Spowiedź

images-2

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moim komentarzem wsadzam kij w mrowisko, ale ci, którzy mnie znają, a także ci którzy mnie nie znają, ale czytają mojego bloga, zdążyli się już niewątpliwie zorientować, że nic mnie tak nie rajcuje jak jawna prowokacja🙂.

Zupełnie przez przypadek, parę tygodni temu, umieściłam na Facebook-u Tomasza Lisa pytanie retoryczne zastanawiając się jak sobie radzi z obelżywymi opiniami na temat jego artykułów na blogu “Natemat” i proszę bardzo – wykrakałam sobie pierwszy🙂 Co mnie jednak najbardziej zadziwia to fakt, że najbardziej agresywni komentatorzy charakteryzują się największym prymitywizmem wypowiedzi często kalecząc jezyk polski. Oczywiście nie zamierzam odpowiadać na każdy komentarz w podobnej tonacji, ale tym razem nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności. Poniższy komentarz został zamieszczony przez Pana pod pseudonimem „Unkas” w nawiązaniu do artykułu „Mężczyźni pod lupą …”

no go item?????
co zdolna jest zrobic pseudo-lady-dama z kbańką w nosie,jesli grozi jej deportacja i nie ma pieniedzy na jedzenie….?wyznac milosc i ozenic sie…a potem kilka lat niepracowac skubnac troche kasy,w miedzyzasie nawet wbrew godnosci dac du…wiele razy i wszystko dla szmalu i papierow..zeby teraz pisac och ach E=mc nie kwadrat ale szscian…..ale kiszka ale szmelc…lepszej obludy nawet debilny Tusk nie wymysli

Sam fakt, że odpowiadam na Pana komentarz jest poniżej mojej godności, wiec element “pseudo-lady-damy” możemy usunąć z tego równania, bo oczywiście gdybym nią była nie poniżyłabym się do odpowiadania na powyższe zarzuty. Ale diabeł mnie kusi🙂 Co oznacza “kbańka w nosie” nie mam bladego pojęcia, ale jeśli chodzi o deportację, to owszem, groziła mi zaraz po przyjedzie do USA, ale wynikało to z głupoty urzędników INS-u, którzy jak większość urzędników w tym kraju, mają bardzo ograniczone pole widzenia i popełnią ogromną ilość błędów, która wynika z niewiedzy, Tak jak miało to miejsce w naszym przypadku, 28 stewardess pracujących w 1997 roku dla linii lotniczych Delta, kiedy urzędnicy INSu dali nam niewłaściwy rodzaj wizy. Kiedy poznałam mojego męża nie groziła mi deportacja. Po atakach na World Trade Center 11 września zostaliśmy zwolnieni w wyniku redukcji spowodowanej strachem pasażerów przed lataniem samolotami. I dokładnie wtedy mój obecny ex. namawiał mnie na małżeństwo w celu zatrzymania przeze mnie pracy i wiążących się y tym „benefits” w postaci darmowych biletów. Na co się nie zgodziłam🙂

Co do „wyznania miłości i ożenienia się” o którym Pan wspomina (tak nawiasem mówiąc, kobiety wychodzą za mąż) kilka miesięcy później, owszem wyznał mi miłość i poprosił mnie o rękę na tyłach JEGO domu na Forest Hills, tuż przy śmietnikach. Cholernie romantyczna sytuacja🙂 Sam ten fakt powinien był spowodować, że gdybym miała odrobine wyobraźni uciekłabym z dzikim wrzaskiem tam gdzie pieprz rośnie. Czyli bardzo daleko. A jednak nie uciekam – Mea Culpa. Tak wiec pomiędzy drugim a trzecim kubłem na śmieci, otrzymałam pierścionek zaręczynowy Tiffaniego, który kilka dni później poszliśmy zmniejszyć w firmowym sklepie na Manhattanie gdzie dowiedziałam się, że mój skąpy narzeczony nie zakupił go w sklepie Tiffany, ale u jakiegoś tandetnego dystrybutora, oczywiście za mniejsze pieniądze. Owszem, diament był od Tiffany, ale platynowy pierścionek nie, w związku z czym odmówiono nam zmniejszenia go. Fakt, że mężczyzna decyduje się na takie upokorzenie tuż przed ślubem, rzeczywiście nie najlepiej wróżyło na naszą wspólną przyszłość🙂 Niestety druga opcja, czyli zamiast pierścionka zaręczynowego, podróż poślubna na Fiji, była równie nieatrakcyjna, ponieważ było to dokładnie to samo miejsce, w które zabrał swoją pierwszą żonę w jego pierwszą podróż poślubną. Tylko piramidalna idiotka zgodziłaby się na tak jawne upokorzenie.

Jeśli chodzi o niepracowanie, to po utracie pracy jako Stewardessa dla linii lotniczych Delta, zdałam sobie sprawę, że jedynym sposobem na umocnienie mojej pozycji w tym kraju jest pójście na studia co też uczyniłam. Tym niemniej rok bez pracy, który mi Pan zarzuca, był najgorszym okresem w moim całym życiu i gdyby nie fakt, że miałam dziecko, prawdopodobnie popełniłabym samobójstwo. Na szczęście wytrzymałam, poszłam na studia, które pozwoliły mi odepchnąć od siebie złe myśli i przenieść moją energie, pasje i miłość z nieszczęśliwego małżeństwa na … wiedzę, naukę i poszerzanie horyzontów. Zresztą z ogromnym sukcesem.

„Skubnąć trochę kasy” – no cóż, tu też Pan przeholował, ponieważ mój związek nigdy nie był oparty na partnerstwie i mój „monthly allowance” na utrzymanie domu, był mniejszy o połowę nie tylko od tego co zarabiałam jako stewardesa (według mojego ex. byłam niczym więcej jak podniebną kelnerka i dzięki małżeństwu zostałam wyciągnięta z rynsztoka), ale również od tego co zarabiała jego sekretarka w firmie. Owszem wszystkim wydawało się, zresztą niesłusznie, że siedzę na kasie, ale niestety było to błędne myślenie. Owszem, mój ex-małżonek był hojny, ale nie dla rodziny🙂 Na przykład, w trakcie małżeństwa przekazał swojej byłej kochance i jej córkom, $70,000 uzasadniając to w sądzie jej kłopotami finansowymi. Biorąc pod uwagę fakt, że w tym czasie jego La Femme Fatale była po raz kolejny mężatką, najprawdopodobniej doprowadził do samobójstwa jej ówczesnego męża, który niewykluczone, że odkrył jej nowe źródło dochodu i nie mógł się z tym pogodzić, czego dowodził list pożegnalny. Ale nie zdradzajmy zbyt wielu elementów z mojej książki🙂

Co do wulgarnego określenia „dawać dupy” to przyznaję, że ma Pan niezwykle ciekawe spojrzenie na instytucję małżeństwa🙂 . Nawiasem mówiąc, bardzo chciałam „dawać dupy,” ale niestety dosyć szybko okazało się, że mój mąż jest impotentem, który cierpi na „short attention span” i ostatnie cztery lata małżeństwa spędziłam w celibacie, co domyśla się Pan, że dla osoby, która głosi na lewo i na prawo, że sex jest bardzo przyjemny, musiało być straszną torturą. Życie jest jednak pełne niespodzianek i w ostatnich latach okazało się, że mój ex odkrył w sobie cechy „pedofila.” Dzięki temu, osiadł na stale w Tajlandii i wykorzystuje tragiczną sytuację młodych kobiet w Krajach Trzeciego Świata, gdzie młode Tajki – używając Pana kwiecistego słownictwa – „dają mu dupy.” Sex trafficking jest niestety tematem, który jest ignorowany przez współczesne społeczeństwo, a przynajmniej nie poświęca mu się wystarczająco dużo uwagi aby wyeliminować ten problem i pomóc tym nieszczęsnym dzieciom, jako, że problem dotyczy również chłopców (Polecam film z Donaldem Sutherlandem „Human Trafficking” na Netflix). W związku z tym z całą pewnością, stanie się tematem jednego z artykułów na moim blogu.

Czy jestem odosobnionym przypadkiem? Niestety nie. Moja serdeczna przyjaciółka, wyszła za maź za homoseksualistę, którego siostry dopiero po ślubie i po urodzeniu się ich córki poinformowały moją przyjaciółkę, że całe rodzeństwo było przez długie lata gwałcone przez ojca w ramach zemsty na matce za rozwód. Po ośmiu latach męczarni, moja przyjaciółka zdecydowała się wreszcie zakończyć ten toksyczny związek, stawiając czoła rodzinie, jego i swojej oraz wspólnym znajomym, którzy nie rozumieli źródła problemu.

Natomiast co się tyczy Pana Tuska, ma Pan absolutną rację – nawet on nie wymyśliłby takiego „szmelcu zabarwionego obłudą”, bo takie sytuacje często nie widzą światła dziennego i wiele z nich brzmi zbyt nieprawdopodobnie aby miały być postrzegane za prawdziwe. Dla reszty świata byłam szczęściarą, żoną CEO największej i rozwijającej się Firmy IT w Nowym Jorku. Za kulisami tego teatru przechodziłam wewnętrzne piekło. Kobiety nie reklamują swojego cierpienia i próbują z nim żyć. Moja przyjaciółka Kate, Maria i ja, należymy do tych silnych kobiet, które dochodzą do pewnego momentu w życiu kiedy „enough is enough” i rozpoczynają samotną podróż przez życie, borykając się z ogromną ilością problemów, ale za to dużo szczęśliwsze emocjonalnie. Niestety nie wszystkim kobietom starcza siły, odwagi i wiary, żeby uwolnić się od tortury jaką jest życie z partnerem do złudzenia przypominającym „Świętoszka” Moliera i przeciwstawić się ludziom podobnym do Pana, którzy charakteryzują się głupotą i krótkowzrocznością.

Morał: Nigdy nie należy oceniać książki po okładce.

Alicja

6 responses to “Spowiedź

  1. Ala, po co Ty sie jakiemus burakowi tlumaczysz? Nie zna taki polskiego (gramatyki i prawidlowego slownictwa), a o „dawaniu dupy” wie tylko to, ze chcialby ja w koncu dostac. Od kogokolwiek!😉

    • Hey Sylwia, też to wzięłam pod uwage, ale poźniej pomślałam sobie, że może warto uświadomić moim czytelnikom, że moja niezachwiana wiara we własne siły, ogromna radość życia i poczucie humoru nie wynikaja z tego że życie miałam usłane rożami, ale z tego, że zawsze miałam pod górę i absolutnie nic z tego co czytelnicy znajdują na moim blogu, a w niedalekiej przyszłości także w mojej ksiażce, nie jest podszyte ani fałszem ani obłudą. To po prostu życie, może nietypowe, ale moje😉 Poza tym, może byłoby nam wszystkim łatwiej, gdybyśmy „umieli otworzyć oczy na ciemność.”*
      Alicja
      *cytat autorstwa Mari Pawlikowskiej Jasnorzewskiej pochodzi z komentarza Marysi w artykule „Szał Uniesien” z 14ego wrzesnia.

  2. Elzbieta Jaworska

    za Sylwią – jadowite bełkoty buraka jednak bym olała, szkoda zachodu…

    • Wiem🙂 może gdybym nie miała cech zodiakalnego lwa, przeszlabym obojętnie nad zarzutami, ale wrodzona wola walki powoduje, że zawsze kroczę przez życie z tarczą … nigdy na niej …😉

  3. Teresa Moszczynski

    Alu, komentarz Pana lub Pani “Unkas” najlepiej przykrycic puszystym ogonem milczenia, zalosne po prostu.
    Bezinteresowne oczernianie Twojej osoby pod pseudonimem to zwyczajne internetowe trollowanie. Jedyna rzecz jaka zaintrygowala mi w tym idiotycznym komenatrzu to ta “kbańka w nosie”, mam nadzieje, ze Pan lub Pani Unkas oswieci nas w tym wzgledzie bo byc moze jest to cos bardzo waznego, czym nalezy sie jak najszybciej zainteresowac😉.

  4. Na hasło „kbańka” w necie wyskakuje …. tylko twój blog🙂 stawiam na kolczyk w nosie. Są ludzie którzy chyba hobbystycznie wchodzą wszędzie na blogi i dyskusje i specjalnie sieją zamęt. Chyba cieszy ich sam fakt jak wkurzają rozmówców.
    „Olać i podpalić „

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s