“Why Men Love/Marry Bitches” – czyli dlaczego warto być Zołzą

Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez uchylone okno do sypialni. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do siebie – kolejny pięknie zapowiadający się dzień – i jak tu nie kochać pogody w Nowym Jorku🙂 Wyskoczyłam z łóżka, pobiegłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Potem podeszłam do drzwi na taras i otworzyłam je na oścież. Lekki wiatr od zatoki delikatnie musnął moja twarz rozwiewając opadające na ramiona włosy. W oddali błyszczała sylwetka Manhattanu tonąca w promieniach wschodzącego nad Brooklynem słońca:              –       I Love You New York! – wykrzyknęłam w duchu i udałam się do łazienki.

W drodze do pracy pełna pozytywnej energii przyglądałam się z zainteresowaniem parze, która wsiadła do metra na Wall Street. On – niezwykle przystojny, bardzo wysoki, dobrze zbudowany brunet z włosami równo zaczesanymi do tylu i bardzo seksownym tyłeczkiem (nic na to nie poradzę, widziałam go od tylu, a spoglądanie na tyłeczki nie jest zarezerwowane ekskluzywnie tylko dla mężczyzn) pląsał jak kotka w rui wokół swojej partnerki. Ona – jak przystało na typowa Azjatkę, bardzo powściągliwa w okazywaniu mu uczuć i nietypowa jeśli chodzi o nadmiar wagi, aczkolwiek bardzo ładna. Miała na sobie nieskazitelny makijaż i eleganckie ubranie, a drogie dodatki w postaci torebki Louis Vuitton i markowych butów ewidentnie świadczyły, że obok dobrego smaku ma również świetnie płatną pracę. Jej partner co chwila pochylał się nad nią całując ją w policzek, lub czule szepcząc jej coś do ucha, poprawiając od czasu do czasu niesforny kosmyk włosów, który opadał jej na czoło. Przyznam, że widok godny był pozazdroszczenia, chociaż uczciwie przyznam, że daleka byłam od tego uczucia.

Nagle katem oka dostrzegłam, że zwolniło się miejsce siedzące i natychmiast nastroszyłam się jak lwica ruszająca na polowanie.                                                                –       To cholerne deja vu dobije mnie kiedyś – pomyślałam.                  Przypomniałam sobie mianowicie, jak Ewa zadzwoniła do mnie pewnego dnia wieczorem, oburzona zaobserwowaną w metrze sceną, zresztą po raz kolejny, która ewidentnie wskazywała na stopniowe zanikanie szacunku dla kobiet wśród płci męskiej w Nowym Jorku. Nie będę uprzedzać faktów, wiec wrócę do mojej własnej sceny, ale słowa Ewy grzmiały w mojej głowie niczym trąba Jerychońska.

Pamiętając komentarz mojej przyjaciółki, zdecydowałam, że nie zajmę wolnego miejsca, mimo iż byłam bliżej i jak ta żmija ukryta w poszyciu leśnym, poczekam cierpliwie na rozwój sytuacji, bo aż mnie skręcało z ciekawości, żeby zobaczyć co zrobią moje “zakochane ptaszki.” Jakie było moje zdziwienie, kiedy para skierowała się w stronę wolnego miejsca, a mężczyzna, nawet nie pytając o zdanie swojej partnerki, która bądź co bądź była kobieta, bez pardonu zajął miejsce siedzące podczas gdy dziewczyna stanęła nad nim uważając prawdopodobnie zaistniałą sytuację jako zupełnie naturalną!!! Jeśli chodzi o mnie, diabeł wstąpił mi za koszule i naprawdę kosztowało mnie to ogromnie dużo wysiłku, żeby się powstrzymać od zapytania jej: “Are you out of your F … ing mind?” Trudno jest mi powiedzieć, co rozjuszyło mnie bardziej: kompletny zanik tradycyjnych wartości wśród mężczyzn, czy też całkowity brak szacunku dla samej siebie uzewnętrzniający się coraz częściej wśród kobiet. Niestety, jak dla mnie powiało zgrozą i gdybym była Panem Nowowiejskim z trylogii Sienkiewicza pewnie ile sił w piersi krzyknęłabym: „Gore”!!! Wiem jednak, że krzyki na nic się tu zdadzą, więc przejdę prosto do meritum sprawy🙂

Jak wspomniałam w jednym z moich artykułów (krytykując felieton zamieszczony w “Wysokich Obcasach” na temat Zołz, który dowodzi, że niektórym dziennikarzom wydaje się, że ich czytelniczki to kompletne idiotki🙂

                                               Men Love Bitches!

Jest to fakt, który nie tylko należy zapamiętać, ale również wpisać sobie do złotych myśli w pamiętniku, iPhonie, na lustrze w łazience oraz na drzwiach lodówki. Mężczyźni mają charakter myśliwego i są stworzeni do ciągłej pogoni za zwierzyną. Dla mężczyzny zdobywanie kobiety jest wyzwaniem, w związku z tym, pozbawienie go tej przyjemności świadczy o głupocie partnerki. Mężczyźni szanują kobiety, które mają godność i szacunek dla samej siebie. Absolutnie, nie mam tu na myśli złego traktowania mężczyzn, co to to nie. Przede wszystkim należy zapamiętać, że:

                                     Zołza nie jest potworem!

Zołza jest inteligentną, zadbaną, zadowoloną z życia, szczęśliwą, asertywną, konsekwentną, przekonaną o swojej wartości kobietą, która wie czego chce, a co więcej – rozumie oczekiwania mężczyzny i wychodzi im na przeciw. Na potwierdzenie mojej opinii, pozwólcie, że przytoczę kilka cytatów z książki “Why Men Marry Bitches” (“Dlaczego Mężczyźni Zenia się z Zołzami”) autorstwa Sherry Argov:

Nic nie ma dla mężczyzny większej wartości, niż to na co musiał długo czekać, pracować i męczyć się aby to osiągnąć” – czyż nie ma w tym dużo racji? Wracając do „Rule” #4 „Nic mu nie ułatwiaj” – Im więcej się namęczy, tym bardziej będzie cię kochał i doceniał🙂

Kiedy mężczyzna widzi, że jesteś szczęśliwa, ale równocześnie jest świadom tego, że równie dobrze możesz być szczęśliwa i bez niego, to właśnie wtedy nie będzie chciał cię zostawić. Kiedy jesteś szczęśliwa, jesteś sexy” – święta prawda! Jeżeli nie wisisz na jego ramieniu jak stare futerko z lisa podążając za nim jak ćma, ale brylujesz w towarzystwie i zachwycasz swoja inteligencją, elokwencją i poczuciem humoru rozbudzisz w nim chęć posiadania i pożądania. Jeżeli jesteś atrakcyjna dla innych, będziesz również atrakcyjna dla niego. Szara ćma nie jest ani seksowna ani atrakcyjna.

“Im bardziej jesteś od niego niezależna, tym bardziej będzie tobą zainteresowany” –Amen!

“Mężczyzn intryguje wszystko czego nie mogą kontrolować” – I wlasnie dlatego  jeżeli twój partner zaplanował wypad na golfa ty nie trać ani chwili i po jego przyjeździe wybierz się z przyjaciółkami na kilka dni do Spa  i postaraj się nie sprawdzać zbyt często komórki.

„Jeżeli mężczyzna cię lubi, będzie próbował odkryć co lubisz. Jeżeli sprawi ci przyjemność, będzie się czuł pewniej. Wszystko co robią mężczyźni ma na celu zrobienie na kobietach wrażenia.” – ten cytat nie wymaga komentarza.

 Zołzy nie interesuje co myślą o niej inni ludzie ponieważ bardzo dobrze czuje się we własnej skórze i nie stara się żyć według standardów innych ludzi, ale swoich własnych. Natomiast zasada numer jeden w która wierzy każda Zołza jest:

 “W romansie, nic bardziej nie pociąga mężczyzny, niż kobieta która ma godność i jest dumna z tego kim jest.”

I Bede broniła tej prawdy jak niepodległości, bo sama wiele razy słyszałam od mężczyzn “imponujesz mi tym, że wiesz czego chcesz.” Posiadanie własnego zdania, które jest odmienne od tego jakie ma twój mężczyzna jest dużo bardziej intrygujące niż bycie uległa. Zapamiętajcie:

                                    ULEGŁA = NUDNA.

Jeżeli jesteście przewidywalne, znaczy to, że jesteście nieciekawe. Malutka demonstracja niepoczytalności tu i tam dobrze zrobi każdemu mężczyźnie. To też wiem z autopsji🙂

Co przywodzi mi na myśl jednego z moich porozwodowych partnerów, który chciał nie chciał przewinie się przez mój blog jeszcze kilka razy. Otóż, na samym początku naszej znajomości powiedział mi, że: „lubi jak kobiety trzymają go w niepewności.” Nie bardzo rozumiałam wtedy co miał na myśli, ale po przeczytaniu książki Sierry Argon wszystko nabrało sensu. Skoro większość mężczyzn chce grać w związku role Syzyfa, który przez cale życie pcha pod górę kamień, to uważam, że trzeba im to zapewnić.

A podsumowując moje wywody na temat stosunków męsko damskich, chciałabym podać wam trzy podstawowe zasady, którymi sama się kieruje:

Primo: Kobieta jest w stanie być szczęśliwa tylko wtedy, kiedy nie będzie utożsamiać swojego szczęścia z obecnością mężczyzny w jej życiu.               Secundo:  Szczęście które ja określam jako radość życia należy umieć znaleźć w sobie, a nie w innych. (Pasożytnictwo ma bardzo krótkie nóżki).                          Tertio: Nigdy nie należy zapomnieć o szacunku dla samej siebie co z autopsji wiem, że nie jest takie proste, kiedy miłość oślepia nas niczym zorza polarna, ale nadal uważam, że z uporem godnym naśladowania należy egzekwować od mężczyzn szacunek poczynając od wolnego miejsca w metrze, a kończąc na ewakuacji tonącego statku.

Alicja

2 responses to ““Why Men Love/Marry Bitches” – czyli dlaczego warto być Zołzą

  1. Alu, czytanie Twojego bloga przy posiłku jest jak najlepszy deser. Właśnie siedzimy z Karo w kuchni, tez opromienionej jesiennym słońcem. Nie wiesz ile razy smialysmy sie czytając głośno Twoje spostrzeżenia. Wprawilas nas w doskonały humor, nie tylko poprzez cudowna lekkość Twoch postów, ale rownież wspaniale i dowcipnie opisane spostrzeżenia. Tradycja niestety umiera. Szwecja jest tak wyemancypowana, ze trudno to opisać. Tu mężczyźni nawet witajac sie z kobieta nie podnoszą sie z krzesła, chyba ze są w restauracji i inni ich widza. Pozerstwo na każdym kroku. Ale prawda jest taka, ze Szwedki kompletnie nic od mężczyzn nie wymagają, wyemancypowaly sie na własne życzenie i teraz ponoszą tego konsekwencje. Szacunek w relacjach jest rzadko spotykany, bo kobeta z reguły nie stawia żadnych przeszkód w nawiązaniu bliższej relacji. One night stand to tu norma. Wiec poniekąd trudno panom sie dziwić, ze nie tracą czasu na rozwijanie swoich instynktow lowieckich, skoro zwierzyny pełno wokół i aż sie prosi, by ja dopaść bez zbędnych ceregieli. Szkoda mi młodych dziewczyn, które tutejsza rzeczywistość odziera z kobiecości, romantycznosci i marzeń. Caluski!

    • Marysiu, zgadzam sie z toba. Zanim umiescilam moj artykul na blogu, rozmawialam z moja przyjaciolka Maria, ktora powiedziala dokladnie to samo: skoro domagamy sie emancypacji musimy w pewnym sensie zaplacic za to wysoka cene. Z drugiej jednak strony zadna z naszej czworki „Sex and the City”🙂 Kate z Australii, Maria z Trynidad i Tobago, Ewa i ja z Polski – a wiec bardzo rozne pod wzgledem kultury i wychowania – nie zostalysmy emancypantkami z wlasnej woli, ale zmuszone do niej sytuacja. Jezeli chcesz przetrwac nawet najgorsze sytuacje w zyciu, musisz nauczyc sie byc niezalezna – i nie ma to nic wspolnego z utrata kobiecosci i odrzuceniem tradycyji. Amerykanki podobnie jak Szwedki posunely sie o jeden krok za daleko i teraz niestety placa za to wzdychajac do wzorcow osobowych w ksiazkach (temat mojego nastepnego blogu). Ja jednak nadal obstaje przy teori, ze w duzej mierze to jak sie zachowuje mezczyzna zalezy od jego wychowania. Jezeli w domu, rodzice wpoili w niego szacunek do kobiety to zaden ruch sufrazystek w USA nie bedzie w stanie zmienic jego stosunku do kobiet i nadal bedzie ustepowal im miejsca w metrze, otwieral drzwi i przepuszczal pierwsze w przejsciu. W zwiazku z tym sa tylko dwa wyjscia: unikac hamow jak czarnej ospy i byc bardziej selektywna w wyborze partnera, bo faceci z tradycjami i wrodzonym szacunkiem dla plci pieknej nadal istnieja … niestety sa jednak w zdecydowanej mniejszosci🙂 Tak wiec nasze Karoliny beda mialy ciezki kawalek chleba do zgryzienia wybierajac Mr. Right🙂. Caluski🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s