Ze sztuka na ty

 

Beksinski-Experiments with digital photography (zakupiłam go na aukcji w Konsulacie RP w NY w 2007).

Jeszcze w czasach liceum z własnej i nieprzymuszonej woli odwiedzałam muzea i galerie sztuki w Warszawie zachwycając się współczesnym malarstwem, fotografią i rzeźbą. Po ukończeniu szkoły rozpoczęłam moją prawdziwą przygodę ze sztuką i światem artystów zatrudniając się  w największej wówczas Galerii Sztuki Współczesnej w Warszawie mieszczącej się na ulicy Waryńskiego, obecnie pod nazwą „ToMira”.  Po przyjeździe do Nowego Jorku moja pasja rozkwitła niczym dżungla w porze monsunów i jeżeli mogłabym podać powód dla którego nie chciałabym opuszczać Nowego Jorku, to właśnie niezwykle bogata i urozmaicona oferta kulturalna byłaby jednym z głównych powodów.

Przez długie lata pielęgnowałam moją miłość do sztuki i udało mi się zebrać pokaźną kolekcję obrazów i rzeźb, które teraz zdobią moje mieszkanie czyniąc je, jak to określili moi współpracownicy podczas ostatniej parapetówki, „jaskinią sztuki – czyli czymś pomiędzy muzeum a galerią”. Uważam, że moda podobnie jak wystrój mieszkania są odzwierciedleniem naszej osobowości … i właśnie dlatego powinniśmy pozostać wierni sobie i swojemu stylowi …

Na pytanie mojej byłej, drugiej teściowej: jaką przedstawiają sobą wartość moje obrazy odpowiedziałam: „emocjonalną” – i mnie to zupełnie wystarczy. Moj drugi ex-małżonek uważał że zaśmieciłam JEGO dom, natomiast sama jestem zdania, że wystrój każdego domu jest odzwierciedleniem naszej duszy, a moja, zdecydowanie nosi znamiona artystycznego kultu i tam gdzie ja – tam moja kolekcja. Na szczęście po rozwodzie uwolniłam mojego ex-malzonka numer 2 od mojego “śmietnika”. Każde drobne „dzieło” sztuki zakupione przeze mnie ma swoją historię i jest częścią mojego życia przez co czyni je wartością sama w sobie. To nie sztuka zakupić „Słoneczniki” Van Gogha i trzymać je w sejfie. Przywodzi mi to na myśl pewną zabawną historię:

Pewnego razu w Galerii Sztuki Współczesnej na Waryńskiego pojawiło się małżeństwo, które poprosiło mnie o wybranie dla nich obrazu. Przyznam szczerze, że przyglądałam się im z wyraźnym niedowierzaniem, bo nie byliśmy w sklepie tekstylnym i nie pomagałam im wybrać fikuśnej bielizny na wieczór Świętego Walentego. Nie byłabym sobą gdybym, szczera aż do bólu, nie zapytała państwa w jakim celu dokonują zakupu (biorąc pod uwagę że spoglądali na martwa naturę bardzo znanego współczesnego malarza w kolorach bialo-czarno-szarych). Czy zamierzają zainwestować w obraz i trzymać go za szafą, czy też mają na myśli obraz,  który przez lata będzie wisieć na ścianie wypełniając ich dusze radością? Przy czym, ku rozpaczy mojej szefowej przytoczyłam motto, którym z nabożną czcią kieruje się w życiu przynajmniej od 20 lat, a które użyłam próbując wyjaśnić dlaczego mój wybór i ich decyzja niestety nie maja wspólnego mianownika: „Degustibus non disputandum est”. Na to stwierdzenie, Pani Mirka przejęła klientów, którzy bez ceregieli zapłacili majątek za wyżej wymieniony obraz (autora pamiętam, ale powstrzymam sie od wymienienia nazwiska) i mam głęboką  nadzieję, że nie skończył za szafą.

Natomiast, jeśli chodzi o mnie, nigdy nie dokonuje zakupu z wyrachowania – zawsze kieruje się instynktem … a obraz obok wskazuje wyraźnie, że jestem nieobliczalna i irracjonalna i nikt nie powinien się kierować moim gustem … i ku rozpaczy moich przerażonych znajomych, zawsze wisiał na czołowym miejscu w domu🙂 … I nadal wisi …

The Shadow of Consciousness                  by Sergiu Grappa

 

6 responses to “Ze sztuka na ty

  1. OK, to ja przypomnę pierwsze spotkanie twoje ze sztuką przez duże SZ🙂 . Połowa lat osiemdziesiątych Dzień Wiosny i Ala przebrana za biedronkę. I tu zaczyna się sztuka. Cały strój uszyła samodzielnie bodajże z poszewki i to nie wiem czy nie z własnej kołdry (nie pamiętam co na to mama:) ) wypchała całość sobą oraz poduszkami w ilości odpowiedniej tuszy biedronki i ruszyła w tym na miasto do szkoły. Aaa i do tego ta piękna biedronka miała cudne włosy … Pamiętacie Limahla – punk na głowie – to właśnie było dopełnieniem stroju. Z opowiadań Ali pamiętam, że strój był tak niesamowity i niespotykany, że na skrzyżowaniu Puławskiej z Woronicza o mało nie doszło do wypadku bo kierowca autobusu zagapił się na to zjawisko :))). A wszystko było dziełem rąk własnych Ali – taka zdolniacha.
    Teraz rodzice chodzą do wypożyczalni i ubierają dzieci w księżniczki i spider – manów. Za PRLu trzeba było wykazać się inwencją własną co Ala skwapliwie wykorzystywała.

  2. Kocham cie za ta reklame, ale nie sprzedawaj za duzo bo mi wyczerpiesz tematy do ksiazki – powyzsza biedronka juz tam jest🙂 Zapomniales tylko dodac, ze na podworku przed blokiem pies uciekl na moj widok z podkulonym ogonem … Fajne czasy, czyz nie?
    Alicja
    P.S. Ale o historii juniorek ani mru mru

  3. Ale juniorki … były moje🙂 … mój koszmar …

  4. Alu kochana, zawsze sie cos nowego dowiem z Twojego blogu, ktory sie tak cudownie czyta. Wyobrazam sobie znakomicie te sytuacje, ktora opisujesz. Sama jestem historykiem sztuki i na co dzien spotykam sie z przeroznymi „dziwologami” ktorych stosunek do sztuki mnie na przemian szokuje i rozbawia. Kiedys moi znajomi zaprosili mnie do domu, by pochwalic sie, ze od obwoznego malarza zakupili kilkanascie PRAWDZIWYCH obrazow. Uzycie tego terminu z lekka mnie zaniepokoilo, ale domyslilam sie, ze chca podkreslic ze nie kupili reprodukcji. Przyszlam wiec i juz w drzwiach zaniemowilam. Byl to jeden z najwiekszych szokow mojego zycia. Zetknelam sie z najgorszym wysypiskiem artystycznego smiecia, jakie mozna sobie wyobrazic – eksplozja beztalencia odebrala mi mowe. Co zrobilam?? Przytoczylam sobie w myslach Twoja lacinska sentencje i… poprosilam o kieliszek wina! Wieczor przezylam, ale do tego straszacego domu nigdy wiecej juz nie wrocilam. Sciakam❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s