Paris, Black Widow and Foie Gras Pate

images-3

Po tygodniowym pobycie w Cannes na południu Francji, odwiedzeniu Muzeum Oceanograficznego Jacque Cousteau w Monaco, spowodowaniu kilku-kilometrowego korka na nadmorskiej trasie z Cannes do San Tropez po tym jak zgasł mi silnik kiedy zapomniałam jak się prowadzi samochód z ręczną skrzynią biegów🙂 po rozkoszowaniu się niebiańskimi widokami Prowansji  i przeżyciu kulinarnych uniesień w restauracjach Aix-en-Provence – nadszedł wreszcie czas na odwiedzenie historycznych zakątków Marsylii, a następnie mój ukochany Paryż.

2776-so-galerie-photominiaturefacade-fr2Przed wyjazdem do Europy postawiłam sprawę na ostrzu noża i zdecydowanie odmówiłam pobytu w popularnych hotelach przy głównej Alei Champs-Elysees w okolicach Louvre. Moje nastawienie do Paryża ma znamiona artystycznego kultu i jeżeli Paryż to tylko Boutique Hotels, malutkie romantyczne restauracje, tętniące życiem uliczki i wszechobecna sztuka. Wprawdzie mój drugi ex-małżonek nadawał się do romantycznych klimatów jak wół do pchania karuzeli, 2776-so-galerie-photominiaturechambren511-fr2ale i tak postawiłam na swoim i dzięki temu zaraz po przyjeździe do Paryża zamieszkaliśmy w samym sercu Latin Quarter, na poddaszu przytulnego Hotelu D’Angleterre przy 44 Rue Jacob.  Moj nietypowy wybór oraz moje paranoiczne zamiłowanie do artystycznych klimatów okazało się w pełni uzasadnione kiedy okazało się, że jednym z częstych gości hotelu był, Ernest Hemingway. Również Charles August Lindberg, zamieszkał w Hotelu D’Angleterre w noc poprzedzająca przelot nad Atlantykiem, natomiast Simone de Beauvoir oraz Jean Paul Sartre często spotykali się nieopodal hotelu w Café les deux Magots. Jako ciekawostkę podam, że budynek, który swego czasu był siedzibą Ambasady Wielkiej Brytanii był również miejscem niezwykłego historycznego wydarzenia. Otóż, 3 września, 1783 w ogrodach Ambasady miały miejsce przygotowania do podpisania dokumentu  znanego pod nazwą “Traktatu Paryskiego” uznającego niepodległość Stanów Zjednoczonych.  Tak więc jeśli chodzi o lokalizację mogę bez cienia wahania stwierdzić, że nie bez powodu czułam się w pełni usatysfakcjonowana🙂

Okolica Hotelu D’Angleterre tętniła życiem od wczesnych godzin porannych, podobnie zresztą jak okoliczne restauracje, które otwarte były do późnych godzin wieczornych. W powietrzu unosiła się mieszanka aromatów zdominowana przez wszechobecny zapach naleśników dochodzący z ulicznych Creperie. Dzięki temu moje ukochane Crepes avec chocolate pochłaniałam z uporem maniaka nawet po północy, za każdym razem mijając się w drzwiach hotelu ze zdrowym rozsądkiem. Codziennie rano z radosnym podnieceniem wyskakiwałam z łóżka, otwierałam na oścież okna na poddaszu naszego hotelowego pokoju i wdychając rześkie wrześniowe powietrze z żywym zainteresowaniem przyglądałam się okolicznym budynkom z malutkimi balkonikami, które podobnie jak w Polsce, przystrojone były girlandami pelargonii.                                                                                                              – Bonjour! J’aime Paris!                                                                                                                  2776-so-galerie-photominiaturesalledepetitdejeuner1-fr2W następnej kolejności budziłam moje śpiochy po czym udawałam się do malutkiej Brasserie w budynku hotelu, gdzie rozkoszowałam się poranna herbatką i świeżymi croissant z dżemem truskawkowym:                                                                                                                                     – Qui, Je suis Parisienne🙂                                                                                                                 I to właśnie kocham w Europie – niezależnie od tego czy znajdziecie mnie o poranku w Wenecji, Mediolanie, Moskwie czy Paryżu – francuskie rogaliki i aromatyczna herbata Earl Gray z odrobiną mleka i brązowym cukrem to podstawa mojego porannego rytuału. Bez tego ani rusz🙂 Natomiast, gdyby przyjemność jedzenia croissant można było zobrazować, z całą pewnością porównałabym ją do widoku kotki mruczącej z rozkoszy kiedy drapie się ja delikatnie za uchem.

Codziennie, zaraz po śniadaniu, zwiedzaliśmy zabytki i to zdecydowanie nie w sposób charakterystyczny dla Amerykanów, którym Paryż kojarzy się głownie z modą i zakupami, podobnie jak Londyn z Domem Towarowym Harrods. No i pewnie za brak tolerancji i radykalne poglądy o mały włos nie roztrzaskałam sobie głowy waląc nią z całej siły w posąg Gargoyle na wieży Katedry Notre Dame. images-2Gargoyle dalej tkwił niewzruszony w tym samym miejscu nad wejściem do dzwonnicy natomiast ja musiałam usiąść na pięć minut i poczekać, aż wszystkie gwiazdki wirujące wokół mojej głowy, wrócą z powrotem na nieboskłon. Jakoś jednak nie zauważyłam żeby mi od tego uderzenia złagodniał charakter🙂  W tym artykule nie będę się jednak rozwodzić na temat zabytków Paryża – od tego są przewodniki🙂 Jednak w związku z tym, że nic nie sprawia mi większej przyjemności niż sztuka kulinarna – a w końcu Paryż jest kulinarnym Parnasem dla koneserów dobrej kuchni – i jeżeli mówię, że coś jest orgazmiczne to najczęściej używam tego określenia do wyrażenia smaku aniżeli erotycznych uniesień – a zatem jeżeli mówię Paryż – to zdecydowanie mam na myśli Foie gras we wszystkich cudownych odmianach🙂

Do uroczego miasteczka Villett położonego na północ od Paryża dotarliśmy w piątek przed południem przywiezieni przez Jean Luc – przyszywanego brata mojego drugiego ex-małżonka – który wraz z żoną Teresą i dwiema córkami mieszkał w typowym, charakterystycznym dla francuskiego pejzażu, wiejskim domu  zbudowanym z kamienia. Budynek miał niezwykle ciekawą architekturę oraz co najważniejsze, piwnicę pamietającą czasy kiedy służyła jeszcze jako winiarnia, a którą potem Jean Luc przekształcił na biuro. Po zjedzeniu lekkiego lunchu i zwiedzeniu okolicy, wspólnie z Jean Luc udaliśmy się do kuchni gdzie popijając wyśmienite czerwone wino oddaliśmy się przygotowywaniu Pasztetu z Foie Gras, którego Jean Luc obiecał, że mnie nauczy podczas jego ostatniego pobytu w Nowym Jorku.

recipe-fuagra1-1-300x296Nie ukrywam, że w pierwszym momencie doznałam szoku, bo zupełnie nie wiem dlaczego wydawało mi się, że wątroba gęsi musi być czerwona. Biała masa, którą Jean Luc położył przede mną i kazał mi z niej wyjąc mikroskopijnych rozmiarów żyłki wydawała mi się wyjątkowo odrażająca. Tym niemniej kusząca perspektywa świeżej bagietki z rozpływającym się w ustach delikatnym Foie Gras spowodowała, że wstąpiły we mnie nowe siły. W między czasie rozmawialiśmy na tematy kulinarne oraz zaplanowanej na następny dzień wycieczki do Versalu, kiedy nagle Jean Luc przypomniał sobie o niezwykle fascynującej wystawie, która miała miejsce w Paryżu, a która nota bene jest głęboko związana z tematyką mojego bloga. Wystawa została zorganizowana przez naukowców badających zmiany zachowań w świecie zwierząt, a jedna z ekspozycji dotyczyła procesu ewolucji instynktu samozachowawczego u samca pająka z gatunku Czarna Wdowa. Ekspozycja była tak fascynująca, a zarazem komiczna, że postanowiłam ją przytoczyć.

Jak wiadomo, samica Czarnej Wdowy ma niezwykle konsumpcyjne nastawienie do roli samca w jej życiu (dalekiej od Shakespearowskiego wzorca), a szczególnie do perspektywy wspólnej kolacji połączonej z seksem, przy czym samiec nigdy nie budzi się u boku Czarnej Wdowy na wspólne śniadanie🙂. Jakie było jednak zdziwienie naukowców, kiedy zaobserwowali zmiany w instynkcie samozachowawczym samców Czarnej Wdowy, który spowodował wytworzenie systemu obronnego na bazie … cwaniactwa (why am I not surprised?) W pewnym sensie udowadnia to, że nawet insekty mają zdolność kreatywnego myślenia🙂

Otóż, naukowcy badający zachowanie pająka Czarnej Wdowy zauważyli, że niektórym samcom z tego gatunku udawało się jednak przeżyć akt kopulacji. Jakie było ich zdziwienie kiedy odkryli, że samiec pająka zaczął pojawiać się z prezentem. Element dywersji okazał się niezwykle skuteczny, gdyż samica zainteresowana odpakowywaniem muchy szczelnie zawiniętej w pajęczą sieć, nie zwracała uwagi na samca, który akurat w tym czasie zajęty był kopulowaniem z samicą, która najwyraźniej nie miała podzielnej uwagi i bardziej podniecała ja perspektywa otworzenia prezentu niż bzykający ja pająk. Suma Summarum, pająk uchodził z życiem natomiast Czarna Wdowa zjadała odpakowaną muchę. Tym niemniej, jak każdy facet, tak i samiec pająka zabłysnął w pewnym momencie pragmatyzmem i zdecydował, że w sumie nie warto się wysilać. W związku z tym przy następnej okazji, naukowcy zaobserwowali, że pająk nadal przynosił prezent dla samicy z tym, że po rozpakowaniu zawiniątka, Czarna Wdowa przekonywała się, że w środku nie ma muchy, podczas gdy samiec „zdążył już zrobić swoje” i uciekł. Nie wiem do jakich dalszych wniosków doszli naukowcy, ale przestroga dla Panów, którzy czytają mojego bloga: Ten numer przechodzi tylko raz :)

Natomiast co się tyczy Pasztetu z Foie Gras – po upieczeniu i wstawieniu do lodówki na całą noc, zjedliśmy go następnego dnia na lunch ze świeżą bagietką popijając czerwonym winem – przy czym wszyscy pozostaliśmy zupełnie obojętni na „kosmiczną” zawartość kalorii w tym potencjalnie „lekkim lunchyku.” Na prawdę trudno nie zachwycić się urokami życia na francuskiej wsi🙂

Alicja

Przepis na Pasztet z Foie Gras

images-1

Około 600 gram wątróbki z gęsi

Szczypta soli

Szczypta czarnego pieprzu

1 łyżka stołowa Porto albo Sherry

1 łyżka stołowa Koniaku albo Armagnac

Wątróbkę należy umyć pod zimna woda i usunąć żyłki. Nie należy zwracać uwagi na zniszczenie struktury wątróbki która jest niezwykle delikatna i „rozpada się w palcach.” W tym przypadku całość zostanie umieszczona w naczyniu do pieczenia wiec kształt wątróbki nie ma znaczenia.

Następnie należy namoczyć wątróbkę w naczyniu z mlekiem i włożyć do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu z lodówki, proszę odsączyć mleko i posypać wątróbkę solą i pieprzem. Następnie wątróbkę należy umieścić w naczyniu do pieczenia, zalać całą masę zmieszanym Koniakiem z Porto i przykryć naczynie srebrną folią.

Piec w temperaturze 95-100 C przez 35-40 min. Po upieczeniu i ostygnięciu pasztet należy włożyć do lodówki na całą noc.Następnego dnia pasztet z Fois Gras należy wyłożyć na deseczkę i podawać z bagietką albo tostami i konfiturą z fig.

Smacznego

 

 

4 responses to “Paris, Black Widow and Foie Gras Pate

  1. Alu, chyba na te degustacje to polece do Francji albo przynajmniej do Ciebie do Nowego Jorku, bo nijak nie znajdę tu surowej gesiej watrobki. Cudownie opisujesz te kulinarne doznania!! Na to konto wylogowuje sie i pedze do kuchni coś przegryzc. I nie bede już nawet tak bardzo wybredna…

  2. Alicjo, z najwieksza przyjemnoscia!!! Wlasnie siedze sobie przed telewizorem (co jest u mnie czynnoscia nietypowa) i ogladam party zorganizowane w Ratuszu, zorganizowane z okazji wreczanych dzis nagrod Nobla. Jest na co popatrzec, piekne kreacje, bajeczny wystroj a na stole…same pysznosci. W tutejszej restauracji mozna sobie zamowic menu z kazdego roku noblowskiego, siegajac kilkadziesiat lat wstecz. Oczywiscie nalezy zamowic z duzym wyprzedzeniem i przygotowac sie na spory wydatek. Ale wyobraz sobie, wchodzisz do bajecznych wnetrz Ratusza i prosisz na przyklad: menu z 1958 roku poprosze (moj rok urodzenia). Prosisz i masz! Moze jednak wpadniesz tutaj??? Zapraszam zawsze i nieustajaco… Maria

    • Maria, przyjezdzaj do Nowego Jorku jak najszybciej – Manhattan zima tez jest piekny🙂 Jak sie wreszcie uporam z paroma projektami na miejscu i wreszcie zaczne zyc jak czlowiek to sie sama do ciebie wprosze – w Sztokholmie bylam tylko dwa razy i nie wszystko zobaczylam, a jest na prawde uroczy. A co do Paryza jedziemy razem – juz pachnie mi kawa i rogaliki francuskie na sniadanko … mniam🙂
      A co do pomyslu z menu na wszystkie Noblowskie kolacje to niebywale przedsiewziecie … domyslam sie ze jest mniamuszne🙂 Baw sie dobrze i zycze ci smacznego🙂
      Caluski,
      Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s