„The New Cow Theory” czyli dlaczego mężczyźni zdradzają

Siedziałam na kanapie przed telewizorem bezmyślnie przyglądając się napisom na ekranie, wsłuchując się  jednocześnie w muzykę towarzyszącą końcówce filmu. Obok mnie, w martwym bezruchu, siedziała moja własna dusza, głęboko zamyślona i podobnie jak ja rozdarta emocjonalnie pomiędzy smutną rzeczywistością, a głupią nadzieją. Jako emancypantka z krwi i kości, zażarcie broniąca swoich przekonań, niczym trzygłowy Cerber broniący wejścia do Hadesu, nie bardzo mogłam się pogodzić z zakończeniem filmu, szczególnie, że wszystko co wydarzyło się wcześniej w stu procentach odzwierciedlało moje poglądy na tematy stosunków męsko-damskich. Niespodziewana końcówka z Happy Endem zachwiała całym moim jestestwem. Z drugiej jednak strony, romantyczna i pełna naiwności cześć mojej duszy, siedząca tuż obok mnie, strasznie chciała wierzyć, że jednak możliwe jest znalezienie partnera, o poglądach podobnych do moich, kompletnie pozbawionego perfekcji, co w rzeczywistości czyniłoby go najbardziej pożądanym i atrakcyjnym facetem na świecie. Ale nie uprzedzamy faktów. W poprzednim blogu obiecałam, że zastanowimy się nad tym dlaczego mężczyźni nas zdradzają, więc czas najwyższy przejść do sedna sprawy.

Romantyczna komedia „Someone like you” z Ashley Judd i Hugh Jackman, oparta na książce Laury Zigman „Animal Husbandry” wpadła mi w ręce przez zupełny przypadek. Jest to pełna humoru historia Jane Goodale, która nie bez powodu nosi imię i nazwisko znanej kobiety-naukowca studiującej zachowanie szympansów w Kenii, a która próbuje znaleźć logiczne wyjaśnienie: „dlaczego mężczyźni nas zdradzają” a co więcej … „dlaczego ciągle nas porzucają”. Otóż po kolejnej miłosnej porażce z Rey, producentem „talk show” nad którym wspólnie pracują, Jane zmuszona jest znaleźć nowe mieszkanie i w efekcie przeprowadza się do kolegi z pracy. Eddie, który jest dla odmiany niepoprawnym kobieciarzem, stanowi zaprzeczenie wszystkiego czego Jane szuka w potencjalnym partnerze. Przyglądając się tym dwóm nad wyraz kontrastowym charakterom Jane zaczyna się zastanawiać nad przyczyną męskich zachowań. Wkrótce znajduje odpowiedź na to nurtujące nas pytanie.

Po przeczytaniu niedzielnej sekcji The New York Time Magazine poświęconej odkryciom naukowym, Jane dochodzi do wniosku, że powodem dla którego mężczyźni nas zostawiają i nigdy nie wracają jest … The New Cow, czyli Nowa Krowa.  Teoria oparta jest na doświadczeniach jakie przeprowadzili naukowcy na … byku. Otóż po przedstawieniu mu nowej krowy do zapłodnienia, byk zabrał się „do roboty” z typową dla każdego samca werwą pozbawioną jakichkolwiek zahamowań. Jakie jednak było ich zdziwienie, kiedy następnego dnia, po przyprowadzeniu mu tej samej krowy, byk nawet na nią spojrzał. Naukowcy wpadli więc na pomysł, żeby wysmarować Stara Krowę, zapachem Nowej Krowy i tak wypachnioną, ponownie przyprowadzili do byka. Byk niestety i tym razem nie dał się nabrać – dla niego była to nadal Stara Krowa z tym, że INCOGNITO.

The New Cow Therory zrodziła się wiec nie tylko ze złamanego serca, ale też z doświadczenia naukowego, które nasuwało jeden bardzo smutny wniosek: większość mężczyzn jest znudzona uprawianiem seksu z tą samą krową … w związku z tym, prędzej czy później wszystkie staniemy się dla nich The Old Cow.

Zafascynowana tematem sięgnęłam do innych źródeł naukowych i w wyniku poszukiwań przekonałam się, że niestety teoria Nowej Krowy pielęgnowana jest przez większość samców z gatunku ssaków. Otóż Glenn Wilson w książce The Great Sex Divide doszedł do podobnych wniosków przeprowadzając doświadczenia na szczurach. W momencie, kiedy samiec szczura „przedstawiony” jest w klatce samicy szczura, jego aktywność seksualna jest początkowo niezwykle wysoka. Niestety, w miarę upływu czasu jego zainteresowanie samicą spada i mimo, iż jej zachowanie w stosunku do niego nie uległo zmianie, w ostateczności libido szczura spada do zera. Jednak w momencie kiedy „stara” samica, The Old Cow, zostaje wymieniona na nową szczurzycę, samiec ponownie nabiera wigoru i wraca mu poprzedni entuzjazm. Jeżeli dodamy do tego inne naukowe odkrycie, które dowodzi, że tylko 5% wszystkich zwierząt na świecie żyje w związkach monogamicznych, można by się zastanowić dlaczego mężczyźni zawracają sobie głowę romantycznymi dyrdymałami skoro i tak 95% z nich zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że prędzej czy później i tak nas zdradzi i porzuci.

Wniosek nasuwa się sam: większość mężczyzn cierpi na Patologiczna Formę Narcyzmu, która objawia się na eksploatacji kobiet w celu zaspokojenia własnego EGO. Do podobnego wniosku doszła również bohaterka filmu Jane z jej przyjaciółką Liz, kiedy wpadły na pomysł stworzenia fikcyjnego Instytutu Patologicznego Narcyzmu. Uważam, że to świetny pomysł i prawdopodobnie przyjąłby się wszędzie, niezależnie od szerokości geograficznej. Podczas gdy żony niewiernych mężów przechodziłyby zewnętrzną reinkarnację w Instytucie Odnowy Ireny Eris, męska cześć ludzkiego gatunku poddawana byłaby odnowie wewnętrznej polegającej na „ODNARCYZOWIENIU.” Zabieg taki trwałby pieć dni i powinien być powtarzany co trzy miesiące w celu zapewnienia efektywności kuracji🙂.

W pierwszej kolejności nie omieszkałam podzielić się Teoria Nowej Krowy z moją serdeczną przyjaciółką, bardzo ciekawa jej opinii. Oczywiście najpierw przez pół godziny śmiała się do łez po czym z typowym dla niej empirycznym podejściem do życia, przypomniała mi o istnieniu innej znanej teorii, do której również nawiązano w filmie: Copulatory Imperative. Zwrot ten używany jest w stosunku do samców wszystkich gatunków i wyjaśnia dlaczego mężczyźni to babiarze niezdolni do życia w monogamicznym związku.  Niestety natura, która jest silniejsza od mężczyzn, zmusza ich do ciągłego poszukiwania nowych partnerek, niezależnie od tego, że poprzednia partnerka była idealną kandydatką na resztę życia. Zwierzęcy instynkt u mężczyzn jest silniejszy od potrzeby związania się na stałe z jedną partnerką. Powód? Plemniki –  a dokładniej – ilość plemników w spermie🙂. Otóż kobiety produkują przeciętnie jedno do dwóch jajeczek, przez co bardziej są zainteresowane stałym partnerem, który w odpowiednim momencie stanie na wysokości zadania. W przypadku mężczyzn wszystko sprowadza się do biologicznej potrzeby przedłużenia gatunku, czyli ulokowaniu przeciętnie od 40 do 600 milionów plemników w pobliżu jak największej ilości jajeczek.

Wygląda na to że, z naukowego punktu widzenia, perspektywa znalezienia stałego partnera o poglądach odmiennych od Copulatory Imperative nie zapowiada się zbyt obiecująco szczególnie, że sama nauka dowodzi, że mężczyźni „kochają” sferycznie … czyli we wszystkich kierunkach🙂 Natomiast, na bazie własnych doświadczeń uważam, że znalezienie Mr. Right graniczy z cudem i wszystko sprowadza się, tak czy inaczej, do ślepego przypadku. Zresztą dokładnie tak samo jak w filmie do którego obejrzenia zachęcam wszystkie czytelniczki🙂

Sometimes it feels good to be proven wrong. So lets not lose hope🙂

Alicja

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s