Diablica w akcji …

Był to ostatni wakacyjny weekend tego lata i kolejny pięknie zapowiadający się poranek. Słonce z rozkoszą spacerowało po błękitnym niebie, przede mną rozpościerała się błękitna tafla jeziora otoczonego ze wszystkich stron zalesionymi wzgórzami i wszystko to składało się na istna sielankę – kolejny piękny dzień nad Lake George w stanie Nowy Jork. Nagle, ze stanu rozkosznej melancholii wybił mnie wulgarny bełkot w języku polskim: “Co ty k…wa sobie wyobrażasz idiotko, pier… isz jak pokręcona”. Niewiele brakowało żebym się udławiła gorącym cappuccino, które utknęło mi w gardle, a kubka nie upuściłam na ziemie tylko dlatego, że odebrało mi tak mowę jak i wszelkie inne zdolności ruchowe. Stałam jak wryta patrząc się na to kuriozum i nie mogłam uwierzyć, że cos takiego wielkości siedzącego psa w kapeluszu bezkarnie terroryzuje żonę. Przyjrzałam mu się dokładnie i nie znalazłam jednej pozytywnej cechy. Nieatrakcyjny kurdupel, o niezbyt inteligentnym wyrazie twarzy, nieogolony i pewnie niedomyty pchał wózek z krasnoludkiem, a pozostałe dzieci w ilości sztuk dwie pląsały spłoszone pomiędzy nogami rodziców. Wystraszona małżonka lazła za nim jak ta krowa na postronku pokornie słuchając potoku inwektyw rzucanych pod jej adresem jakby opieprzanie współmałżonki było naturalnym porannym rytuałem każdego męża, takim samym jak mycie zębów (chociaż wątpię czy ten umył) albo jedzenie śniadania. Patrzyłam się na to zjawisko i czułam jak krew się we mnie gotuje a dym wylatuje mi nosem i uszami. Nie dość, że zakłócił mój uroczy poranek potokiem wulgaryzmów to jeszcze tak mnie wkurzył, że miałam wrażenie, że jeszcze chwila i mu przyłożę w ucho.

Tu właśnie czasami nie rozumiem kobiet: dlaczego pozwalają mężczyznom na takie traktowanie? Wprawdzie ja nigdy bym sobie na cos takiego nie pozwoliła a kiedy nawet ktoś podejmował słabe próby zdominowania mnie, riposta była krótka i indywiduum chowało się w bamboszach nakrywając się uszami. Tylko raz w życiu pozwoliłam sobie na ekstrawagancje, ale już z tego wyrosłam. Kiedy pewnego razu na wiejskiej zabawie na mazurach mój szanowny maż numer 1 doprowadził mnie do furii nie dość, że na niego nawrzeszczałam to jeszcze złapałam ławę przy której siedziało może z dziesięć osób, wywaliłam ja do góry nogami i dopiero wtedy ochłonęłam. Orkiestra przestała grać, alkohol i kieliszki leżały na trawie, dookoła panowała cisza jak makiem zasiał a ja w poczuciu spełnionego obowiązku opuściłam “wiejska dyskotekę”. Bardzo zresztą z siebie zadowolona. Nie polecam sięgania po tak drastycznych środki a poza tym zapewniam, że już z tego wyrosłam. Teraz najzwyczajniej w świecie pakuję zabawki i przenoszę się do innej piaskownicy, ale upokarzania w miejscu publicznym nadal nie toleruje nie tylko w moim najbliższym otoczeniu, ani także u innych.

Kilka lat temu przy innej okazji weszłam do sklepu “Banana Republic” na Forest Hills, wybrałam jakiś ciuch i poszłam go przymierzyć. No i tu byłam świadkiem kolejnej sceny rodzajowej. Na końcu przymierzalni stała para Polaków. Dokładniej mówiąc, ona mierzyła spódnice a on stal na zewnątrz próbując ja odżegnać od zamiaru zakupu: “Zwariowałaś, jak ty wyglądasz w tej spódnicy”, “tyłek masz za gruby” “spójrz w lustro jak okropnie wyglądasz”. Na co dziewczyna słabym głosem: “ale mnie się naprawdę podoba” na co on: “głupia jesteś … oczu nie masz … nie widzisz jaka jest obcisła na tobie”. Znowu mnie nerwy wzięły i już czułam jak mi się krew gotuje w żyłach, wiec złapałam za mój ciuch, wyszłam z przymierzalni zostawiając “kwitnąca uczuciem miłości” parę i udałam się w stronę kasy. Kolejka była nieduża, ale stałam już chwile kiedy nagle usłyszałam za sobą ten sam głos:  „Ty jesteś niepoważna? Nie zamierzasz chyba kupić tej spódnicy?” Pomyślałam, że musiałam chyba nieźle nagrzeszyć w poprzednim wcieleniu bo za co Pan Bóg karze mnie tak okrutnie naprawdę nie wiem.

Często zastanawiam się dlaczego mężczyźni doprowadzają mnie do stanu białej gorączki – pewnie dlatego, że dawno już zostało ustalone, że każda kobieta jest w stanie wybaczyć mężczyźnie absolutnie wszystko oprócz głupoty.

Na szczęście pojawiła się druga ekspedientka i jednocześnie podeszliśmy do dwóch kas na nieszczęście usytułowanych obok siebie. Zapłaciłam za mój zakup i już miałam się skierować do wyjścia kiedy usłyszałam za plecami słowa tyrana próbującego ostatkiem sil przekonać dziewczynę do zrezygnowania z zakupu: “Nie kupuj tej spódnicy, powiedziałem ci przecież, że za gruba jesteś!”. Tego już nie wytrzymałam. Odwróciłam się na pięcie, spojrzałam na dziewczynę i piękną polszczyzną  powiedziałam: “Na twoim miejscu, zatrzymałabym spódnice, ale pozbyłabym się faceta!” Po czym rzuciłam mu pełne pogardy spojrzenie i skierowałam się wreszcie w stronę drzwi zostawiając go w stanie kompletnego osłupienia. Za plecami doleciał mnie jeszcze radosny szczebiot dziewczyny: “No widzisz, ona ma racje”.

Oczywiście, że mam racje!!! Tylko do jasnej cholery, ile będziesz naprawdę potrzebowała czasu, żeby przejrzeć na oczy,  dojrzeć do tej myśli i zostawić go zanim będzie za późno? Czy to naprawdę jedyny facet na ziemi? Nawet gdyby był jedyny ja bym go nawet patykiem nie dotknęła!

Na szczęście nigdy nie jest za późno🙂

Morał z tych paru historii wyciagnięcie sobie Panie same.

Alicja

3 responses to “Diablica w akcji …

  1. Miłość jest bez granicznie ślepa i głucha!
    Ale masz racje nigdy nie jest zapóźno.

  2. Jako chlopak urodzony I wychowany na wsi widzialem wiele ciekawych sytuacji na tak zwanych zabawach wiejskich wiele z mich bylby by prawdobodobnie ciekawie do opisania ale w slrocie stram sobie wyobrazic alcje z lawka. Doswiadczylem wiele podobnych zachowan I opowiem szczerze nie ciagle nie naleza do rzadkosci….
    Dlatego zamiast tracic. Czas na walesanie sie po tego rod zadzaju imprezach zdecydowalem sie na spedzanie wok ego czasu na podrorzach I wspinaczkach w wysokosci gorach przynajmniej widoki as przepiekne I ludzie znac nie ciekawszy…

    • Piotruś, wspinaczki po górach w twoim towarzystwie działają terapeutycznie na moją rozwydrzoną duszę🙂 – tak wiec nadal rozrabiam, ale przynajmniej wiem do kogo się zwrócić kiedy potrzebuję się wyciszyć. Cieszę się że jesteś🙂
      Alicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s