14-tej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w siedzibie TV Polskiej na ulicy Woronicza w Warszawie. Dzięki niemu, udało nam się przyjrzeć jak wygląda praca za kulisami tego ogromnego przedsięwzięcia w całości prowadzonego na żywo. Ale o tym za chwilę.

W pierwszej kolejności zdecydowałam, że dosyć mam już skrajnego amerykańskiego komercjalizmu i tuż przed Wigilią zwaliliśmy się na głowę moim rodzicom, zresztą ku ich nieukrywanej uciesze🙂 – śmy, czyli Ex #2, moja córka Karolina i ja. Jak zwykle w drugi dzień świąt w domu moich rodziców zgromadziła się cała rodzina ze strony mojego taty w liczbie około dwudziestu osób. Fakt ten prawdopodobnie spowodował, że mój Ex#2 natychmiast zatęsknił za komercjalnymi świętami w USA i własną mikroskopijnych rozmiarów rodziną w Nowym Jorku, która stanowiła ewidentne zaprzeczenie mojej. Kontrastowość objawiała się na tym, że wszyscy członkowie mojej rodziny zawsze mają ogromnie dużo do powiedzenia i najczęściej robią to wszyscy naraz przekrzykując się nawzajem (co powinno tłumaczyć moje gadulstwo) i ogólnie rzecz biorąc słowo „cisza” przy stole jest w mojej rodzinie wyrazem obcojęzycznym🙂 . Toteż radosny harmider jaki towarzyszył biesiadnikom zgromadzonym przy stole podczas wspólnego obiadu w drugi dzień świąt do złudzenia przypominał dźwięk wydawany przez przelatującego pershinga. Pewnie dlatego mój Ex#2, który cenił sobie spokój i ciszę przeżył jakoś obiad, ale w okolicy deseru uciekł na drugi koniec stołu gdzie pozostał do końca wieczoru wdając się w dyskusje na obce sobie tematy, czyli ryb (czytaj wędkarstwa) i polskiej polityki. Zresztą pod koniec wieczoru i tak było mu już wszystko jedno ponieważ poziom krwinek w jego żyłach był odwrotnie proporcjonalny to ilości spożytego alkoholu, co zdecydowanie podniosło jego poziom tolerancji.

W następnej kolejności udaliśmy się na parę dni do Krakowa, gdzie wspólnie z moimi przyjaciółmi z Koszalina zaplanowaliśmy Bal Sylwestrowy w Kopalni Soli w Wieliczce. Zabawa była przednia pod wieloma względami. Przede wszystkim poznaliśmy tam naszą byłą Miss Polonia, Ewę Wachowicz, która jest niezwykle miłą osobą. Następnie wraz z moją przyjaciółką Jolą zostałyśmy wybrane na jedne  z trzech kandydatek na Królową Balu i pewnie jedna z nas by wygrała, gdyby nie fanaberia jednego z jurorów, któremu nie podobały się wyniki i zarządził ponowne głosowanie. Co nie zmieniło faktu, że i bez korony świetnie się bawiłyśmy przez całą noc🙂  Zresztą jak zawsze. Grubo po północy kiedy opuściliśmy Kopalnię i wyjechaliśmy windą na powierzchnię okazało się, że alkohol nie działa 100 metrów pod ziemia, ale za to na ziemi i owszem. Na szczęście następnego dnia nigdzie się nikomu nie spieszyło.

Jurek OwsiakPo powrocie do Warszawy, Ex#2 odleciał z powrotem do Nowego Jorku natomiast ja umówiłam się z Piotrem Burczyńskim na odbiór moich dwóch wejściówek na Wielka Orkiestrę Świątecznej Pomocy. W tym celu wczesnym popołudniem spotkałam się na Ursynowie z moją serdeczną przyjaciółką Basią, która miała mnie podrzucić na Saską Kępę. Niestety po zaparkowaniu samochodu w ogromnej zaspie śniegu, przy wyjeździe z parkingu pękła nam rura wydechowa i wydawała z siebie takie dźwięki, że z całą pewnością przejazd na drugi koniec Warszawy, nie uszedłby uwadze policji. W związku z tym bardzo niechętnie, zmuszone byłyśmy udać się do najbliższego warsztatu samochodowego. Mechanicy mieli mocno rozbawione miny kiedy z hukiem wjechałyśmy do środka, tym niemniej wsadzili samochód na wysięgnik, podciągnęli go do góry i zaczęli przegląd. Po krótkiej chwili zaprosili nas na inspekcję. Przyznam, że jeszcze nigdy w życiu nie oglądałam samochodu od strony podwozia. To mniej więcej tak, jak oglądanie lewitującego mężczyzny od spodu (też nie oglądałam, ale wszystko przede mną), ale tak czy inaczej było to niezwykle ekscytujące doświadczenie. Okazało się, że mamy dwie opcje: zostawienie samochodu w warsztacie do czasu nadejścia zamówionej części albo klejenie, które działa, ale tymczasowo. Spojrzałyśmy z Basieńką najpierw na siebie, potem na mechanika i zgodnie odpowiedziałyśmy: Kleimy!

DSC_0547Kiedy kilka godzin później wróciłyśmy do warsztatu i godzinę później dotarłyśmy na Pragę była już późna noc i pora na wizytę u znajomych, według ogólnie przyjętych standardów, nie tylko polskich, była co najmniej nieprzyzwoita. Na szczęście tak Piotr jak i jego żona, Basia byli jeszcze na nogach, więc podziękowałam im za wyrozumiałość i anielska cierpliwość i dzierżąc w ręku moje pierwsze w życiu bilety VIP wróciłam do samochodu.

Wielka Orkiestra Swiatecznej PomocyW siedzibie Telewizji Polskiej na ulicy Woronicza pojawiłam się wraz z Karoliną w niedziele, 8-ego stycznia 2006 tuż przed 11-tą rano. Z dużym zaciekawieniem przyglądałyśmy się pracy ogromnej rzeszy wolontariuszy pracujących nad programem. Po jakimś czasie udało mi się dostrzec dynamikę rządząca tym wydarzeniem, która w pewnym sensie do złudzenia przypominała bóle porodowe gdyż uzależniona była od wejść na żywo na wizje, kiedy to napięcie uczestników sięgało Jurek Owsiakkulminacyjnego punktu, po czym następowało widoczne rozluźnienie, Owsiak ocierał pot z czoła, emocje opadały i wszyscy relaksowali się, aż do następnego „wejścia.” I tak abarot przez cały dzień. Czyli jak mówi Owsiak „Rockowa Jazda bez Trzymanki!”

KarolinaKrótko po tym jak dotarłyśmy do studia, Karolina została zwerbowana do trzymania tabliczek informujących o ilości wpłaconych na konto Orkiestry pieniędzy, zyskując dzięki temu lepszy widok z balkonu, natomiast ja zyskałam większa swobodę ruchu. W międzyczasie wpadłam na Piotra, który zaprowadził mnie do sąsiedniego studia gdzie odbywał się pokaz jak udzielić pomocy ofierze wypadku samochodowego. Pierwsza PomocNależy tu wspomnieć, że tematem przewodnim ówczesnej edycji była „Pierwsza Pomoc na drodze.”

Jurek OwsiakTak więc bez przeszkód brylowałam sobie pomiędzy dwoma studiami i ku mojemu rosnącemu zadowoleniu zauważyłam, że nikt mnie znikąd nie przeganiał, chociaż pchałam się tam gdzie diabeł już nie mógł. Ubrana w mój „znak firmowy” czyli wysokie szpilki, czarne spodnie, elegancką marynarkę w kratę w kolorze wściekłego różu, z emblematem VIP na szyi, zaopatrzona w profesjonalny aparat fotograficzny Nikon z ogromnym obiektywem nie przypominałam dziennikarki, a już na pewno nie wolontariuszki. DSC_0464Element konsternacji działał na moja korzyść, ponieważ nawet ochroniarze usuwali się, żebym mogła mieć lepsze ujęcia dzięki czemu udało mi się zrobić kilka unikatowych zdjęć z nieżyjącym już Profesorem Religą, które podobnie jak pozostałe Prof. Religa i Piotr Burczyńskizdjęcia z 14-tej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nigdy do tej pory nie zostały przeze mnie opublikowane.

Uczestnictwo w tak niezwykłym wydarzeniu jest ogromnym przeżyciem i jestem dozgonnie wdzięczna Piotrowi Burczyńskiemu za umożliwienie mi partycypowania w tym jedynym w swoim rodzaju przedsięwzięciu. Uważam, że w dużej mierze powodzenie i sukces Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zależy od całej rzeszy wolontariuszy, którzy z widoczną radością angażowali się w pracę nad sukcesem tego przedsięwzięcia wkładając ogromna ilość energii i radości w to co robią. Tak mnie zmotywowali swoją postawą, Anna Dymna z Karolinąże po zatrudnieniu się w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku zaproponowałam mojemu ówczesnemu szefowi projekt zorganizowania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na terenie Konsulatu. Konsul Generalny przyklasnął mojemu pomysłowi i w ten oto sposób w styczniu 2008 roku po raz pierwszy w historii, Konsulat RP w Nowym Jorku stał się jednym z satelitarnych przystanków Wielkiej Orkiestry. Przyznaję, że nie uczestniczyłam w przedsięwzięciu z ramienia DSC_0557Konsulatu, ponieważ w listopadzie 2007 roku przeniosłam się ze świata dyplomacji do świata biznesu, ale moja przyjaciółka, która przejęła po mnie pałeczkę doprowadziła projekt do końca, zresztą z ogromnym sukcesem. Niestety nigdy więcej nikt nie zdobył się już na podobne przedsięwzięcie w Konsulacie RP w Nowym Jorku … a szkoda.

DSC_0443Tak wiec w najbliższą niedzielę, 13 stycznia będziemy świadkami kolejnego wielkiego wydarzenia, czyli 21-szej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zawsze ogromne emocje i dużo dobrej zabawy.

A zatem … Sie ma!

Alicja

DSC_0518

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s